Co się działo w stadninie w Janowie? Głośny raport w rękach śledczych
Jak mówi TOK FM prokurator Beata Syk-Jankowska z Prokuratury Regionalnej w Lublinie, śledczy zdecydowali o tym, że przyjrzą się sprawie Janowa Podlaskiego po publikacji raportu Krajowego Ośrodka Wparcia Rolnictwa.
- Na podstawie doniesień medialnych Prokuratura Regionalna powzięła informację, że taki dokument został przygotowany i wystąpiła do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa o jego udostępnienie. Chodzi o raport opracowany przez specjalnie powołany zespół. To analiza stanu hodowli koni czystej krwi arabskiej - precyzuje Syk-Jankowska. Podobne postępowanie było prowadzone przez prokuraturę już kilka lat temu, ale w 2021 roku zostało umorzone. Teraz, jak mówi rzeczniczka, śledczy chcą sprawdzić, czy w raporcie zawarto ustalenia, które dają podstawę do podjęcia tego postępowania na nowo.
Jak ustaliliśmy, raport został już przekazany do Prokuratury Okręgowej w Lublinie - Ośrodek Zamiejscowy w Białej Podlaskiej. Śledczy mają się z nim zapoznać w ramach czynności wstępnych i podjąć decyzję o tym, czy wszczynać śledztwo. - W mojej ocenie nie ma żadnych wątpliwości, że ta sprawa zakończy się wszczęciem śledztwa. Ustalenia z raportu są bardzo mocne i nie można udawać, że sprawy nie było. Nie wykluczam, że za jakiś czas będą w tej sprawie zarzuty - mówi nam, prosząc o anonimowość, jedna z osób, która zajmuje się tą sprawą.
Abp Jędraszewski odchodzi, ale i tak będzie 'dyszał w kark' następcy. 'Trudna sytuacja'
Co się działo w stadninie w Janowie?
O raporcie przygotowanym przez KOWR szeroko pisała lubelska "Gazeta Wyborcza". Audyt przeprowadziła trójka ekspertów w dziedzinie hodowli koni arabskich: Marek Trela - były prezes z Janowa, Jerzy Białobok - były prezes stadniny w Michałowie i Anna Stojanowska - specjalistka ds. hodowli koni, a w przeszłości główna specjalistka w Agencji Nieruchomości Rolnych. Analiza liczy prawie 100 stron. Jej autorzy przekonują, że stadnina w Janowie - po 2016 roku - coraz bardziej traciła na znaczeniu. Cenne konie miały być sprzedawane poniżej wartości, jeśli tylko spodobały się klientowi. Co więcej - jak pisze "Wyborcza" - raport wskazuje, że pozbywano się klaczy, które z Polski nigdy wyjechać nie powinny, bo nie zostawiły potomstwa lub "były zbyt cenne z punktu widzenia utrzymania hodowli na światowym poziomie".
Audytorzy wskazali również, że w latach 2016 - 2023 o losie stadniny decydowali ludzie do tego nieprzygotowani. To doprowadziło do skandali na aukcjach Pride of Poland. Tak było m.in. w 2016 roku, gdy doszło do podwójnej licytacji klaczy Emira i Al Jazeera. Organizatorzy nie wiedzieli, kto zaoferował za nie najwyższą kwotę. Gdy klacze wystawiano na sprzedaż drugi raz, ceny były znacznie niższe.
Podwójna licytacja konia w Janowie Podlaskim. Prokuratura wznowiła zawieszone śledztwo
Warto przypomnieć, że przez kilka ostatnich lat prokuratura badała rzekomą niegospodarność w zarządzaniu stadniną koni w Janowie Podlaskim, której miał dopuścić się wieloletni jej prezes Marek Trela. Postępowanie to zostało wszczęte w 2016 roku na wniosek Agencji Nieruchomości Rolnych. Na przestrzeni ostatnich lat było kilkanaście razy przedłużane, aż w końcu w grudniu 2023 roku je umorzono.
- Cieszę się, że to wszystko już się zakończyło. Przez lata miałem obawę, czy władza, która właśnie ustąpiła, nie będzie próbowała jakiejś prowokacji. Ci ludzie cały czas szukali zemsty na mnie, nawet nie wiem dlaczego - mówił Marek Trela w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Po wyborach 15 października do Polski jednak nie wrócił, od lat pracuje w Jordanii, w jednej z tutejszych stadnin.
Trela stracił posadę 19 lutego 2016 roku, wraz z nastaniem "dobrej zmiany". Był prezesem od 2000 do 2016 roku, ale wcześniej też pracował w stadninie - od lat '70.