,
Obserwuj
Lubelskie

Dlaczego miasta przegrywają z deszczem? Ekspert wskazuje na "podstawowy błąd"

3 min. czytania
20.08.2024 16:11
Prawie 3 tysiące zdarzeń odnotowali strażacy w związku z nawałnicami, które w ciągu ostatniej doby przeszły nad Polską. Zalana została m.in. Warszawa i część Wielkopolski, ale ulewne deszcze dotknęły też Lubelszczyznę. Jak mówią nam eksperci, miasta w większości nie są przygotowane na takie ilości wody.
|
|
fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Na Lubelszczyźnie w poniedziałek strażacy mieli zgłoszonych ponad 200 interwencji, głównie w powiatach lubelskim i lubartowskim. Były to wyjazdy do powalonych drzew, zalanych piwnic i zerwanych dachów. Do najpoważniejszego zdarzenia doszło w Lublinie przy ul. Krzemienieckiej, gdzie drzewo 'oparło się' o budynek mieszkalny. Jak informują strażacy, trzeba było użyć dźwigu, by podczas usuwania drzewa budynek jeszcze bardziej nie ucierpiał.

Około 70 interwencji dotyczyło pompowania wody, m.in. z ulic i podziemnych parkingów. Wielu kierowców - jeżdżąc po zalanym Lublinie - straciło tablice rejestracyjne.

Wciąż trwa też sprzątanie po nocnej ulewie w Warszawie. Intensywny deszcz sprawił, że nieprzejezdna była m.in. trasa S8 na wysokości Marymontu i S79 przy Lotnisku Chopina.

Miasta nieprzygotowane na ulewy

Eksperci nie mają wątpliwości, że w związku ze zmianami klimatycznymi takich sytuacji będzie coraz więcej. Bo ocieplenie klimatu to nie tylko coraz wyższe temperatury powietrza, ale też właśnie ulewne deszcze. Sieci kanalizacyjnie na takie ilości wody nie są przygotowane. - Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Lublinie zarządza i administruje siecią deszczową, która należy do miasta Lublin. Sieć powstawała wiele lat temu i była dostosowana do ówczesnych warunków klimatycznych. Nie uwzględniała tych warunków, które mamy teraz - mówi rzeczniczka MPWiK w Lublinie Magdalena Bożko-Miedzwiecka.

Niepokojące doniesienia z granicy. 'Takiego zaszczuwania nie przeżyłem'

- Dzisiaj, w związku ze zmianą klimatu, a przede wszystkim - ze zmianą nasilenia opadów atmosferycznych, mamy do czynienia z sytuacją, gdy istniejące studzienki deszczowe nie są w stanie w tak krótkim czasie przyjąć takiej ilości wody. I dochodzi do ich przepełnienia - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Jak dodaje, stan studzienek jest na bieżąco monitorowany. - Sprawdzamy, czy są drożne, czy nie są zanieczyszczone, czy są w stanie swobodnie przyjąć opady deszczu. W tej chwili projektanci powinni uwzględniać zmianę warunków klimatycznych i rzeczywiście obserwujemy, że na nowych ulicach, gdzie powstają nowe studzienki deszczowe, tego problemu podczas dużych opadów nie ma - przyznaje Bożko-Miedzwiecka.

W Lublinie długość całej sieci wodociągowej to ponad 1150 km, w tym sieć to 809 km, a przyłącza do sieci to 350 km. Do tego dochodzi sieć kanalizacji sanitarnej, której długość to 981 km i kanalizacja deszczowa - zgodnie z informacją Wydziału Gospodarowania Mieniem Urzędu Miasta, która liczy sobie 684 km.

Inny problem to inwestycje w miastach. Zabudowuje się niemal każdy skrawek ziemi. Za mało jest terenów zielonych. Jak mówi specjalista od gleb prof. Grzegorz Siebielec z Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, samorządowcy - przygotowując plany zagospodarowania przestrzennego - nie patrzą na funkcję gleb.

- Podstawowym błędem jest to, że te zagadnienia glebowe i funkcje gleb nie są ujmowane w planowaniu przestrzennym. Głównym elementem, który decyduje o tym, jak będzie wyglądała przestrzeń lokalna, czyli gdzie powstanie inwestycja czy - szerzej patrząc - jak będzie się rozrastało miasto, są względy ekonomiczne - ocenia profesor w rozmowie z TOK FM.

- Nie bierze się pod uwagę jakości gleb, które w miastach - przy lokalizowaniu czy gęstości zabudowy, czy w ogóle lokalizacji pojedynczych obiektów - są niezwykle istotne. Gleby, które są trochę 'cięższe', czyli przeważają w nich frakcje drobniejsze, gliniaste, mają większe możliwości retencji wody niż gleby, które są 'lżejsze', piaskowe. Dlatego one są bardziej cenne pod względem możliwości wchłonięcia wody przy ulewnych deszczach - wyjaśnia ekspert.

W jego ocenie o takie gleby powinno się lepiej dbać. - Jeśli takich gleb jest więcej, nie rezygnujemy z nich przy inwestycjach, nie zabudowujemy ich w nadmiarze, bo przekłada się to na mniejsze ryzyko powodzi przy nadmiernych opadach. A z drugiej strony, to właśnie takie gleby mają możliwości chłodzenia w okresach letnich, przy najwyższych temperaturach powietrza, co po prostu przekłada się na warunki życia w miastach - dodaje prof. Siebielec.

Zdaniem naszego rozmówcy świadomość decydentów na temat roli gleby jest niewystarczająca. - A warto brać to pod uwagę i uwzględniać w dokumentacji, przy kształtowaniu ładu przestrzennego - podsumowuje ekspert.