,
Obserwuj
Lubelskie

Rodzina Afgańczyków jednak w Polsce. Nagły zwrot akcji w głośnej sprawie

3 min. czytania
28.08.2024 07:53
Rodzina z Afganistanu, przed tygodniem wyrzucona na Białoruś, jest już w Polsce. We wtorek rodzice z dwójką małych dzieci ponownie pojawili się na przejściu granicznym w Terespolu i tym razem ich wnioski o ochronę międzynarodową zostały przyjęte. - Presja ma sens - mówi aktywistka.
|
|
fot. Małgorzata Rycharska/Fb

Chodzi o rodzinę z Afganistanu z dwójką małych dzieci w wieku dwóch i trzech lat. Wszyscy pojawili się na przejściu w Terespolu już przed tygodniem. Próbowali dostać się do Polski, ale Straż Graniczna ich nie wpuściła, o czym pisaliśmy na naszym portalu.

We wtorek (27 sierpnia) podjęli ponowną próbę przedostania się do naszego kraju. Rodzina pojawiła się na przejściu w Terespolu około godziny 11. - Mieli takie same dokumenty jak przed tygodniem. Byli w takiej samej sytuacji, z naszym wsparciem, również prawnym. I tym razem się udało - powiedziała nam Małgorzata Rycharska z organizacji Hope and Humanity. Jak dodała, wieczorem dostała od Afgańczyków potwierdzenie, że są już w otwartym ośrodku dla cudzoziemców w Białej Podlaskiej.

Wnioski o ochronę międzynarodową i o azyl w Polsce zostały przyjęte, a to oznacza, że zajmie się nimi teraz Urząd do Spraw Cudzoziemców. Jego zadaniem będzie zbadanie sytuacji rodziny - sprawdzenie, czy w Afganistanie groziło jej niebezpieczeństwo i podjęcie decyzji, czy zgodzić się na pozostanie Afgańczyków w Polsce.

Interwencja biura RPO

Kilka dni temu sprawą afgańskiej rodziny zainteresowało się biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Zastępca RPO Wojciech Brzozowski zwrócił się do komendanta Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej z wnioskiem o udzielenie wyjaśnień, dlaczego rodziny nie wpuszczono do Polski oraz o informację o podjętych przez Straż Graniczną czynnościach. Poprosił również o potwierdzenie, czy cudzoziemcy deklarowali chęć ubiegania się w Polsce o ochronę międzynarodową. Straż Graniczna - w swoich komunikatach - informowała, że tak nie było.

Wcześniej o podobne wyjaśnienia w mediach społecznościowych apelowała była zastępczyni RPO dr Hanna Machińska.

- Cała ta sprawa pokazuje, że presja ma sens. W to, by rodzina mogła złożyć w Polsce wniosek o ochronę międzynarodową i by ten wniosek został przyjęty, było zaangażowanych bardzo wiele osób. Wśród nich m.in. dr Hanna Machińska i Janina Ochojska, ale też organizacje UNHCR, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka, Marcin Sośniak z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, a także senator Maciej Żywno. Trwały intensywne rozmowy ze Strażą Graniczną. Najważniejsze, że finał jest pozytywny i rodzina jest już w Polsce - powiedziała Rycharska.

Jak dodała, w Afganistanie rodzina doświadczyła przemocy i bała się o życie. Ojciec był wojskowym, współpracował z poprzednim rządem (który miał szerokie kontakty m.in. z USA) i gdy weszli Talibowie, życie jego i jego bliskich było zagrożone. Dlatego zdecydował się na ucieczkę z kraju. - Mam od nich wiadomość, że są bardzo wdzięczni wszystkim, którzy pomogli - podkreśliła w rozmowie z TOK FM aktywistka.

Kobieta od początku tej historii była w kontakcie z cudzoziemcami. Jak opowiadała nam już wcześniej, aktywiści mieli przygotowane dla nich dokumenty do ubiegania się o ochronę międzynarodową w Polsce. - Straż Graniczna dostała ich historię, dowody na zagrożenie w kraju i deklarację, że rodzina chce się ubiegać w Polsce o ochronę międzynarodową - mówiła w TOK FM aktywistka humanitarna. Tłumaczyła, że rodzina właśnie dlatego - że miała wszystkie dokumenty - pojawiła się na oficjalnym przejściu granicznym, by poprosić o azyl. - Wierzyli, że uda im się uciec z Białorusi raz na zawsze i że będą w końcu bezpieczni - powiedziała aktywistka. Co więcej, udało im się przejechać przez pierwszy tzw. checkpoint na moście w Terespolu, ale dalej ich już nie puszczono.

Kryzys na granicy

Kryzys humanitarny na polsko-białoruskiej granicy trwa już trzy lata. Większość cudzoziemców próbuje dostać się do Polski przez tzw. zieloną granicę, czyli przez Puszczę Białowieską czy rzekę Bug. Niektórzy (zdecydowana mniejszość) udają się na przejście graniczne w Terespolu, by próbować przekroczyć granicę legalnie, na przejściu.

Jak informuje organizacja Hope and Humanity Poland, od początku roku do dziś - przy wsparciu aktywistów - granicę na przejściu w Terespolu próbowało przekroczyć 50 osób z różnych krajów świata. Wnioski od 36 z nich zostały przyjęte, od pozostałych 14 - w tym (początkowo) od afgańskiej rodziny - już nie. Nie wiadomo, co decyduje o tym, że od jednych wnioski są przyjmowane, a od innych nie.