Wały przeciwpowodziowe na Lubelszczyźnie przerwane przez bobry. "To jest kataklizm"
Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski przyznaje, że na razie w regionie lubelskim jest względnie bezpiecznie. - Natomiast nie oznacza to, że nie bierzemy pod uwagę sytuacji niespodziewanej. Chcemy wiedzieć, że wszystko mamy pod kontrolą i jesteśmy przygotowani na sytuacje alarmowe, awaryjne, na różne zjawiska pogodowe - tłumaczy Komorski.
Zmienia się m.in. sytuacja na Wiśle. Z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej - stan na wtorek, 17 września rano - poziom wody w Wiśle rośnie. Raczej nie powinien być groźny, ale trzeba go obserwować. Dla przykładu, w Sandomierzu i w Zawichoście Wisła jest na poziomie "dolna stanów wysokich", a w Puławach - "dolna stanów średnich". Eksperci uspokajają, że Wisła nie powinna zbliżyć się w najbliższych dniach do poziomu stanu alarmowego.
- Podjęliśmy działania przygotowujące na wypadek intensywnych opadów deszczu. Poleciłem m.in. sprawdzenie sprzętu do działań przeciwpowodziowych, który mamy w swoich zasobach - zarówno Państwowej Straży Pożarnej, jak i w zasobach Ochotniczych Straży Pożarnych. Jeśli pojawią się ostrzeżenia meteorologiczne dla naszego regionu, wówczas podejmiemy kolejne kroki - mówi komendant wojewódzki straży pożarnej, Zenon Pisiewicz.
Urząd Wojewódzki zwiększył dyżury w magazynach z workami, z piaskiem i z innym sprzętem. Co ważne, po poprzednich powodziach wyciągnięto wnioski i magazyny są też w gminach położonych bezpośrednio w pobliżu rzek. Tak jest m.in. w Wilkowie nad Wisłą, gdzie w 2010 roku doszło do powodzi.
- Mamy swój magazyn przeciwpowodziowy, co jest dla nas kluczowe. W razie zagrożenia, uzupełniamy go na bieżąco. Gdy widzimy, że zaczyna się dziać coś złego, to od razu możemy się zwrócić z prośbą o dowiezienie jakiegoś sprzętu np. do wojewody, i dostajemy - mówi Kinga Dzierżak, zastępczyni wójta w gminie Wilków.
Wójt Wilkowa, Daniel Kuś podkreśla w rozmowie z TOK FM, że na żywioł jakim jest powódź nie da się do końca przygotować. Wały przeciwpowodziowe na Lubelszczyźnie są zabezpieczone, ale np. w niektórych miejscach są przerwane z winy żyjących tam bobrów. I nie wiadomo, jak zachowałyby się takie szczeliny w sytuacji kryzysowej. - To jest kataklizm. Owszem, są przygotowania zarządzania kryzysowego, jest umacnianie wałów, ale nie da się wszystkiego zaplanować i przewidzieć. Przyroda i żywioły są nieprzewidywalne - mówi Kuś.
- Na dziś uważam, że stan wałów na terenie naszego województwa jest dobry, a można nawet powiedzieć, że bardzo dobry. A to dlatego, że wiosną tego roku towarzyszyliśmy pracownikom Wód Polskich w inspekcji tych wałów. Dlatego uważam, że pomimo sytuacji meteorologicznej, która może być różna, nie powinno dojść do żadnych niepokojących zdarzeń, czyli wylania rzek - mówi Dariusz Działo, szef Wydziału Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim. Fala kulminacyjna na Wiśle na Lubelszczyźnie spodziewana jest na początku przyszłego tygodnia.
Lubelszczyzna też pomaga powodzianom
W wielu miejscach trwają zbiórki darów, zorganizowane przez samorządy. Do przekazywania darów namawia m.in. prezydent Zamościa, Rafał Zwolak
Z kolei samorząd województwa lubelskiego podjął we wtorek decyzję o przekazaniu miliona zł z budżetu województwa na pomoc dwóm innym regionom - opolskiemu i dolnośląskiemu. Decyzję muszą jeszcze zatwierdzić radni sejmiku - na sesji 26 września. W urzędzie jest też prowadzona zbiórka dla powodzian.
Na tereny zalane przez wielką wodę pojechali też we wtorek żołnierze z Wojsk Obrony Terytorialnej.
Jak przekazała nam Marta Gaborek, oficer prasowy Drugiej Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej, aktualnie 150 żołnierzy z Lublina pracuje na wałach przeciwpowodziowych we Wrocławiu, który walczy z falą powodziową. - Głównym zadaniem żołnierzy 2 Lubelskiej Brygady OT jest umacnianie i podnoszenie wałów oraz walka z wciąż pojawiającymi się przeciekami - przekazała Gaborek. Jak dodała, możliwe jest uruchomienie dodatkowych sił i środków z Lublina - wszystko zgodnie z potrzebami wynikającymi z przemieszczania się fali powodziowej.