,
Obserwuj
Lubelskie

Dlaczego ludzie nie chcą brać ślubu? "Istotna jest rola kobiet"

4 min. czytania
26.10.2024 10:00
Coraz więcej Polaków nie chce brać ślubu - wybierają związki nieformalne, co widać w danych urzędów statystycznych. Dla przykładu, na Lubelszczyźnie od 2000 roku liczba zawieranych małżeństw spadła o ponad 40 procent.
|
|
fot. Karol Porwich/East News

Przed tygodniem na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt ustawy o związkach partnerskich, nad którym pracowała ministra do spraw równości Katarzyna Kotula i jej zespół. Projekt ma ułatwić życie parom, które żyją w związkach nieformalnych. I nie chodzi tylko o pary jednopłciowe. Związki partnerskie mogą ułatwić życie parom heteroseksualnym, bo to one zdecydowanie dominują wśród związków nieformalnych.

Na Lubelszczyźnie - jak wynika z danych Urzędu Statystycznego w Lublinie - z roku na rok regularnie spada liczba zawieranych małżeństw. - W 2023 roku w województwie lubelskim zawarto 7344 związki małżeńskie. W porównaniu z 2022 rokiem liczba nowo zawartych małżeństw zmalała o 8,2 proc., a w stosunku do 2000 roku - o 41,5 proc. Zarówno w miastach, jak i na wsi - w porównaniu z poprzednim rokiem - zawarto mniej małżeństw. Ale jednocześnie w 2023 roku ponad połowę małżeństw zarejestrowano właśnie na wsi - mówi TOK FM Elżbieta Łoś z Urzędu Statystycznego.

Jak dodaje, były dwa lata: 2014 i 2021 - gdy liczba małżeństw delikatnie wzrosła. - Ten rok 2021 to była szczególna sytuacja związana z pandemią. Po tej 'blokadzie' pojawiło się troszkę więcej zawieranych małżeństw, ale nie odwróciło to trendu. Tendencja spadkowa w dalszym ciągu się utrzymuje - dodaje gościni TOK FM.

Kościół 'rzucił im ochłap'. 'Nie uderzają twardo, że jesteś idiotką, tylko miękko'

Więcej związków nieformalnych

Zwraca również uwagę na to, że na przestrzeni ostatnich lat wyraźnie widać też wzrost liczby związków nieformalnych, z dziećmi i bez dzieci. - Raz na dziesięć lat mamy spisy powszechne i badamy w nich m.in. rodziny według typów. I ostatnio małżeństwa bez dzieci stanowiły prawie 30 procent rodzin, małżeństwa z dziećmi - nieco ponad 43 procent, związki niesformalizowane - 3,3 proc. A dla porównania - w 2011 roku, przy poprzednim spisie powszechnym, te związki stanowiły 1,6 proc. Widać więc wyraźnie, że liczba tych związków rośnie - dodaje nasza rozmówczyni.

Kotula: Jestem konserwatywna, jeśli chodzi o związki. 'Zgadzam się z kardynałem Nyczem'

- Statystyki są nieubłagane. Ludzie odchodzą od instytucji małżeństwa i nie chcą formalizować swoich związków - mówi ministra do spraw równości Katarzyna Kotula. I podkreśla, że sama żyje w takim nieformalnym układzie od 28 lat, ma z partnerem dorosłe już dziecko i jest jej tak dobrze. - I wiem, bo pokazują to przykłady innych europejskich państw, że jeśli chodzi o pary hetero, to osoby żyjące od wielu lat w nieformalnych relacjach, będą się decydowały na związki partnerskie - mówi Kotula. I dodaje, że ustawa po prostu ułatwi takim parom życie.

Dlaczego odchodzimy od małżeństwa?

Dlaczego odchodzimy od małżeństwa? Demografka prof. Jolanta Grotowska-Leder z Katedry Socjologii Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie mówi, że powodów jest kilka.

Po pierwsze, mamy takie czasy, że wybieramy wolność w wielu wymiarach życia. - Czasy, w których żyjemy, sprzyjają indywidualizacji życia. Wtedy, kiedy ludzie starają się być wolniejsi, swobodniejsi, funkcjonują w sposób właśnie mniej sformalizowany. Ten proces zaczął się mniej więcej dwie - trzy dekady temu. Po drugie, istotna jest rola kobiet. One legitymują się zdecydowanie wyższym wykształceniem i one też wolą te relacje często luźniejsze - związki tak, ale małżeństwo już niekoniecznie. Kobiety chcą mieć przestrzeń także dla siebie i łączyć różne swoje aktywności - mówi pani profesor.

Zamiast ślubu, rejestracja w urzędzie, zamiast przysposobienia, piecza nad dzieckiem. Kotula walczy o minimum

W ocenie gościni TOK FM jest też jeszcze jeden powód. - Wydaje mi się, że żyjemy w czasach niepewności i ryzyka. To małżeństwo nie jest dziś takim zabezpieczeniem, jak było kiedyś. Te czasy ryzyka powodują też, że staramy się być też bardziej swobodni w swoich decyzjach, bardziej elastyczni w życiu. To jest stała tendencja, demografia zauważa ten trend - związki nieformalne są dziś jedną z współczesnych form życia rodzinnego - mówi prof. Grotowska-Leder.

W ocenie ekspertki uregulowanie kwestii związków partnerskich to "zdecydowanie dobry pomysł". - Należy zrównać możliwości zabezpieczenia praw dziecka i praw partnerów w takim związku. W moim przekonaniu powinno się traktować zarówno małżeństwa, małżeństwa z dziećmi, jak i związki partnerskie oraz związki partnerskie z dziećmi w ten sam sposób. Zresztą jest duże przyzwolenie społeczne dla takiego traktowania tej formy życia rodzinnego, tej formy wspólnotowości - stwierdza pani profesor.

Pary jednopłciowe też czekają na ten krok

Projekt ustawy o związkach partnerskich to coś, na co od dawna czekają też oczywiście pary jednopłciowe. Mamy już wyroki, w których jasno powiedziano, że Polska musi w tym zakresie zmienić prawo.

W tej chwili trwają konsultacje projektu ustawy o związkach partnerskich. Aktywnie włączają się w nie organizacje działające na rzecz tęczowej społeczności. "Proces konsultacji społecznych jest wyjątkową, bo pierwszą w historii Polski szansą, by korzystając z oficjalnej ścieżki, zmniejszyć dystans między obywatelami i politykami i powiedzieć im to, co wcześniej trzeba było zachować dla siebie. Stowarzyszenie przygotowało już podsumowanie treści ustawy i zbiera pytania o konkretne zapisy, aby każda osoba - niezależnie od poziomu znajomości prawa - mogła zabrać głos" - apeluje Stowarzyszenie "Miłość nie wyklucza" do wszystkich osób ze społeczności LGBTQ+.Chodzi o to, by jak najwięcej osób wysłało do ministerstwa swoje uwagi o projekcie.