Gorąco przed ratuszem w Lublinie. "Mieszkamy tu od 70 lat i co? Teraz mamy się wyprowadzić?"
Pierwsza w Lublinie spalarnia śmieci jest planowana przy ul. Metalurgicznej. Mieszkańcy okolicznych dzielnic - m.in. Tatary, Zadębie i Felin - przyszli przed ratusz, by zaprotestować przeciwko tym planom. W ramach akcji przechodzili przez przejście dla pieszych przy Bramie Krakowskiej. Miasto - wiedząc o tym zgromadzeniu - całkowicie zamknęło ulicę dla ruchu. Wyznaczono objazdy. - Przestraszyli się nas - mówi pani Ewa, jedna z protestujących.
Inwestor, który chce budować spalarnię przy ul. Metalurgicznej, dostał już decyzję środowiskową. Zgłoszone zostały do niej trzy protesty, które muszą zostać jeszcze rozpoznane przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Nie zmienia to jednak faktu, że proceduralnie ta inwestycja jest najbardziej zaawansowana. Ale do miasta zgłosiły się jeszcze dwie inne firmy, które też chcą budować spalarnie: Centrum Nowoczesnych Technologii i Megatem. Te sprawy są jeszcze na wczesnym etapie rozpoznawania.
"Nikt z miasta nie chce rozmawiać"
- Nie chcemy u nas żadnej spalarni. Mam wnuczkę, która choruje m.in. na astmę. Już się dusi, a co będzie, gdy powietrze będzie jeszcze bardziej zanieczyszczone? Mieszkamy tu od 70 lat i co? Teraz mamy się wyprowadzić? - pyta pani Sabina. - Boimy się, że pojawią się w powietrzu różne groźne substancje, pyły, nie chcemy tego. Pozostawię bez komentarza to, że od pół roku nikt z miasta nie chce z nami o tym rozmawiać. Wydano decyzję środowiskową i tyle - dodaje inna z mieszkanek.
Krzyk dziecka na środku ulicy. 'Jak ci wpier***ę, to do Wigilii nie usiądziesz'
- Żadna spalarnia śmieci nie jest w Lublinie potrzebna. To, że bierze się pod uwagę dobro inwestora, a nie uwzględnia głosu mieszkańców, jest niedopuszczalne. Te trzy spalarnie, które są procedowane, mają mieć łączny przerób 280 tysięcy ton śmieci, podczas gdy Lublin swoich śmieci może mieć do spalenia - według norm unijnych - około 30 tysięcy ton. Lublin ma umowę podpisaną z Chełmem i tam wywozimy śmieci - wyjaśnia Krystyna Brodowska ze Stowarzyszenia Ekologiczny Lublin. - Dlaczego protestujemy? Bo te inwestycje są niedobre dla środowiska. Nie chcemy ich - dodaje.
Co na to lubelscy radni?
Mieszkańcy byli w tej sprawie na sesji Rady Miasta - przed miesiącem. Chcieli zabrać głos w trakcie posiedzenia, ale większość radnych nie wyraziła na to zgody. Dlatego w czwartek przyszli przed ratusz ponownie.
- Ja jestem przeciwny budowie spalarni w naszym mieście - mówi TOK FM radny Piotr Popiel z PiS. - Spalarnie nie powinny się znajdować na terenie dużych miast. Każdy tego typu obiekt, pomimo spełnienia nawet wyśrubowanych standardów, będzie prowadzić do emisji szkodliwych substancji. Ten obiekt w żaden sposób nam nie służy - dopowiada.
Miasto przekonuje, że ma związane ręce
Dyrektor Marta Smal-Chudzik z Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Lublin mówi krótko: "Jeśli inwestor spełni wszystkie wymogi formalne, nie ma możliwości zablokowania inwestycji". - Procedury środowiskowe są długotrwałe i bardzo szczegółowo analizują uwarunkowania i to jest podstawą rozstrzygnięcia. Oczywiście takim istotnym elementem - na samym początku postępowania - jest przeanalizowanie zgodności tych lokalizacji z planem zagospodarowania przestrzennego. I od tego zaczynamy. Odmowa wydania decyzji mogłaby mieć miejsce w przypadku takiej niezgodności. I w drugim przypadku, gdy inwestor w toku postępowania nie wykaże, że inwestycja będzie bezpieczna dla środowiska. Natomiast, trzeba to powiedzieć szczerze, praktycznie nie mamy możliwości, by taką decyzję zablokować, jeśli jest zgodna z wszelkimi przepisami i spełnia określone normy - przyznaje urzędniczka.
Szefowa Wydziału Ochrony Środowiska zaprzecza informacjom, by spalarnia, która dostała decyzję środowiskową, miała spalać śmieci z innych regionów. - Ten strumień jest obliczony wyłącznie na potrzeby miasta Lublin, a nie na potrzeby całego naszego regionu czy jakichś innych województw - zapewnia.
Obecnie odpady z Lublina są wywożone do Chełma i tam są spalane w miejscowej cementowni.