,
Obserwuj
Lubelskie

To miasto chce się powiększyć. Prawie dwukrotnie! "Karygodne, niestosowne i ubliżające"

Karol Kański
6 min. czytania
18.01.2025 07:09
- Istnieje naturalna potrzeba rozszerzania naszych granic, ponieważ miasto - jak to miasto - podlega procesom urbanizacji. Coraz więcej mieszkańców chce budować swoje domy, a de facto - w obecnych granicach miasta Chełm kończą się takie tereny - mówi TOK FM radny Kamil Błaszczuk.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

 

  • Pod koniec grudnia 2024 roku na sesji Rady Miasta Chełm pojawił się projekt uchwały, na mocy której miasto chce przejąć od gminy część jej gruntów;
  • Jak wskazuje wójt gminy, miasto ma plan przejęcia ponad czterech tysięcy hektarów;
  • Jeden z inicjatorów uchwały Kamil Błaszczuk mówił w rozmowie z TOK FM o 'naturalnej potrzebie rozszerzania granic';
  • Jak mówi zastępca wójta gminy Chełm Artur Kubacki, o żadnym przejmowaniu gruntów nie ma mowy. - Nie zgodzimy się na to - zapowiada.

 

Chełm to miasto na prawach powiatu położone we wschodniej Polsce, na Lubelszczyźnie, blisko granicy z Ukrainą. Do przejścia w Dorohusku jest stąd nieco ponad 30 kilometrów. W Chełmie - drugą kadencję - rządzi kojarzony z PiS-em prezydent Jakub Banaszek. To tu często bywają politycy Prawa i Sprawiedliwości, tu była też konwencja wyborcza PiS w 2024 roku. A ostatnio właśnie w Chełmie odbył się sylwester z Telewizją Republika.

Wokół miasta położona jest gmina Chełm - swoisty obwarzanek, podobnie jak przy innych większych miastach. Wiesław Kociuba jest wójtem gminy od wielu kadencji. W 1999 roku został wybrany na stanowisko wójta, a potem - po wprowadzeniu wyborów bezpośrednich - wygrywał kolejne głosowania, zdobywając bardzo duże poparcie mieszkańców. Tak jest do teraz. To duża gmina, z ponad 15 tysiącami mieszkańców. Na jej terenie są 42 sołectwa i sześć szkół.

- Nasza gmina to duża gmina, prężnie się rozwijająca. To dorobek wielu mieszkańców, zaangażowanych w jej funkcjonowanie. Oczywiście, część z nich dojeżdża do pracy do miasta, dzieci chodzą tam do szkół średnich, ale to nic nie zmienia. Tak jest przecież od lat w przypadku wielu gmin, położonych wokół miast - mówi zastępca wójta gminy Chełm, Artur Kubacki (wcześniej przez lata był przewodniczącym Rady Gminy).

Miasto chce mieć część gminy

Pod koniec grudnia 2024 roku na sesji Rady Miasta Chełm - dość nieoczekiwanie - pojawił się projekt uchwały, przedłożony przez radnych z prezydenckiego klubu radnych "Chełmianie". Projekt "w sprawie przystąpienia do procedury zmiany granic administracyjnych Miasta Chełm oraz przeprowadzenia konsultacji społecznych (...)". Chodzi o próbę przejęcia od gminy części jej gruntów. Jak wskazuje wójt gminy Wiesław Kobiuba, miasto ma plan przejęcia ponad czterech tysięcy hektarów poprzez wchłonięcie m.in. takich miejscowości jak Pokrówka, Żółtaniec-Kolonia, Zawadówka, Rudka, Janów, Horodyszcze Kolonia i szeregu innych. "Chodzi o niemal dwukrotne powiększenie miasta" - napisał wójt.

Prezydent Chełma odciął się na Facebooku od tego pomysłu. Stwierdził, że to inicjatywa radnych. Potwierdza to jeden z inicjatorów uchwały Kamil Błaszczuk. Jak mówi w rozmowie z TOK FM, jest kilka powodów zmiany granic administracyjnych Chełma. - Przede wszystkim ważne jest to, że istnieje naturalna potrzeba rozszerzania naszych granic, ponieważ miasto - jak to miasto - podlega procesom urbanizacji. Coraz więcej mieszkańców chce budować swoje domy, a de facto - w obecnych granicach miasta Chełm - kończą się takie tereny. Naturalnym takim zapleczem dla miasta są właśnie tereny gminy Chełm, które są zurbanizowane i związane z naszym miastem, przylegają do nas bezpośrednio. Podjęliśmy taką decyzję, że warto byłoby zmienić granice i włączyć te tereny - tłumaczy radny Błaszczuk w rozmowie z TOK FM.

Mapa z załącznika do uchwały radnych - na żółto zaznaczono tereny, które miasto chciałoby przejąć
Mapa z załącznika do uchwały radnych - na żółto zaznaczono tereny, które miasto chciałoby przejąć
Źródło: https://prawomiejscowe.pl/UrzadMiastaChelm/document/1134090/Uchwala-XIII_89_24

- O żadnym przejmowaniu gruntów nie ma mowy, nie zgodzimy się na to - mówi zastępca wójta gminy Chełm Artur Kubacki. - Jesteśmy przeciwni rozczłonkowywaniu naszej gminy i dzieleniu jej na trzy kompletnie odrębne, niepołączone ze sobą obszary terytorialne i stanowczo się temu sprzeciwiamy. Wyciąganie ręki po czyjąś własność, po czyjś dorobek i czyjąś pracę uważam za karygodne, niestosowne i ubliżające godności samorządowców i mieszkańców. Nie rozumiem takiego podejścia, że - zamiast współpracy - chce się zmieniać swoje terytorium kosztem sąsiada - dodaje nasz rozmówca.

Od czego zaczął się spór o grunty?

Wszystko zaczęło się od działań Prawa i Sprawiedliwości w 2021 roku. - Zostaliśmy zaskoczeni informacją przekazaną nam wtedy przez prezydenta Chełma Jakuba Banaszka, który specjalnie przyjechał do naszego urzędu (powiedział nam - przyp. red.), że podjął taką inicjatywę i złożył wniosek - skierował go do Warszawy - w sprawie zmiany granic i odebrania nam części terenu. Wtedy argumentowano, że miasto musi się rozwijać i potrzebuje terenów inwestycyjnych. Jako właśnie takie tereny wskazano m.in. tereny rolnicze, bez odpowiedniej infrastruktury, objęte prawem geologicznym, bo tam są zasoby margla i kredy, wpisane do zasobów krajowych i objęte szczególną ochroną, nie będące terenami pod inwestycje - tłumaczy zastępca wójta.

Gmina straciła wtedy, decyzją rządu PiS, znaczną część gruntów. Teraz, po zmianie władzy, część tego, co stracono udało się z powrotem odzyskać. - Ale 170 hektarów jest jeszcze we władaniu miasta i są to właśnie te tereny, które zostały nam odebrane w tamtej procedurze. Podjęliśmy uchwałę w sprawie wystąpienia również o zwrot tych terenów, choć nie w całości. Staramy się działać racjonalnie i zgadzamy się pozostawić miastu ten obszar, który przedzielony jest obwodnicą Chełma i przylega bezpośrednio do granic miasta - mówi Kubacki w rozmowie z TOK FM.

Wśród terenów, które gmina chciałaby odzyskać jest obszar, na którym działa Cementownia Chełm. - To teren, w który zainwestowano wiele, wiele lat temu i który od lat przynosi konkretne opłaty i podatki dla danego samorządu. I chcemy odzyskać te pieniądze, które przeznaczymy choćby na rozwój naszej oświaty lub na inne cele. Podkreślam, w tym przypadku chcielibyśmy odzyskać to, co nam odebrano - dodaje wójt gminy Chełm.

Wtedy, w 2021 i 2022 roku przeciwko planom przejęcia części gruntów przez miasto protestowali mieszkańcy. - Bardzo wielu mieszkańców się wtedy zaangażowało. Pamiętam, że nie miałem takiego sąsiada, który by powiedział "Odpuśćmy, spróbujmy być częścią miasta". Nie, wprost przeciwnie, sąsiedzi mówili, że chcą być w gminie - mówi w rozmowie z nami jeden z mieszkańców gminy, nauczyciel Marcin Sadowski. - Byliśmy na sesji Rady Miasta, wyszliśmy na ulice miasta. Mieliśmy też przemarsz przy naszym Urzędzie Gminy, żeby pokazać, ile nas jest i faktycznie było nas prawdę bardzo dużo. Część z nas wzięła wtedy urlopy, by pokazać się w mieście i pokazać, jakie są nasze oczekiwania - dodaje gość TOK FM.

- Społeczność gminy była bardzo zjednoczona. Początkowo zbieraliśmy się w domach, pisaliśmy hasła na prześcieradłach. Potem drukowaliśmy plakaty już w drukarni. Włączaliśmy się w te działania, jak tylko każdy mógł. Po prostu, nie chcemy, by inni uszczęśliwiali nas na siłę - dodaje inna z mieszkanek, pani Ewa. - W tym roku też będą protesty, już o tym rozmawiamy. Ten temat w ogóle nie powinien powracać, bo my wyraziliśmy swoje zdanie. Ale niestety powraca, za sprawą władz Chełma - mówi z kolei pani Anna.

Miasto przekonuje, że w części gminy mieszkają tak naprawdę ludzie z miasta, którzy tu robią zakupy, pracują, chodzą do lekarza czy do szkoły. - Chcę powiedzieć, że wszyscy stanowimy jeden kraj i żyjemy w jednym organizmie państwowym. Dzielenie mieszkańców na lepszych czy gorszych, mieszkających w mieście i na wsi, nie powinno mieć miejsca. Naszej gminie nigdy nie przychodziło do głowy, by podnosić takie argumenty, bo uznajemy, że kluczowa jest współpraca - mówi nam wójt.

Nie dają za wygraną w sprawie centrum Kaczyńskiego. Włączył się Nawrocki

Miasto, a dokładniej radni ustępować nie zamierzają

Chcą rozpocząć konsultacje społeczne w tej sprawie - taką uchwałę podjęli. - Jakie będą wyniki tych konsultacji? Trudno przesądzać. Po stronie mieszkańców Chełma obserwujemy dużą akceptację, co jest zrozumiałe. Co się okaże po stronie gminy? To się okaże. Kluczowe jest to, że nikogo nie zamierzamy do niczego zmuszać, rzopoczynamy proces, o wyniku którego ostatecznie później i tak zdecyduje Rada Ministrów - na podstawie konsultacji, opinii, swoich informacji. To, co chcemy robić, to rozmawiać z władzami i z mieszkańcami gminy, i przekonywać ich do naszych racji.Bo naszym zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby połączenie obu samorządów - gminy i miasta - w jeden organizm, bo to stworzyłoby nowe możliwości - mówi radny z miasta Kamil Błaszczuk.

Dlaczego mieszkańcy gminy nie chcą do miasta?

- Bo mamy niskie podatki, niższe niż w mieście. To po pierwsze. A po drugie, my tu żyjemy jak rodzina, do wójta możemy przyjść w każdej chwili, porozmawiać, o coś poprosić. Bywa, że gdy jestem w urzędzie, wójt widzi mnie na korytarzu i zaprasza na rozmowę, tak jak innych. Jest otwartość, wyrozumiałość, dialog. To są wartości znane w naszej gminie od lat. Nikt niczego nam nie narzuca i to jest naprawdę cenne. Nie chcemy tego tracić - podsumowują mieszkańcy.