Gdy zgłaszał zaginięcie, pod komendę podjechało auto. Kierowcy grozi więzienie
Do zdarzeń opisanych w komunikacie Komendy Powiatowej Policji w Opolu Lubelskim (woj. lubelskie) doszło w sobotę (22 lutego). Po godzinie 12.00 dyżurny otrzymał zgłoszenie od mężczyzny zmartwionego zachowaniem swojego 25-letniego syna, który "wyszedł z domu, będąc mocno zdenerwowanym, wsiadł do samochodu Volkswagen i odjechał w nieznanym kierunku".
Mężczyzna przyjechał na komendę, by zgłosić zaginięcie. W chwili, gdy podpisywał potrzebne dokumenty, na parkingu przed budynkiem placówki zjawił się ciemny volkswagen. Kierowca wysiadł i wszedł do budynku.
"Zaginiony" 25-latek stanął w drzwiach komendy. Miał 1,5 promila
To jednak nie wszystko - okazało się, że 25-latek posiada aktywny sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. (...) Oświadczył, że przyjechał na Policję, bo nie jest osobą zaginioną, a wie, że jego ojciec dzwonił na Policję i składa zawiadomienie" - czytamy.
25-latka zatrzymano i osadzono w policyjnym areszcie. Gdy już wytrzeźwiał, usłyszał zarzut kierowania samochodem pod wpływem alkoholu i złamania sądowego zakazu. Niedoszłemu "zaginionemu" grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności, grzywna i wysokie świadczenie pieniężne od pięciu do nawet 60 tys. zł.
Posłuchaj: