,
Obserwuj
Lubelskie

Gdy zgłaszał zaginięcie, pod komendę podjechało auto. Kierowcy grozi więzienie

zsz
2 min. czytania
27.02.2025 12:35
Zaniepokojony ojciec 25-latka z gminy Opole Lubelskie (woj. lubelskie) postanowił zgłosić jego zaginięcie na komendzie. Gdy wypełniał stosowne dokumenty, na parking przy siedzibie policji podjechał znajomy volkswagen. Jak się okazało, to zaginiony mężczyzna. Za stan, w którym się znajdował, grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
|
|
fot. opole-lubelskie.policja.gov.pl

Do zdarzeń opisanych w komunikacie Komendy Powiatowej Policji w Opolu Lubelskim (woj. lubelskie) doszło w sobotę (22 lutego). Po godzinie 12.00 dyżurny otrzymał zgłoszenie od mężczyzny zmartwionego zachowaniem swojego 25-letniego syna, który "wyszedł z domu, będąc mocno zdenerwowanym, wsiadł do samochodu Volkswagen i odjechał w nieznanym kierunku".

Mężczyzna przyjechał na komendę, by zgłosić zaginięcie. W chwili, gdy podpisywał potrzebne dokumenty, na parkingu przed budynkiem placówki zjawił się ciemny volkswagen. Kierowca wysiadł i wszedł do budynku.

"Zaginiony" 25-latek stanął w drzwiach komendy. Miał 1,5 promila

"Po sprawdzeniu danych przez skierowanych do czynności policjantów, okazało się, że jest to 25-letni syn zgłaszającego. Od mężczyzny policjanci wyczuli silną woń alkoholu i poddali go badaniu na zawartość alkoholu w organizmie. Badanie alkomatem wykazało u 25-latka z gminy Opole Lubelskie ponad półtora promila alkoholu w organizmie" - przekazała policja.

To jednak nie wszystko - okazało się, że 25-latek posiada aktywny sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. (...) Oświadczył, że przyjechał na Policję, bo nie jest osobą zaginioną, a wie, że jego ojciec dzwonił na Policję i składa zawiadomienie" - czytamy.

25-latka zatrzymano i osadzono w policyjnym areszcie. Gdy już wytrzeźwiał, usłyszał zarzut kierowania samochodem pod wpływem alkoholu i złamania sądowego zakazu. Niedoszłemu "zaginionemu" grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności, grzywna i wysokie świadczenie pieniężne od pięciu do nawet 60 tys. zł.

Posłuchaj: