Echa wizyty prezesa PiS w szpitalu. Będą szkolić medyków, by... nie poddawali się emocjom
- W środę odbyła się konferencja prasowa dyrektora szpitala w Lublinie, który tłumaczył się z historii związanej z prezesem PiS;
- Piotr Matej poinformował, że Kaczyńskiego wpisano do systemu jako osobę nieznaną ze względu na stres i emocje personelu;
- Po tym wydarzeniu w szpitalu zdecydowano się przeszkolić medyków.
Co się wydarzyło? 20 lutego prezes PiS Jarosław Kaczyński trafił do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie na wcześniej umówione rutynowe badania. Polityka wpisano do szpitalnego systemu jako pacjenta NN, czyli osobę nieznaną. Sprawa wywołała kontrowersje i ma swoje konsekwencje.
Dlaczego Kaczyński został pacjentem NN? W środę (5 marca) dyrektor placówki Piotr Matej zwołał konferencję prasową, na której przekonywał, że prezesa PiS wpisano do systemu jako osobę nieznaną ze względu na stres i emocje personelu.
Jakie będą konsekwencje? Matej poinformował, że po tym wydarzeniu zdecydowano się przeszkolić medyków. - Żeby wiedzieć, jak się zachować w sytuacjach szczególnych, nadzwyczajnych, bo tacy pacjenci wzbudzają zainteresowanie zarówno po stronie mediów, jak i po stronie pracowników i innych osób, bo nie każdy ma do czynienia z takimi osobami - uzasadniał dyrektor Matej. Z czego konkretnie miałyby być te szkolenia? Tego dyrekcja nie wyjaśniła.
Oglądamy 'Mentzen TV'. 'Ta fabryka obciachu dymi mi w domu co wieczór'
Kaczyński w izolatce
Szpital zaprzeczył natomiast, by pacjent był szczególnie traktowany i by - jak pisały niektóre media - "wyłączono dla niego pół oddziału". Dyrektor potwierdził, że Kaczyński trafił do izolatki. Jak stwierdził, nie jest to jednak nic nadzwyczajnego. Jeśli jest miejsce, chorzy czasami tam trafiają - choćby z powodów zdrowotnych czy epidemiologicznych.
Pomyłka za pomyłkę w ważnym szpitalu w Lublinie? 'To nie jest tak, jak pani myśli'
Piotr Matej przekonywał też, że oddział pracował tego dnia normalnie. - Przyjęliśmy ośmiu pacjentów, a wypisaliśmy dziewięciu. Kolejnego dnia było hospitalizowanych 54 pacjentów, przyjęliśmy sześciu nowych, a wypisaliśmy z oddziału siedemnastu. Trudno więc mówić o ograniczeniu dostępności, tym bardziej że wykonywaliśmy świadczenia każdemu pacjentowi, który tego wymagał. Jedynym ograniczeniem, ale wynikającym z powszechnie obowiązujących przepisów wewnętrznych szpitala, było ograniczenie dotyczące odwiedzin - ale nie tylko w stosunku do tego oddziału, ale też szeregu innych. Związane to było z powszechnie panującą grypą - tłumaczył dyrektor.
Kaczyński w szpitalu w Lublinie. NFZ zażądał wyjaśnień
Jak pisaliśmy na naszym portalu, Narodowy Fundusz Zdrowia zażądał od szpitala w Lublinie wyjaśnień ws. obecności Kaczyńskiego i wpisania go jako NN. Dyrektor Matej podał w środę, że placówka odpowiedziała już na pismo NFZ.
- Z NFZ współpracujemy skrupulatnie. Przekazaliśmy liczbę pacjentów i inne dane, daliśmy też wykaz zrealizowanych w tym dniu procedur. Narodowy Fundusz Zdrowia do chwili obecnej nie zgłosił żadnych zastrzeżeń w związku z ograniczeniem lub brakiem dostępności do jakichkolwiek świadczeń w tym zakresie - przekazał nam dyrektor Matej.
Co oznacza pacjent NN? Takie oznaczenie dostają chorzy, którzy są np. osobami w kryzysie bezdomności czy po wypadku - bez dokumentów i numeru PESEL.
- Decyzja o zapisaniu w ten sposób Jarosława Kaczyńskiego mogła być celowa. Pacjenci NN - czyli tacy, którzy przyjeżdżają bez dokumentów, nie wiadomo jak się nazywają i kim są, trafiają do jednej dużej bazy. W przypadku pacjentów z nazwiskiem - w komputerze jest konkretna historia ich choroby, diagnozy, zastosowane terapie i wszyscy medycy ze szpitala mają do tego dostęp - tłumaczył nam jeden z lekarzy.