,
Obserwuj
Lubuskie

Podawano jej tylko owoce i mleko matki. Dziś 3,5-letnia Helenka "nie potrafi mówić"

3 min. czytania
30.05.2025 15:20
Niedożywienie spowodowało zmiany w strukturze mózgu. Dziewczynka nie potrafi mówić, zdaniem biegłych nigdy się już tego nie nauczy - ujawniła rzeczniczka zielonogórskiej prokutiry Ewa Antonowicz. Chodzi o 3,5-letnią Helenkę, która w grudniu 2024 roku trafiła w stanie skrajnego niedożywienia do szpitala. Jej rodzicom grozi do 20 lat więzienia.
|
|
fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl
  • 3,5-letnia Helenka w grudniu ub.r. trafiła do szpitala w Zielonej Górze w stanie skrajnego niedożywienia - ważyła wówczas zaledwie 8 kg i była karmiona niemal wyłącznie winogronami oraz mlekiem matki;
  • Jak przekazała w rozmowie z 'GW' rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, dziecko doznało trwałych uszkodzeń mózgu, nie mówi, unika kontaktu z ludźmi i przejawia lęk przed światłem słonecznym;
  • Rodzicom postawiono zarzut znęcania się nad dzieckiem poprzez głodzenie. Grozi im do 20 lat więzienia.

"Niedożywienie spowodowało zmiany w strukturze mózgu"

16 grudnia ub.r. rodzice z trzyletnią dziewczynką zgłosili się do szpitala w Zielonej Górze w niedzielę. Lekarze do razu zauważyli, że jest ona skrajnie wygłodzone. Dziewczynka w ciężkim stanie trafiło na odział intensywnej opieki medycznej, a szpital powiadomił świebodzińską prokuraturę.

Po około pół roku od tamtych wydarzeń prokurator Ewa Antonowicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze opisała, jak życie Helenki wygląda dzisiaj. "Dieta stosowana przez rodziców wyniszczyła organizm dziecka. Dziewczynka nie miała w ogóle tkanki tłuszczowej podskórnej. Niedożywienie spowodowało zmiany w strukturze mózgu. Dziewczynka nie potrafi mówić, zdaniem biegłych nigdy się już tego nie nauczy. Jest z nią utrudniony kontakt i tak zostanie prawdopodobnie do końca jej życia" - przekazała rzeczniczka "Gazecie Wyborczej".

Według śledczych Helenka od urodzenia była na drastycznie ograniczonej diecie. Piła wyłącznie mleko matki i spożywała wybrane owoce. W ostatnich tygodniach przed hospitalizacją jej jedynym pokarmem były winogrona, obierane przez matkę ze skórki. Rodzice nie tylko nie szukali pomocy, ale również utrudniali leczenie dziecka - matka kwestionowała skuteczność leków i mówiła, że córka "będzie musiała przejść detoks" po wyjściu ze szpitala.

Zaginięcie 11-latki. 'Pseudopotrzeba' rodziców. 'Ogromny problem'

"Dziś dziewczynka je niemalże wszystko, ale niechętnie owoce. W ogóle przestała jeść winogrona, które były podstawą jej diety. Je za to nabiał, mięso" - relacjonowała Antonowicz.

Dziecko nadal zmaga się z poważnymi problemami psychicznymi i neurologicznymi. "Dziewczynka unika kontaktu z drugim człowiekiem. Nie lubi bawić się z innymi dziećmi, najczęściej czas spędza sama, albo z jedną wybraną osobą" - mówiła prokurator. Helenka ma także silnie zakorzeniony odruch wymiotny: "Po zjedzonym posiłku wkłada rączki do buzi, by zwymiotować. Opiekunowie muszą pilnować dziewczynkę, by tego nie robiła. Nie wiemy, czy nauczyła ją tego matka, ojciec, bo dziecko nie mówi. Ale może być to wyuczona reakcja na 'niezdrowe' jedzenie" - dodała Antonowicz.

Sprawa 3,5- letniej Helenki. Co z rodzicami?

Biegli psychiatrzy uznali oboje rodziców za poczytalnych. U matki stwierdzono zaburzenia osobowości. "Wierzyła, że jedzenie tylko i wyłącznie owoców ma silnie uzdrawiającą moc" - zaznaczył prokurator Robert Kmieciak, szef Prokuratury Okręgowej. Podkreślił jednak, że "w żaden sposób nie zwalnia to matki z odpowiedzialności karnej za narażenie zdrowia i życia córeczki".

Rodzice Helenki usłyszeli zarzut znęcania się nad dzieckiem przez niezapewnienie mu podstawowych potrzeb, w tym żywienia. Grozi im od 3 do 20 lat pozbawienia wolności. Toczy się również postępowanie sądowe w sprawie odebrania im praw rodzicielskich.

Prokuratura nie ujawnia, czy dziecko ma kontakt z dalszą rodziną. "O relacjach panujących w tym domu nie będziemy mówić z uwagi na dobro małoletniej" - ucięła Antonowicz.

Posłuchaj: