,
Obserwuj
Małopolskie

Kieruje szkołą od 30 lat. "Niektórzy się śmieją, że stałem się, jak u Barei, z zawodu dyrektorem"

4 min. czytania
27.11.2023 13:10
- Wychodzę z założenia, że nie ma rzeczy niemożliwych, a wszystkie bariery są głównie w naszych głowach - mówi Jerzy Kubieniec, który od 30 lat kieruje Szkołą Podstawową nr 158 z Oddziałami Integracyjnymi w Krakowie. Placówka weszła w "Model Dostępnej Szkoły". Część rodziców dowozi tu dzieci z innych części Krakowa, a nawet spoza miasta.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Szkoła Podstawowa nr 158 z Oddziałami Integracyjnymi w Krakowie to bardzo duża placówka. Liczy 43 oddziały klasowe. Uczy się tu ponad tysiąc uczniów, jest blisko dwustu pracowników. Dyrektor Jerzy Kubieniec kieruje szkołą od początku jej powstania, czyli od 30 lat.

Jak to się zaczęło? Studiował historię, postanowił zostać nauczycielem. Jedna ze szkół akurat szukała historyka, więc się zgłosił. Już po studiach stanął do konkursu na dyrektora nowo powstającej podstawówki, wygrał i jest nim do dziś.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Kubieniec podkreśla, że od początku chciał, by jego placówka była dostępna także dla dzieci z niepełnosprawnościami. - Moje pierwsze zetknięcie z takim uczniem to był rok 1994, kiedy ta szkoła była jeszcze placem budowy. Przechodziła do mnie wtedy - z sąsiedniej placówki - szósta klasa, a w niej było dziecko na wózku. Zobaczyłem je, gdy przyjechało się pożegnać, bo uznano, że u mnie w szkole nie ma warunków, by mogło się uczyć razem ze swoimi kolegami - wspomina. - Ale ja wychodzę z założenia, że nie ma rzeczy niemożliwych, a wszystkie bariery są głównie w naszych głowach. Postanowiłem, że Piotruś [tak uczeń miał na imię] trafi do nas i rzeczywiście tak się stało. Co prawda jeszcze wtedy z dostępnością nie miało to za wiele wspólnego. To była prowizorka, ale ta sytuacja otworzyła mi oczy na potrzeby uczniów z niepełnosprawnościami - dodaje dyrektor.

Na przestrzeni 30 lat Kubieniec skończył kilka różnych kierunków studiów podyplomowych, z myślą o niepełnosprawności, w tym m.in. oligofrenopedagogikę. Był autorem i koordynatorem merytorycznym projektu unijnego "Innowacyjny program nauczania uczniów z zaburzeniami zachowania'' realizowanego w ośmiu szkołach w Krakowie w latach 2008-2011. Jak mówi, dziś jego szkoła jest dostępna dla wszystkich dzieci, bez względu na ich specjalne potrzeby edukacyjne czy rodzaj niepełnosprawności.

Szkoła nr 158 w Krakowie weszła w "Model dostępnej szkoły", o którym pisaliśmy już na naszym portalu, na przykładzie placówek z Podkarpacia. Oznacza to, że jest dostępna nie tylko architektonicznie, ale też społecznie i edukacyjnie dla wszystkich dzieci.

- Od prezydenta Krakowa dostałem pełnomocnictwo do stuprocentowej decyzyjności w sprawie tego projektu. Początkowo byłem z tego powodu zły, bo pomyślałem, że teraz wszystko będzie na mojej głowie. Ale to okazało się zbawienne. Nie musiałem konsultować z nikim moich decyzji. Nie byłem zależny od innych. A trzeba sobie zdać sprawę, że Kraków to ponad 300 placówek, które znajdują się pod kuratelą Wydziału Edukacji. Do tego inne wydziały, rozlokowane w różnych budynkach. Gdybym musiał prosić o zatwierdzenie moich decyzji, to by trwało i trwało. A tak nie musiałem czekać - mówi dyrektor.

Jako przykład działania mającego uczynić placówkę bardziej dostępną podaje zmianę szatni. - Miałem 24 boksy zamykane na stalowe drzwi. Jak to ostatnio przeanalizowałem, to mogę powiedzieć, że to było bardzo niebezpiecznie. To cud, że nikomu nic nie stało, bo te drzwi mogły zadziałać jak gilotyna. Dziś boksów już nie ma. W zamian pojawiła się otwarta przestrzeń, a w niej szafki na ubrania - tłumaczy nasz rozmówca.

Opowiada też o nowych gabinetach do terapii oraz sali doświadczania świata. - To jest nasz hit! Sala, która polega na bodźcowaniu światłem. Jest naprawdę imponująca, robi wrażenie na wszystkich - podkreśla z dumą dyrektor.

W szkole uczy się około stu uczniów z niepełnosprawnościami. Część rodziców dowozi dzieci z innych części Krakowa, a nawet spoza miasta. Placówka ma nie tylko dostępne wejście, ale też specjalne oznakowanie - już od drzwi wejściowych - tak, aby żaden uczeń nie mógł się zgubić. Ściany są w odpowiednich kolorach, z właściwymi oznaczeniami, dostępnymi choćby dla dzieci w spektrum autyzmu czy niewidomych i słabowidzących. W placówce są pokoje wyciszeń dla dzieci z autyzmem, a nawet miejsca wyciszeń na korytarzach. - To są przestrzenie ogólnodostępne i dzieci bardzo z tego korzystają. Takie kąciki mamy też już w wielu salach lekcyjnych, a będę dążył do tego, by były we wszystkich. Jest tam możliwość założenia słuchawek, wyciszenia się na tyle, na ile dziecko potrzebuje. Najważniejsza jest zmiana myślenia i chęć wprowadzania zmian - nie kryje gość TOK FM.

Na miejscu jest też sala rehabilitacyjna i sala do integracji sensorycznej. - Nie byliśmy też dostosowani do potrzeb osób głuchych, bo nie mieliśmy nigdy takiego dziecka. Dziś jesteśmy dostosowani i również takie dzieci możemy przyjąć - dodaje nasz rozmówca.

- Niektórzy się śmieją, że jak jestem od 30 lat dyrektorem szkoły, to prawie jak w filmach Barei, gdzie też mówiono o jednym z bohaterów, że jest "z zawodu dyrektorem". Tak wyszło, ale nic bym nie zmieniał - podsumowuje.