Polska szkoła trudna dla Ukraińców. MEN chce powrotu asystentów
Ministerstwo Edukacji Narodowej chce, by do szkół wróciły asystentki międzykulturowe. Chodzi o osoby - najczęściej są to kobiety - które pomagają cudzoziemskim dzieciom odnaleźć się w polskiej szkole. Wspierają też polskich nauczycieli w dotarciu do uczniów z innych krajów.
- Mamy plan, by duża grupa asystentek międzykulturowych wróciła do naszych szkół. Chcemy przede wszystkim, by uczniowie ukraińscy, którzy są w Polsce i którzy nie realizują obowiązku szkolnego, jednak do polskiej szkoły poszli. A jeśli tak, to oni mają nawet prawo do tego, by być otoczonym opieką asystenta międzykulturowego - mówi TOK FM wiceministra edukacji Joanna Mucha. I dodaje, że MEN szuka w tej chwili źródła finansowania tego zadania dla samorządów.
Pod koniec lutego w MEN odbyło się spotkanie z przedstawicielami organizacji pozarządowych, które wspierają uchodźców i uchodźczynie, w tym ukraińskie dzieci. Rozmawiano m.in. właśnie o wsparciu ze strony asystentek.
Asystentów międzykulturowych było dużo w całej Polsce po rozpoczęciu wojny w Ukrainie. Wtedy ich zatrudnienie finansowały duże organizacje międzynarodowe. Finansowanie się jednak skończyło i asystentek w większości szkół już nie ma. Ale są wyjątki.
Kraków. Asystenci w stu szkołach
Na przykład w Krakowie. Jak przekazała nam Małgorzata Tabaszewska z biura prasowego urzędu miasta, asystenci międzykulturowi są zatrudnieni w stu samorządowych krakowskich szkołach. Są przydzielani do konkretnych szkół, według potrzeb zgłaszanych przez dyrektorów tych placówek.
Asystenci w Krakowie są zatrudniani na podstawie umowy o pracę - zgodnie z ogólnopolskimi regulacjami prawnymi możliwe jest ich zatrudnienie wyłącznie na stanowiskach obsługi i administracji, a nie na etacie nauczycielskim. Dlatego też nie podlegają regulacjom Karty Nauczyciela. Za rekrutację odpowiadają dyrektorzy szkół.
"Etaty są opłacane ze środków Gminy Miejskiej Kraków, jednak dzięki współpracy nawiązanej przez Miasto Kraków z UNICEF-em w ubiegłym roku szkolnym byli zatrudniani także asystenci z zewnętrznych środków. Preferowaną przez asystentów, dyrektorów i przez samorząd formą zatrudnienia było jednak zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę i w ramach etatów opłacanych ze środków samorządu" - przekazała TOK FM Małgorzata Tabaszewska.
Czystki po odwołaniu Barbary Nowak? 'Niektórzy zwinęli się sami'
Uczniowie czekają na powrót do domu
Od pięciu lat jako asystentka w Szkole Podstawowej nr 92 im. Bohaterów Westerplatte w Krakowie zatrudniona jest Svitlana Sychevska. Jak mówi w TOK FM, miała co robić jeszcze przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie, bo dzieci cudzoziemskich z bardzo różnych krajów było coraz więcej. Po 24 lutego 2022 roku sytuacja się zmieniła. - Zapotrzebowanie na asystentów międzykulturowych wzrosło wielokrotnie, ponieważ liczba dzieci, m.in. z Ukrainy, jest w szkołach ogromna. I te dzieci, jak również ich rodziny, ciężko wchodzą do systemu edukacji, zwłaszcza gdy decyzja o wyjeździe do innego kraju - w tym wypadku do Polski - nie była ich świadomą, przemyślaną, zaplanowaną decyzją, tylko wynikała z okoliczności, z wojny. Nie jest im łatwo, nawet teraz, po tych dwóch latach - mówi pani Svitlana.
Na co dzień wspiera głównie młodzież ze starszych klas podstawówki. Przyznaje, że problemem bywają m.in. takie lekcje jak biologia, chemia czy fizyka, gdy pojawia się specjalistyczne słownictwo, a nastolatkowie nie dość dobrze jeszcze znają język polski. - Ale znaleźliśmy na to sposób. Przygotowujemy im specjalne słowniczki ze słówkami, wszystko w porozumieniu z nauczycielami danego przedmiotu. Dzięki słowniczkom dzieci dość szybko łapią te słowa z zakresu biologii czy chemii - opowiada asystentka.
Zła wiadomość dla nauczycieli. 'Z jednej strony dają, z drugiej odbierają'
- Staramy się być obok dziecka na tych trudniejszych lekcjach. Trzeba też cały czas pamiętać, że wszystkie te dzieci czekają na powrót do własnego kraju, własnego domu, własnej szkoły. Dlatego wiele z nich ma bardzo niską motywację do nauki w polskiej szkole. Jako asystentki pokazujemy im, dlaczego warto się jednak do tej nauki przyłożyć, czemu ważne są relacje z innymi kolegami, co mogą na tym zyskać. Takie rozmowy są niezwykle ważne - mówi gościni TOK FM.
Przyznaje, że wiele dzieci ma za sobą traumy przywiezione z Ukrainy. - Czasami sama jestem pod ogromnym wrażeniem i nie potrafię sobie wyobrazić, jak te dzieci w ogóle mogą tutaj w Polsce funkcjonować, gdy mają za sobą tak straszne przeżycia - mówi pani Svitlana.
Zwraca uwagę, że problemem jest fakt, że wiele ukraińskich dzieci - w szczególności młodzież - w ogóle nie chodzi do szkoły. Siedzą w domach, w telefonach, często niemal non stop śledząc to, co dzieje się w Ukrainie. - One cały czas tkwią w tej wojnie, w tym szumie informacyjnym, nie mają żadnej odskoczni. Na dłuższą metę tak się nie da - dodaje nasza rozmówczyni. Pojawiają się depresje, stany lękowe, poczucie samotności i wykluczenia.
Nowy kurator oświaty w język się nie gryzie. 'Niech Czarnek sam powie, kogo wygumkował'
Co robią asystenci międzykulturowi?
W Krakowie, od dnia wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, w ciągu kilku miesięcy do szkół i przedszkoli przyjęto prawie siedem tysięcy ukraińskich uczniów. Wtedy też, w szkołach zatrudniono wiele osób z obywatelstwem ukraińskim - głównie jako asystentów międzykulturowych, ale też pracowników obsługi. "Wielu z nich znalazło pracę dzięki bazie ofert prowadzonej przez Wydział Edukacji. Miasto organizowało intensywne kursy języka polskiego prowadzone przez wykwalifikowanych lektorów, wzbogacone o moduł przygotowujący do rozpoczęcia pracy w szkole. Wspieramy również organizację Akademii Asystentów Międzykulturowych" - wskazuje Małgorzata Tabaszewska z urzędu miasta.
Kraków to miasto, które jeszcze przed wojną uznało, że zatrudnianie asystentek i asystentów jest kluczowe, by pomóc dzieciom cudzoziemskim, ale też ich rodzinom - odnaleźć się polskim systemie edukacji. "Obecność asystentów międzykulturowych w krakowskich szkołach oceniamy bardzo wysoko. Są wsparciem dla uczniów - nie tylko podczas zajęć szkolnych. Pomagają im w odnalezieniu się w szkolnej rzeczywistości. Są także ogromnym wsparciem dla rodziców w kwestiach związanych z edukacją ich dzieci, jak również pomagają w odnalezieniu się w nowej rzeczywistości" - dodaje Tabaszewska.
Na rozszerzenie programu zatrudniania asystentek w szkołach bardzo liczy prof. Mikołaj Pawlak, współtwórca studiów dla asystentek międzykulturowych, które są realizowane na Uniwersytecie Warszawskim, o czym pisaliśmy na naszym portalu.