"Igrzyska śmierci" na Uniwersytecie Jagiellońskim. "Nie sądziłam, że jest aż tak źle"
USOS (Uniwersytecki System Obsługi Studiów) to powstały w 2000 roku system informatyczny, z którego korzysta większość wyższych uczelni w Polsce. Umożliwia studentom wgląd w swoje oceny, plan zajęć i dyżury profesorów, składanie wniosków, np. o przyznanie miejsca w akademiku, a także rejestrowanie się na zajęcia.
Jak działa USOS? 'Kto pierwszy ten lepszy'
USOS miał usprawniać pracę administracyjną uczelni. Tymczasem jest źródłem wielu problemów. - To udręka. Wszyscy przed startem ostrzegali nas, że ten system to istne 'Igrzyska śmierci', ale nie sądziłam, że jest aż tak źle - opowiadała w rozmowie z krakowską "Gazetą Wyborczą" Maja, studentka I roku prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Pierwsze trudności z USOS-em pojawiają się już podczas rejestracji na zajęcia. Wynikają one m.in. z tego, że na każdy przedmiot jest za mało miejsc. - Na bardziej obleganych grupach miejsca rozchodzą się w jedną, dwie sekundy. Moja koleżanka logowała się na pięciu urządzeniach jednocześnie - z mamą, bratem, siostrą, żeby przycisnąć "rejestruj", jak tylko wybije pełna godzina. I tak nie zawsze się udaje. Wtedy nie pozostaje nic innego jak, zamiast interesujących cię zajęć, zapisać się na cokolwiek, byleby mieć miejsce i móc wyrobić wymagane punkty ECTS - opisywała Maja dla "GW".
Podczas procesu rejestracji w systemie USOS panuje zasada "Kto pierwszy ten lepszy", nawet w przypadku zajęć obowiązkowych. Zapisy zwykle zaczynają się w godzinach rannych. Wczesna pobudka i przygotowanie sobie w przeglądarce otwartych kart z przedmiotami nie zawsze jednak jest gwarancją sukcesu. Przyczyną jest przeciążenie serwera, do którego - jak wynika z doświadczeń studentów - dochodzi za każdym razem.
Limit miejsc w USOS mniejszy niż liczba studentów. Rzecznik UJ tłumaczy
Uczelnie - także UJ - organizują szkolenia z obsługi USOS-a i - tak jak Bożena Smolarska, koordynatorka ds. USOS na Wydziale Prawa i Administracji UJ - przekonują, że rejestracja działa, tylko "wymaga odrobinę cierpliwości i zrozumienia"
Marcin Kubat, rzecznik prasowy Uniwersytetu Jagiellońskiego w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" podkreślił, że "producent oprogramowania dokłada starań, aby maksymalnie usprawniać i ułatwiać obsługę" USOS-a. Jak dodał, "limit miejsc, mniejszy niż liczba studentów to sposób na te osoby, które zapisują się na studia, ale nie mają zamiaru na nie chodzić".
- Spotykamy się z sytuacją, że studenci nie podejmują kształcenia na wybranym kierunku i nie informują o tym uczelni, dlatego w początkowej fazie liczba grup jest ograniczona, aby zapewnić optymalne ich wypełnienie - tłumaczył.
Czy na UJ istnieje jakaś alternatywa dla USOS-a? - zapytała "Gazeta Wyborcza". Przykładowo, krakowska Akademia Sztuk Pięknych ma system Akademus, a Akademia Sztuk Teatralnych - Wirtualną Uczelnię.
- Na Uniwersytecie Jagiellońskim nie jest planowana zmiana systemu, ponieważ obecnie jest to jedyny system, który możliwie szybko jest dostosowywany do dynamicznych zmian w przepisach prawa oraz umożliwia lokalne dopasowanie wybranych funkcjonalności do specyfiki uczelni - odpowiedział dziennikowi Marcin Kubat.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>