,
Obserwuj
Małopolskie

To jest zupełnie inny Kraków. "Miasto Queerów Polskich" czeka na wielki marsz

Paulina Nawrocka-Olejniczak
5 min. czytania
16.05.2025 07:23
"Kraków Miastem Queerów Polskich" - pod takim hasłem ulicami Krakowa w sobotę przejdzie Marsz Równości. Po raz drugi weźmie w nim udział prezydent miasta Aleksander Miszalski, który objął wydarzenie honorowym patronatem. W obchody włączył się też Narodowy Stary Teatr.
|
|
fot. Adrianna Bochenek / Agencja Wyborcza.pl
  • Marsz Równości w Krakowie ruszy o 14, ma nową trasę (ze względu na remont mostu Grunwaldzkiego);
  • Hasło 'Kraków Miastem Queerów Polskich' nie wszystkim się podoba. Ale głosy krytyki nie są zbyt donośne;
  • W ostatnich latach Marsz Równości w Krakowie to bardzo radosne święto;
  • W obchody krakowskiego Queerowego Maja włączają się też bardzo szacowne instytucje, m.in. Narodowy Stary Teatr.

Marsz rozpocznie się w sobotę o 14 przed Muzeum Narodowym. W planach między innymi oficjalne przemówienie prezydenta Aleksandra Miszalskiego, być może głos zabierze też ministra ds. równości Katarzyna Kotula.

Organizatorzy wygłoszą też manifest. Chcą, by wybrzmiały wszystkie postulaty, których domaga się społeczność LGBTQ+, przede wszystkim ten o potrzebie równości. - Rozumiana jako równość wobec prawa, jako akceptacja, jako zrozumienie i pokazanie tego, że nie jesteśmy obywatelami drugiej kategorii. To są związki partnerskie, a w zasadzie równość małżeńska, to jest prawo do ochrony zdrowia i prawo do wiedzy o stanie zdrowia partnera, to jest prawo do życia rodzinnego - mówi Daniel Czepiński ze Stowarzyszenia Queerowy Maj. I dodaje, że marsz zapowiada się imponująco. - W tym roku mamy znacznie więcej platform, co zawsze uatrakcyjnia wydarzenie. Współpracuje z nami mnóstwo osób. Będzie urząd miasta, liczne korporacje, będą przedstawicielstwa organizacji pozarządowych i uczelnianych kół, duża różnorodność. Mamy nadzieję, że będzie to rzeczywiście święto równości - podkreśla mój rozmówca.

"Kraków Miastem Queerów Polskich". Hasło "urocze" i "nikogo nie obraża"

Hasło 'Kraków Miastem Queerów Polskich' nie wszystkim się podoba. Ale głosy krytyki nie są zbyt donośne. Zdaniem wiceprezydentki miasta Marii Klaman, która na marsz równości wybiera się z grupą urzędników, hasło jest urocze i nikogo nie obraża. - Queerowość nie ma na celu obrażenia kogokolwiek, jest wyrażeniem osobowości. Wśród naszych mieszkańców są osoby queerowe, osoby LGBT+, osoby transgenderowe. Takie marsze właśnie pokazują, że to jest naturalne, że to jest normalne. Kraków jest miejscem dla wszystkich mieszkańców - mówi.

Konrad Fijołek może stracić władzę w Rzeszowie? 'Czuć wiatr zmian z Zabrza'

W obchody krakowskiego Queerowego Maja włączają się też bardzo szacowne instytucje. Na dostojnym teatralnym gmachu Narodowego Starego Teatru już na początku maja zawisła tęczowa flaga - po raz pierwszy w historii. - Nowa dyrekcja ma takie hasło: 'Jesteś u siebie'. My chcemy, żeby jak najbardziej ten budynek, ten teatr był dla jak największej liczby osób, żeby jak najwięcej osób czuło się tutaj po prostu u siebie - mówi Łukasz Zaleski z Narodowego Starego Teatru.

- Jesteśmy Teatrem Narodowym, czujemy ten obowiązek i myślę, że w tym kontekście jest też przygotowywany repertuar. Zaczęliśmy sezon od spektaklu 'Nieustraszona miłość Eve Adams', spektaklu bardzo mocno dotykającego strefy queer, tematów związanych z LGBTQ+. Nasza ostatnia premiera to 'Sceny z życia małżeńskiego', z kolei spektakl bardzo heternormatywny. Mamy bardzo szeroki przekrój, więc pojawia się flaga polska, pojawia się flaga Unii Europejskiej, ale pojawia się też tęczowa flaga. Z tego jesteśmy super dumni. Tradycje queerowe, wątki queerowe w spektaklach, postaci queerowe na scenie to jest coś, co temu miejscu towarzyszyło nie od dzisiaj i jest tym miejscem bardzo mocno związane - podkreśla Zaleski, który 23 maja poprowadzi queerowy spacer po Narodowym Starym Teatrze - jedno z wydarzeń towarzyszących obchodom miesiąca równości.

Marsz Równości w Krakowie. Jaka trasa?

W tym roku marsz wyjątkowo zmieni trasę, wszystko przez wielki remont mostu Grunwaldzkiego. - Kraków jest w ogromnym remoncie, w związku z czym tradycyjnie startujemy spod Muzeum Narodowego, natomiast kierujemy się w stronę placu Inwalidów, na Rynek, pod Wawel i tutaj - wracamy trochę do korzeni - kończymy marsz na placu Wolnica - opisuje Daniel Czepiński.

To właśnie tam odbywały się pikiety kończące krakowskie marsze na samym początku lat dwutysięcznych. To był jednak zupełnie inny Kraków. - Zmiana jest ogromna, widoczna na każdym kroku. Z początków swojej działalności aktywistycznej pamiętam, że te marsze nie zawsze były bezpieczne. Nawet chodzenie z plakatami albo ich wywieszanie budziło obawę. Dziś tej obawy nie ma, a na każdym kroku widzimy ogromną sympatię, radość ludzi - podkreśla Czepiński. - Mieszkańcy Krakowa machają nam z balkonów, dołączają spontanicznie do marszu. Jest duża otwartość i to cieszy. Mam nadzieję, że zmiany będą postępowały również w przepisach. Wciąż czekamy na ustawę o mowie nienawiści i ustawę o związkach partnerskich - dodaje.

Co z ustawą o związkach partnerskich? Kotula podała nowe informacje

W ostatnich latach Marsz Równości w Krakowie to bardzo radosne święto, w tym roku również na kłopoty się nie zanosi. - Wiemy, że jakieś kontrmanifestacje były zgłaszane, ale w ubiegłych latach też się pojawiały. Jest coraz spokojniej - dzięki współpracy z policją, ale też dzięki temu, że te kontrmanifestacje są z roku na rok coraz mniejsze, a nas jest po prostu coraz więcej. Myślę, że nie zakłócą porządku tegorocznego marszu - ma nadzieję mój rozmówca.

W 2011 roku, jako reporterka jednej z krakowskich rozgłośni, relacjonowałam Marsz Równości na Rynku Głównym. Nie skończył się dla mnie dobrze. Kontrmanifestacja Narodowego Odrodzenia Polski była liczna i agresywna, policja musiała użyć pałek i gazu łzawiącego. W wyniku jego rozpylenia ucierpieli także dziennikarze, którzy znaleźli się między funkcjonariuszami a demonstrantami NOP. To był ostatni taki wypadek. Od kilku lat policja nie notuje podczas krakowskich Marszów Równości żadnych poważnych incydentów.

Queerowy Maj i huczne dziesięciolecie

Zmiana, jaka zaszła w Krakowie i w krakowianach to też zasługa stowarzyszenia Queerowy Maj, które w tym roku obchodzi 10-lecie działalności. Obchodzi hucznie - Queerowym Balem w Narodowym Starym Teatrze w sobotni wieczór.

- Organizujemy taki prawdziwy bal! Z prawdziwego zdarzenia. Będzie kwartet smyczkowy, będą didżeje. Mamy zatem bardzo szeroki przekrój - będziemy mogli tańczyć poloneza i walce, ale będziemy mogli też tańczyć do późna do współczesnej, nowoczesnej muzyki - zapowiada Łukasz Zaleski. - Mogę chyba zdradzić, że bal zacznie się od pokazów drag queens. A to jest dzień Eurowizji! Mam nadzieję, że i do tego będzie jakieś nawiązanie. Bardzo się z tego cieszymy - przyznaje.

Bal odbędzie się w historycznej sali Heleny Modrzejewskiej, której imię nosi Narodowy Stary Teatr. - To też jest powrót do pewnych tradycji związanych z salą Modrzejewskiej, która przez lata była miejscem przeznaczonym do tańców, wypełnionym tańcem i muzyką, więc wracamy do tej tradycji - tłumaczy Zaleski i mówi z dumą: 'Po raz pierwszy chyba narodowa instytucja, Narodowy Teatr włącza się w obchody Queerowego Maja, dokładnie w Dzień Walki z Homofobbią, i to jest też dla nas szczególnie ważne'.