Tak wyglądają poszukiwania Tadeusza Dudy. "To nie brzmi elegancko, ale bądźmy szczerzy"
- Gdzie jest Tadeusz Duda? Trwa czwarta doba największej od lat obławy policyjnej w Polsce - ponad 500 funkcjonariuszy poszukuje 57-latka podejrzewanego o podwójne zabójstwo i próbę zabójstwa w Starej Wsi koło Limanowej;
- W akcji uczestniczą m.in. kontrterroryści, żołnierze z dronem Bayraktar TB2, śmigłowce, SG i psy tropiące. "Umiarkowanie wierzę w skuteczność dronów w tak gęstym poszyciu leśnym" - ocenił w TOK FM insp. Piotr Caliński, były komendant Centrum Szkolenia Policji w Legionowie;
- Gość TOK FM nie wyklucza, że Duda mógł już opuścić teren poszukiwań. "To byłoby poszukiwanie igły w stogu siana" - komentował były policjant.
Gdzie jest Tadeusz Duda?
Poniedziałek jest czwartą dobą obławy za 57-letnim Tadeuszem Dudą, podejrzewanym o podwójne zabójstwo i próbę usiłowania zabójstwa w Starej Wsi koło Limanowej. Na miejscu są setki policjantów, przeszukują teren, ale i posesje mieszkańców. Samochody wjeżdżające i wyjeżdżające ze wsi są kontrolowane.
"Cały czas trwają działania. Robimy to, co wczoraj. Skoncentrowaliśmy się na masywie leśnym - monitorujemy teren, utrzymana jest kontrola drogowa. Policjanci przeszukują las i posesje" - powiedziała w poniedziałek rano PAP rzeczniczka prasowa małopolskiej policji podinsp. Katarzyna Cisło.
Obława na Tadeusza Dudę. Co wiadomo o poszukiwaniach? Nowe informacje
Obława w Starej Wsi to największa tego typu akcja w Polsce w ostatnich latach. Uczestniczy w niej ponad 500 funkcjonariuszy - policjantów (w tym kontrterrorystów i prewencji), strażników granicznych strażaków, żołnierzy (wyposażonych w drona Bayraktar TB2), a także policyjne śmigłowce, drony oraz psy tropiące.
Obława za Tadeuszem Dudą. Psy skuteczniejsze niż drony? Były policjant tłumaczy
Insp. Piotr Caliński, były komendant Centrum Szkolenia Policji w Legionowie, na antenie TOK FM przyznał, że w tym przypadku ceni sobie udział psów tropiących nawet bardziej niż udział operatorów dronów.
- Umiarkowanie wierzę w skuteczność dronów w tak gęstym poszyciu leśnym. Psy naprawdę mają nieprawdopodobny aparat węchowy i możliwości, są tutaj dla mnie optimum. One będą "nawęszały" ślady, których nie zauważy żaden człowiek. Są w stanie zidentyfikować nawet resztki pokarmowe, pozostawiony kawałek odzieży czy zgubiona łuskę - wyjaśnił ekspert, podkreślając jednak, że nie wie, ile psów tropiących bierze udział w obławie.
Ekspert wspomniał także o zaletach użycia śmigłowców które - jak wskazał - oddziałują psychologicznie na poszukiwanego. - Jeśli chowa się w lesie i słyszy za sobą huk, to ma świadomość, że jest poszukiwany, że akcja trwa. To nie brzmi elegancko, ale bądźmy szczerzy - szukamy możliwości, żeby tego pana z lasu wypłoszyć, spowodować, żeby sam zgłosił się do poddania albo podjął inną decyzję - mówił rozmówca Cezarego Łasiczki w audycji "OFF Czarek".
Insp. Piotr Caliński na antenie TOK FM rozważał scenariusz, w którym Tadeusza Dudy może już nie być w miejscu, w którym trwają poszukiwania. - To jest tubylec, ma swoje środowisko, ma swoich kolegów, być może ktoś go już stamtąd wywiózł. To też trzeba brać pod uwagę - wskazał.
W takim wypadku - analizował były policjant - akcja służb rozciągnęłaby się na teren całego kraju. - To byłoby poszukiwanie igły w stogu siana. Poszukiwanie faceta z długą bronią i zapasem amunicji, bo domyślam się, że miał gdzieś ją pochowaną w lesie. Był na tyle racjonalny, że zostawił telefon w samochodzie, więc ma świadomość tego, jak łatwo byłoby go namierzyć. Nie życzmy sobie tego - zastrzegł insp. Caliński.
Incydent po 'obywatelskim patrolu' przy granicy z Niemcami. Policja wszczęła czynności
Co będzie z poszukiwanym Tadeuszem Dudą? "Ma określoną wytrzymałość psychiczną"
Ekspert zasugerował nawet, że nieudane poszukiwania Tadeusza Dudy mogłyby doprowadzić do "zawieszenia ruchu turystycznego na południu kraju" na cały miesiąc, co - jak podkreślił - trudno mu sobie wyobrazić.
- Lokalna społeczność w dużej mierze żyje z turystyki, będzie miała z tego tytułu stosowne roszczenia, co będzie trudne do respektowania, bo ubezpieczenie nie obejmuje chyba takich okoliczności. To będzie zagadnienie, gdzie decyzję trzeba będzie podjąć już na szczeblu politycznym. Policja nie może być odpowiedzialna za zaburzenia ekonomiczne na południu Polski ze względu na poszukiwanie jednej osoby. Gdzieś jest granica racjonalności - stwierdził.
Mimo to gość TOK FM liczy, że sprawa "rozstrzygnie się w ciągu kilku dni". Ten człowiek ma określoną wytrzymałość psychiczną. Z pewnością jest niedożywiony. Nie wiem, jak wygląda kwestia wody. Jeśli w szczerym lesie jej nie ma, to jest problem znacznie większy niż żywność. Ma przed sobą trzy decyzje - wyjść z lasu i dalej uciekać, poddać się, no i decyzję trzecią - zastosować wobec siebie ostateczne rozwiązanie (...). Nie jestem w stanie rokować, co wybierze - mówił insp. Piotr Caliński w audycji "OFF Czarek".