Tadeusz Duda może zaatakować kolejne osoby? Ekspert wskazuje priorytet działań policji
- Już czwartą dobę trwają poszukiwania Tadeusza Dudy, który w piątek zamordował swoją córkę, zięcia i poważnie ranił teściową;
- Do zbrodni doszło w Starej Wsi pod Limanową - otoczonej lasami i wzgórzami;
- Poszukiwany nadal może stanowić niebezpieczeństwo.
Dlaczego mimo ogromnych sił – setek policjantów, wojska, dronów i śmigłowców – poszukiwania sprawcy rodzinnej tragedii trwają już czwartą dobę bez rezultatu?
Jak podkreślał w "TOK360" podpułkownik rezerwy i ekspert Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas Tomasz Białek – akcja nie należy do łatwych operacji.
- Pan Duda jako myśliwy i kłusownik zna doskonale ten teren, w którym się przemieszcza i w którym się ukrył. Znalezienie kogoś na terenie kompleksów górskich, kompleksów leśnych to bardzo skomplikowany proces. I w ogóle się nie dziwię, że policja ma z tym kłopot, pomimo zaangażowania tak dużych sił i środków - wskazał w rozmowie z Adamem Ozgą.
Jak mówił, pomimo szybkich i zdecydowanych działań policji Duda mógł także w ciągu pierwszych kilku godzin nie tylko opuścić teren powiatu limanowskiego, ale może także województwo. Mógł też uciec za granicę.
W akcji poszukiwawczej biorą udział policjanci, żołnierze i strażnicy graniczni. - Trzeba pamiętać o priorytecie działania. To jest oczywiste, że policja szuka przestępcy, żeby go zatrzymać. Ale tak naprawdę priorytetem działania policji jest przede wszystkim zabezpieczyć inne osoby, które mogłyby zostać przez tego człowieka zaatakowane. Albo przypadkowo - bo weszły mu w drogę albo związane z samym wydarzeniem. Bo przypomnę, że pan Duda zaatakował swoją rodzinę po zapoznaniu się dzień wcześniej z materiałem w prokuraturze na jego temat. Nie wiem, co jest w tych materiałach. Być może są tam jeszcze inne osoby, które zeznawały przeciwko niemu. I wówczas też policja musi wziąć pod uwagę to, że te osoby również mogą być zagrożone - podkreślił dr Białek.
Tak wyglądają poszukiwania Tadeusza Dudy. 'To nie brzmi elegancko, ale bądźmy szczerzy'
Dr Białek, przy tym poziomie ryzyka nie dziwi się także, że policja korzysta z pomocy jednostek specjalnych. - Bo mówimy o osobie, która jest uzbrojona, która dokonała poważnego przestępstwa i w dalszym ciągu jest zdesperowana i może popełnić przestępstwo. Więc jeśli się uda wykryć tę osobę, to podejrzewam, że policja nie będzie ryzykowała, żeby osoby nieprzygotowane się tym zajmowały, tylko skieruje do tego jednostki specjalne - podsumował ekspert.