Coraz więcej kar za nieszczepienie dzieci. "To naprawdę ostateczność"
Najpierw do szczepień - po dobroci - próbują przekonywać położne środowiskowe i lekarze rodzinni. Gdy to nie pomaga, do akcji wkracza sanepid. - Lekarze zgłaszają taką sytuację do nas i my też zawsze najpierw wkraczamy z edukacją. Karanie to naprawdę ostateczność. Nie o to chodzi, żeby kogoś karać, tylko żeby przekonywać, że to szczepienie ratuje zdrowie i życie - mówi TOK FM rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie Dominika Łatak-Glonek.
Sanepid najpierw wysyła listy z upomnieniami. W mniejszych miejscowościach inspektorzy osobiście odwiedzają rodziny, starają się rozmawiać i prezentować rzeczowe argumenty. - Przekonujemy, przekazujemy rzetelną wiedzę, fakty. Często rodzice, którzy się wahali i nie byli przekonani do szczepień, po takiej rozmowie zmieniają zdanie. Ale są i tacy rodzice, których nic nie jest w stanie przekonać. Wtedy kierujemy wniosek do wojewody małopolskiego o nałożenie kar - wyjaśnia Łatak-Glonek.
350 kar na prawie pół miliona złotych
Od początku stycznia do 15 lipca wojewoda wydał już 350 postanowień o nałożeniu grzywien na łączną kwotę 480 tysięcy złotych. - To nie są dobre informacje - mówi rzeczniczka wojewody małopolskiego Joanna Paździo. - Zintensyfikowaliśmy działania, staramy się uświadamiać, działać wielotorowo. Wojewoda odpowiada za zdrowie publiczne w regionie i zależy nam na tym, żeby kalendarz szczepień ochronnych był realizowany - dodaje.
Dominika Łatak-Glonek przekonuje, że problem z rosnącą liczbą odmów szczepień jest poważny. - Tu chodzi nie tylko o zdrowie dzieci tych rodziców, którzy nie decydują się na szczepienie, ale wszystkich tych, którzy nie mogą być z jakiegoś powodu zaszczepieni - tłumaczy przedstawicielka sanepidu. - To są najczęściej powody medyczne. Ktoś ma obniżoną odporność, ktoś jest w trakcie leczenia onkologicznego i nie może być zaszczepiony. My - jako populacja - musimy chronić te osoby. Jeżeli spadnie nam ochrona jako populacji, wtedy te choroby będą się nam rozprzestrzeniały - dodaje.
Już wraca odra, o której nikt od dawna nie pamiętał. Wraca też krztusiec. W 2024 roku w Małopolsce odnotowano 3300 przypadków tej choroby. To prawie 50 razy więcej niż rok wcześniej, kiedy przypadków było 70. - To 50-krotne przebicie pokazuje skalę problemu. Dlatego jesteśmy "tym złym", który musi wkroczyć w tej sytuacji, kiedy obowiązek szczepień ochronnych nie jest realizowany - wyjaśnia rzeczniczka wojewody.
Zdradliwa choroba i kaszel, który może połamać żebra. 'Robiło mi się ciemno przed oczami'
Ile wynoszą kary za nieszczepienie?
Wzrosła też wysokość kar za nieszczepienie dzieci. Pierwsza grzywna wynosi 1000 zł, kolejna - jeśli rodzic dalej od szczepień się uchyla - to 1500 zł, ostatnia to już 2500 zł.
Są nakładane osobno na jednego i drugiego rodzica, bo każdy z nich jest zobowiązany do tego, żeby realizować szczepienia ochronne. Niektórzy wpłacają pieniądze po wezwaniu do zapłaty, pozostałym urząd może wejść na konto. - Jeżeli nie udaje się dobrowolnie pozyskać tej grzywny albo zrealizować szczepienia, to wtedy uruchamiana jest procedura egzekwowania za pośrednictwem Urzędu Skarbowego. - wyjaśnia Paździo.
- W tym roku tych ściągniętych grzywien mamy już na kwotę 260 tysięcy złotych. W ubiegłym roku to było blisko 150 tysięcy złotych. To są wpływy do budżetu państwa, ale bynajmniej nas to nie satysfakcjonuje. Naprawdę wolelibyśmy, żeby tych wpływów nie było - przekonuje.
Grzywnę zawsze można cofnąć, jeśli rodzic jednak zmieni zdanie i zdecyduje się zaszczepić swoje dziecko. - To trudna sytuacja - przyznaje rzeczniczka małopolskiego sanepidu. - Ci rodzice, którzy nie szczepią swoich dzieci, właściwie w większości sami są zaszczepieni - jako ludzie z pokolenia lat 70. czy 80. urodzeni w latach, w których nikt szczepień nie kwestionował. Są chronieni szczepieniami, bo ich rodzice o to zadbali, a sami nie chronią swoich dzieci przed chorobami, które powinny już dawno odejść w niepamięć - podsumowuje.