Borelioza w natarciu. Zakażeń więcej niż kiedykolwiek. Jak się chronić?
- Kleszcze nie tylko w lasach - coraz częściej atakują w miastach, na łąkach i podwórkach;
- Więcej osób zgłasza się do lekarzy - rośnie świadomość objawów i dostępność leczenia;
- Sezon na kleszcze trwa dłużej niż kiedyś - to efekt ocieplenia klimatu i łagodnych zim.
Co roku zwiększa się liczba osób, które w wyniku ukąszenia kleszcza chorują na boreliozę. - W tym roku w Małopolsce do końca czerwca potwierdzono ponad 9 tysięcy zachorowań. Porównując to z zeszłym rokiem widać przyrost - mówi Aleksandra Kwiecień, rzeczniczka małopolskiego oddziału NFZ w Krakowie.
W skali kraju nie ma województwa, które nie notowałoby wzrostu liczby zakażeń. Jak podkreśla nasza rozmówczyni, to nie tylko efekt coraz większej aktywności kleszczy, ale też rosnącej świadomości zdrowotnej społeczeństwa. Coraz więcej osób nie bagatelizuje niepokojących objawów, zgłasza się w odpowiednim momencie do lekarza i podejmuje leczenie.
"Już trzy razy złapałam kleszcza"
Sezon na kleszcze, ze względu na ocieplanie się klimatu, trwa coraz dłużej. Zwiększa się też zasięg występowania pajęczaków. - Kleszcze to już naprawdę nie jest tylko domena lasów - podkreśla Aleksandra Kwiecień. - Obecnie można je spotkać na łąkach, w miejskich parkach, a nawet na własnym podwórku. Terytorium ich żerowania znacznie się powiększyło, a cieplejsze zimy wydłużyły ich czas aktywności - dodaje.
Potwierdza to Barbara Stankiewicz, mieszkanka niewielkiej miejscowości w województwie łódzkim. - W tym roku kleszcze są wyjątkowo aktywne, tylko od początku lipca już trzy razy złapałam kleszcza i to bez żadnej wizyty w lesie. Atakują nawet na własnym podwórku czy na łące - opowiada.
Kolejne podejrzenie cholery w Polsce. Tym razem na Lubelszczyźnie
Wbił się kleszcz. Jakie objawy powinny niepokoić?
Najwięcej osób zgłasza się do lekarzy z objawami boreliozy późną wiosną i latem. Kluczowe jest obserwowanie swojego stanu zdrowia po każdym kontakcie z tym pajęczakiem. - Kleszcza możemy usunąć samodzielnie. W aptekach dostępne są specjalne narzędzia. Jednak nawet po prawidłowym usunięciu warto uważnie siebie obserwować - przypomina rzeczniczka małopolskiego NFZ. - Najczęstszym objawem jest rumień wędrujący. Zdarza się jednak, że pojawiają się także gorączka, bóle głowy, ogólne osłabienie - wylicza.
Te objawy wcale nie muszą wystąpić od razu po ukąszeniu, ale mogą ujawnić się nawet po kilku tygodniach. Jeśli zauważymy u siebie cokolwiek niepokojącego, nie zwlekajmy ze zgłoszeniem się do lekarza POZ.
- Chciałabym jednak podkreślić, że ukąszenie przez kleszcza to nie jest stan zagrożenia życia. W razie problemów z usunięciem pajęczaka, najlepiej zgłosić się do swojego lekarza rodzinnego lub nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Nie blokujmy SOR-ów, one są dla osób naprawdę pilnie potrzebujących pomocy! - apeluje Aleksandra Kwiecień. - Nasze dane pokazują, że co roku jest wiele sytuacji, kiedy pacjenci, którzy mają takiego "pasażera na gapę", zgłaszają się do Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. Oczywiście mamy prawo nie umieć usunąć kleszcza albo obawiać się, że zrobimy to źle. Czasem kleszcz nie zostanie przez nas całkowicie usunięty. Wówczas zgłaszajmy się oczywiście do lekarza, ale nie na SOR. Z prostej przyczyny - będziemy bardzo długo czekać - wyjaśnia nasza rozmówczyni.
Nie uchronisz się przed nimi nawet w mieście. Badanie z Warszawy pokazuje skalę problemu
"Unikajmy niepotwierdzonych, szarlatańskich metod"
Osoby, które podejrzewają u siebie boreliozę, mogą liczyć na refundowane badania i skuteczne, sprawdzone leczenie. - Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych opracowało wytyczne leczenia boreliozy. Antybiotykoterapia jest skuteczna, a wszystkie te metody są refundowane przez NFZ. Unikajmy niepotwierdzonych, szarlatańskich metod i boreliozowego podziemia - ostrzega rzeczniczka NFZ. - Pacjent może być kierowany do specjalisty, np. zakaźnika, neurologa czy reumatologa, gdy pojawiają się nietypowe dolegliwości. Korzystajmy zawsze z porady lekarzy, nie przypadkowych osób - dodaje.
Odpowiedzialne zachowanie i odpowiednia profilaktyka to najskuteczniejsze metody ochrony. Po każdym spacerze po parku, lesie lub łące warto dokładnie obejrzeć swoje ciało - kleszcz może być naprawdę niewielki, często nie większy od główki szpilki. Warto też profilaktycznie używać środków odstraszających.
Końca sezonu na kleszcze coraz trudniej się spodziewać. - Okres żerowania kleszczy wydłużył się wraz ze zmianami klimatu i cieplejszymi zimami. Ich aktywność nie ogranicza się tylko do pełni lata, można na nie natknąć się już w pierwszych ciepłych dniach wiosny i aż do późnej jesieni - komentuje Aleksandra Kwiecień. Statystyki pokazują jednak także pozytywną zmianę - coraz częściej nie ignorujemy pierwszych symptomów choroby i szybko szukamy medycznej pomocy. A to zwiększa szanse na pełne wyleczenie.