Biznesmeni korzystali z "nietypowych usług" księdza. Wszyscy usłyszeli zarzuty
45 osób usłyszało do tej pory zarzuty w związku z prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Siedlcach śledztwem dotyczącym fikcyjnych darowizn na cele kultu religijnego. Wśród podejrzanych jest proboszcz z Bud Barcząckich (woj. mazowieckie), a także menadżerowie spółek i przedsiębiorcy z kilku województw. Sprawa jest rozwojowa.
- Proceder polegał na fikcyjnych darowiznach na cele kultu religijnego, z których ok. 90 proc. środków wracało do "darczyńców" po potrąceniu prowizji przez proboszcza w Budach Barcząckich, ks. Adama;
- Podejrzani wykorzystywali wystawiane zaświadczenia do zaniżania podatków lub uzyskiwania zwrotów, co - według śledczych - przyniosło Skarbowi Państwa straty przekraczające 2,5 mln zł;
- W toku śledztwa zabezpieczono mienie warte niemal 14 mln zł.
Prokurator Bartłomiej Świderski z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach poinformował w środę PAP, że w najbliższym czasie planowane jest przedstawienie zarzutów kolejnym osobom.
- Zarzuty dotyczą zarówno dokonywanych oszustw (zagrożonych karą do 12 lat więzienia), jak i przestępstw karnoskarbowych - powiedział prok. Świderski.
Biznesmeni chcieli płacić niższe podatki. Pomógł im ksiądz
Podejrzani to menadżerowie spółek i przedsiębiorcy - m.in. z woj. mazowieckiego, warmińsko-mazurskiego, łódzkiego, lubelskiego i śląskiego, którzy ze względu na wysokie dochody musieli co roku płacić fiskusowi wysoki podatek dochodowy.
Aby zmniejszyć te kwoty, postanowili wykorzystać możliwość odpisu od podatku z tytułu darowizn na cele kultu religijnego. Do współpracy na tym polu okazał się chętny proboszcz parafii w Budach Barcząckich k. Mińska Mazowieckiego. Biznesmeni pocztą pantoflową mieli polecać sobie jego nietypowe usługi.
Przestępczy proceder polegał na corocznym dokonywaniu przez podejrzanych w latach 2016-2024 fikcyjnych darowizn na cele kultu religijnego. Były to kwoty od 10 do 350 tys. zł
Według śledczych, po wpłynięciu określonych kwot na rachunek parafii, ksiądz dokonywał gotówkowych wypłat z rachunku i - po potrąceniu z każdej kwoty tzw. prowizji - zwracał darczyńcom pozostałą część środków, stanowiącą 90 proc. pierwotnie wpłaconej kwoty.
Proboszcz wystawiał "zaświadczenia" potwierdzające dokonanie darowizny konkretnej kwoty na cele kultu religijnego.
W ocenie śledczych, zachowanie podejrzanych ukierunkowane było na stworzenie pozoru udzielania przez nich darowizn i wykazywanie tej okoliczności w rocznym rozliczeniu podatku dochodowego od osób fizycznych i prawnych.
W efekcie tych przestępczych zabiegów "darczyńcy" płacili mniejsze kwoty należnego podatku lub otrzymywali zwrot nadpłaty. Podawali też nieprawdę w składanych deklaracjach podatkowych.
W związku z przestępczym procederem Skarb Państwa stracił ponad 2,5 mln zł.
Do zatrzymań pierwszych osób doszło jesienią ub. roku. Wobec części podejrzanych początkowo sąd stosował areszty tymczasowe. Z czasem zmieniono je na wolnościowe środki zapobiegawcze, takie jak poręczenia majątkowego, dozór policji oraz zakaz kontaktowania się z ustalonymi osobami. Do tej pory zabezpieczono od podejrzanych mienie na łączną kwotę prawie 14 mln zł.
Parafianie bronią proboszcza. "To jest ksiądz zacny"
W pierwszej połowie października o zatrzymaniu ks. Adama donosiła "Gazeta Wyborcza". Jak opisywano, większość mieszkańców Bud Barcząckich stanęła w obronie proboszcza, podkreślając jego zasługi w budowie nowego kościoła od podstaw oraz dobre relacje z wiernymi. -"To jest ksiądz zacny. Wszystko wybudował tu od podstaw. Każdy zna go z dobrej strony, to jest kapłan z powołania. Tak dobrych kazań nie ma nigdzie. (...) Pieniądze z tacy idą obecnie na prawnika. Niektórzy zadeklarowali też, że wpłacą pieniądze na konto parafii" - powiedziała "GW" gospodyni księdza.
Posłuchaj:
Źródło: PAP, "Gazeta Wyborcza"