,
Obserwuj
Mazowieckie

Dziki w Warszawie do odstrzału. Nowe przepisy mają sens? "Zabijanie nic nie da"

3 min. czytania
29.09.2026 18:41

W Warszawie możliwy będzie odstrzał dzików bez limitów. - Generalnie dzik unika ludzi. Dziki interesuje pokarm, a nie człowiek jako taki. A jakby nie patrzeć, otworzyliśmy im stołówkę w miastach - mówił w TOK MFM dr Robert Maślak z Uniwersytetu Wrocławskiego. 

dziki w mieście
dziki w mieście
fot. LECH GAWUC/REPORTER
  • Jest uchwała ws. odstrzału dzików w Warszawie; 
  • Na ile dziki są problemem w miastach? Z czego to wynika? 
  • Na pytanie w TOK FM odpowiadał dr Robert Maślak z Uniwersytetu Wrocławskiego. 

Sejmik Mazowsza przyjął - na wniosek prezydenta Warszawy - uchwałę, zgodnie z którą w stolicy będzie można uśmiercać dziki bez wyznaczonego limitu. Nowe przepisy mają obowiązywać przez dwa lata i dotyczyć wyłącznie zwierząt, które według kryteriów określonych w uchwale, stwarzają nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka. Obejmują one dziki, które: trwale utraciły naturalny lęk przed człowiekiem; bytują lub regularnie nachodzą na tereny zurbanizowane, obszary o zwartej zabudowie mieszkaniowej, użyteczności publicznej oraz rekreacyjnej; przebywają w pasach drogowych dróg publicznych.

Decyzja wywołała sprzeciw środowisk prozwierzęcych, w tym części ekspertów wchodzących w skład powołanego w czerwcu br. zespołu ds. dzikich zwierząt m.st. Warszawy, z którymi - według urbanisty dr. inż. Roberta Skrzypczyńskiego - nie konsultowano się w sprawie projektu uchwały.

- To leczenie skutków, bo na miejsce zestrzelonych dzików pojawiają się następne. Jeżeli miasto nie weźmie się za to na poważnie i nie zastosuje także metod, które nie polegają wyłącznie na zabijaniu, to problem nadal będzie - skomentował w TOK FM dr Robert Maślak z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. 

Jak dodał, "dziki czasem są problemem w miastach, choć bywa i tak, że są problemem trochę wydumanym". - Czasem zdarza się, że reakcje na samą obecność dzika są bardzo silne. Jestem mieszkańcem Wrocławia i kiedyś, śledząc akurat w nocy osiedlowy profil, zobaczyłem wpis przerażonej mieszkanki, która zauważyła dzika, który przechodzi przez osiedle. Dzik w nocy ma prawo przejść przez osiedle. Gorzej, kiedy zaczyna interesować się śmietnikami - mówił. 

Podkreślił, że zwierzęta te adaptują się do życia w metropoliach głównie ze względu na łatwy dostęp do wysokokalorycznego pożywienia, często dostarczanego nieświadomie lub celowo przez ludzi.

- Generalnie dzik unika ludzi. Dziki interesuje pokarm, a nie człowiek jako taki. A jakby nie patrzeć otworzyliśmy im stołówkę w miastach. Pokarmu jest naprawdę bardzo dużo. To nie tylko śmietniki, ale także pokarm, który wyrzucamy, np. dokarmiając ptaki. On jest po prostu wszędzie - dopowiedział w rozmowie z Michałem Tomasikiem. 

Zastrzegł w tym kontekście, że "dzik jest też zwierzęciem bardzo inteligentnym i plastycznym, czyli dostosowuje się do sytuacji, ale też oportunistycznym". - Jeżeli jest okazja, to korzysta - podkreślił. 

"Dziki zaczynają nas szturchać"

W mediach społecznościowych znaleźć można filmy, na których widać, jak ludzie sami dokarmiają dziki. - Nie ma się co dziwić, że później są sytuacje, kiedy dzik domaga się pokarmu. To domaganie się może polegać nie tylko na tym, że dzik za nami idzie i patrzy, czy niesiemy coś w torbie i gdzie mamy jedzenie. Ale też może przybrać inną formę, co się zdarza i w Warszawie, i na wybrzeżu. Bywa, że dziki zaczynają nas szturchać - dopowiedział ekspert Uniwersytetu Wrocławskiego. 

Dr Robert Maślak zastrzegł też, że choć zwierzęta te z natury unikają konfrontacji, to jednak może dochodzić do sytuacji niebezpiecznych. Te, wskazał, mogą wynikać z poczucia osaczenia zwierzęcia i np. obecności psów. - Psy zdecydowanie obok siebie, na smyczy, i daleko od dzików - podsumował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM 

Redakcja poleca