Gwałt w Piasecznie. Prokurator zdecydował: były policjant wychodzi z aresztu
Prokurator podjął w poniedziałek decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztowania wobec byłego funkcjonariusza podejrzanego o gwałt na policjantce w Piasecznie. Jak poinformował prok. Piotr A. Skiba, prokurator zastosował wobec byłego policjanta m.in. poręczenie majątkowe w kwocie 30 tys. zł.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie decyzje podjął prokurator ws. byłego policjanta Marcina J., który podejrzany jest o gwałt na policjantce
- Jak uzasadniono zwolnienie Marcina J.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba przekazał w komunikacie, że w poniedziałek 2 marca 2026 r. w związku ze śledztwem przeciwko byłemu funkcjonariuszowi policji - Marcinowi J., podejrzanemu o gwałt na policjantce, prokurator referent podjął decyzję o zmianie środka zapobiegawczego.
Uchylone zostało tymczasowe aresztowanie i zastosowano wobec podejrzanego poręczenie majątkowe w wysokości 30 tys. zł, dozór policji połączony z obowiązkiem stawiennictwa w Komendzie Powiatowej Policji raz w tygodniu i zakaz kontaktowania się (osobistego, jak i za pośrednictwem środków teleinformatycznych) z pokrzywdzoną i świadkami. Prokurator zastosował także wobec podejrzanego zakaz opuszczania kraju.
Prof. Skiba, uzasadniając decyzję o zmianie środka zapobiegawczego, przypomniał, że podstawą zastosowania wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania była "konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania". Chodziło o obawę, że podejrzany, przebywając na wolności, może podejmować próby nakłaniania innych osób do składania fałszywych zeznań, jak również w inny bezprawny sposób utrudniać postępowanie karne. Wzięto też pod uwagę surową karę grożącą podejrzanemu.
"Na obecnym etapie postępowania przeprowadzono szereg czynności dowodowych, w tym w szczególności przesłuchano wszystkich kluczowych dla postępowania świadków. Referent sprawy uznał więc, iż ustały przesłanki szczególne stosowania tymczasowego aresztowania dla zabezpieczenia prawidłowego toku śledztwa i wystarczającym środkiem zapobiegawczym będzie zastosowanie w stosunku do Marcina J. środków wolnościowych" - wyjaśniono w komunikacie.
Naruszenie któregokolwiek z obowiązków może skutkować zmianą środków zapobiegawczych na środek surowszy.
Piaseczno. Policjantka zgłosiła, że została zgwałcona
Do tej pory w śledztwie przesłuchano 28 świadków, w tym sześć osób dwukrotnie. "Materiał dowodowy został przez prokuratora zweryfikowany i nie potwierdza takiego przebiegu i okoliczności zdarzenia objętego śledztwem, jak przedstawiały to niektóre media bezpośrednio po zdarzeniu" - przekazano w poniedziałkowym komunikacie prokuratury.
Śledztwo w sprawie podejrzenia gwałtu na policjantce jest w toku. Do zdarzenia doszło 3 stycznia w nocy na terenie oddziału prewencji policji w podwarszawskim Piasecznie, gdzie wcześniej funkcjonariusze pili alkohol.
Jeszcze tego samego dnia podejrzany o gwałt mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut zgwałcenia policjantki i zmuszenia jej do poddania się innej czynności seksualnej. Trafił do aresztu na trzy miesiące. Został zawieszony w czynnościach służbowych, a szef KSP wszczął postępowanie administracyjne w sprawie zwolnienia go ze służby. Grozi mu od dwóch do 15 lat więzienia.
Kontrole w jednostce zarządzili komendanci główny i stołeczny. Postępowanie sprawdzające prowadzi również inspektor nadzoru wewnętrznego w MSWiA.
Zdarzenie pociągnęło za sobą decyzje personalne. Stołeczna policja na początku stycznia poinformowała o "wdrożeniu postępowania w kierunku zwolnienia z zajmowanego stanowiska dowódcy plutonu ze stanu IX Kompanii Oddziału Prewencji Policji w Warszawie, uczestniczącego 3 stycznia w spotkaniu połączonym ze spożywaniem alkoholu na terenie jednostki policji".
Wcześniej KSP poinformowała o odwołaniu zastępcy dowódcy Oddziału Prewencji Policji w Warszawie z zajmowanego stanowiska „w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez podległego mu funkcjonariusza, nad którego kompanią sprawował nadzór służbowy”. Podległy mu podejrzany o gwałt policjant był dowódcą jednego z warszawskich oddziałów prewencji policji, który ma siedzibę w Piasecznie. Był też przełożonym dowódcy plutonu, wobec którego wdrożono procedurę zwolnienia.
Tylko 10 proc. naruszeń, do których dochodzi w policji, jest zgłaszanych
Po ujawnieniu informacji o gwałcie, do jakiego miało dojść w Piasecznie, Bogdan Bąk w TOK FM mówił, że w policji nadal przeważa kultura milczenia i odwetu.
- Pokrzywdzone nie zgłaszają takich sytuacji, bo wiedzą, czym to się skończy: ich własnym postępowaniem dyscyplinarnym - stwierdził emerytowany policjant, jeden z fundatorów Fundacji PowiedzStop. Jak ocenił Bąk - w rozmowie z Anną Piekutowską, zgłaszanych jest zaledwie 10 proc. naruszeń w policji.
Źródło: PAP, TOK FM