,
Obserwuj
Polska

Gwałt w policji. "Pokrzywdzone nie zgłaszają naruszeń, bo wiedzą, czym to się skończy"

4 min. czytania
14.01.2026 16:26

W Piasecznie młoda policjantka została skrzywdzona przez swojego przełożonego. Bogdan Bąk, jeden z fundatorów Fundacji PowiedzStop, emerytowany policjant, skrytykował w TOK FM obecne procedury antymobbingowe, które służą raczej uciszaniu ofiar i ochronie sprawców niż rozwiązywaniu problemów.

Oddział Prewencji Policji
Oddział Prewencji Policji
fot. Adrianna Bochenek / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego pokrzywdzone funkcjonariuszki nie zgłaszają naruszeń w policji?
  • Co powiedział Bogdan Bąk o kulturze milczenia w policji?
  • Które działania były podjęte wobec podejrzanego o gwałt w Piasecznie policjanta?
  • Co nie działa w procedurze antymobbingowej w policji?

Sprawa gwałtu na terenie oddziału prewencji policji w Piasecznie, którego dopuścił się przełożony dwudziestodwuletniej funkcjonariuszki, pokazuje, że obecne procedury antymobbingowe w policji są wadliwe. Jak ujawnili dziennikarze "Rzeczpospolitej", pokrzywdzona jeszcze będąc w gabinecie swojego przełożonego, wysłała do dwóch funkcjonariuszy alarmujące SMS-y z prośbą o pomoc. Inny, poproszony o reakcję policjant, poszedł pod ten gabinet, sprawdzić, co się dzieje, jednak do niego nie wszedł. Mimo że policjantka po wyjściu z pokoju była wyraźnie roztrzęsiona, sprawca wrócił do domu. Zatrzymano go i zbadano alkomatem dopiero po kilku godzinach.

Bogdan Bąk w audycji "Przedpołudnie TOK FM" podkreślił, że w policji nadal przeważa kultura milczenia i odwetu.

- Pokrzywdzone nie zgłaszają takich sytuacji, bo wiedzą, czym to się skończy: ich własnym postępowaniem dyscyplinarnym - skomentował w TOK FM Bogdan Bąk, jeden z fundatorów Fundacji PowiedzStop, emerytowany policjant, który pełnił służbę w oddziale prewencji przez ponad 20 lat. Według niego zgłaszanych jest zaledwie 10 proc. naruszeń w policji.

Gość Anny Piekutowskiej zwrócił uwagę na specyfikę pracy w policji. - Jednostki są zorganizowane w stylu wojskowym: drużyna, pluton, kompania. Ogromną rolę ma sposób dowodzenia przez dowódców poszczególnych szczebli - stwierdził Bogdan Bąk.

- Ta policjantka była zakwaterowana w oddziale prewencji w ramach stażu. Była bezpośrednio podległa pod tego dowódcę. Nie wierzę w cuda, że to był jakiś incydent, że on nagle po spożyciu alkoholu doszedł do wniosku, że akurat ta policjantka będzie mu uległa - skomentował Bąk, który od lat zajmuje się pomocą osobom doświadczającym różnych naruszeń w służbach mundurowych.

Policyjne fikcyjne procedury antymobbingowe

Według emerytowanego policjanta pokrzywdzona już wcześniej czuła się zastraszona, o czym świadczy fakt, że słała SMS-y do kolegów, kiedy została wezwana do pomieszczenia przełożonego. - Co policjantka mogła zrobić w sytuacji, gdy nie była zadowolona bądź nie akceptowała tego typu zachowań ze strony przełożonego? - zastanawiał się gość TOK FM, mówiąc o wcześniejszych "umizgach" dowódcy wobec podwładnej. Jak wskazał rozmówca Anny Piekutowskiej, niewiele: mogła zgłosić się z tą sprawą do wyższego przełożonego, ale musiałaby poinformować o tym swojego dowódcę - czyli sprawcę.

Z kolei wyższy przełożony również - w opinii Bogdana Bąka - mógł nieodpowiednio zareagować. - Zazwyczaj sytuacja wygląda w ten sposób, że wyższy przełożony wysłucha, pokiwa głową i powie jedno: "proszę napisać to w formie raportu, wypełnić druk do procedury antymobbingowej obowiązującej w policji, sporządzić notatkę informującą o tego typu zdarzeniach". To powoduje, że policjantka już byłaby na celowniku wszystkich - stwierdził gość TOK FM.

- Najczęściej zgłaszająca dostaje odpowiedź, że nie stwierdzono żadnych uchybień ze strony przełożonego. A jeżeli wystąpi z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego, to przełożeni odmawiają przyznania statusu pokrzywdzonej takiej osobie i twierdzą, że nie ma podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Takie są fakty - zaznaczył emerytowany policjant.

Policja. Postępowanie dyscyplinarne wobec... pokrzywdzonych

Jak podkreślił współfundator Fundacji PowiedzStop, zgłaszanie nadużyć często kończy się działaniami odwetowymi i karami dyscyplinarnymi dla osób poszkodowanych. Bąk podkreślił, że swoje słowa opiera na faktycznych sprawach, które się toczą, a nie hipotetycznych wydarzeniach.

- Zarzuty w tych postępowaniach dyscyplinarnych wskazują na totalną nieznajomość podstawowych przepisów pragmatyki policyjnej. To są wyssane z palca zarzuty, żeby po prostu policjantkę jeszcze bardziej poniżyć i pokazać, kto tu rządzi - ocenił Bąk.

Na pytanie Anny Piekutowskiej, dlaczego kwestie naruszeń w policji są zamiatane pod dywan, Bąk odpowiedział, że w policji źle funkcjonuje tzw. procedura antymobbingowa. - To jest kuriozum. Postępowanie w ramach tej procedury jest jednoinstancyjne, czyli nie ma możliwości odwołania się, a rozstrzygnięcia dokonuje komisja powołana przez kierownika jednostki organizacyjnej policji - wyjaśnił jeden z fundatorów Fundacji PowiedzStop. Dodatkowo, co podkreślił Bąk, osoba pokrzywdzona nie może działać przez pełnomocnika.

Redakcja poleca

Wciąż czekamy na zmiany ustawowe, które zapewniłyby ofiarom lepszą ochronę prawną i wsparcie niezależnych pełnomocników. Bogdan Bąk był współautorem zmian w ustawie o policji, które nie weszły w życie. Według gościa TOK FM powodem był m.in. opór ze strony ówczesnego komendanta głównego. - Generał Szymczyk uważał, że policji mobbingu nie ma - wspomniał Bąk.

Podejrzany o gwałt w Piasecznie policjant trafił do aresztu i został wydalony ze służby, jeden z przełożonych sprawcy został zdymisjonowany, a wobec drugiego toczy się postępowanie o zwolnienie.

Źródło: TOK FM/ Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Wyborcza.pl