,
Obserwuj
Mazowieckie

Kiedy skończy się remont Sali Kongresowej? Miasto kontra azbest

4 min. czytania
29.12.2025 13:12

Jej budowa trwała 3 lata, remont potrwa 13, o ile nie dłużej. Sala Kongresowa w Warszawie jest w nieustannej przebudowie i co gorsza, oddala się termin zakończenia prac.

fot. PRZEMYSLAW WIERZCHOWSKI/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego trzeba było wyremontować Salę Kongresową? 
  • Z jakiego powodu prace trwają tak długo?
  • Kiedy spodziewane jest ich zakończenie?

Zapowiadano, że pod koniec 2026 roku jedna z najbardziej charakterystycznych sal koncertowych w Polsce znów zapełni się do ostatniego miejsca. Dziś jednak wielu powątpiewa w ten termin. W miarę jak kolejne daty otwarcia Kongresowej przechodziły do historii, rosły również koszty inwestycji. Na początku szacowano je na ok. 45 mln złotych, dziś to ponad 10 krotność tej sumy. 

Historia lat minionych

Każde wielkie miasto ma swoją salę i scenę, na której działa się historia. Paryż ma Olimpię, Nowy Jork - Carnegie Hall, w Londynie jest Albert Hall. W Warszawie była Sala Kongresowa. Była - bo od lat trwa jej remont, który jest pasmem nieszczęść i urzędniczej nieudolności.

- Ponad 90 milionów złotych przeznaczamy na modernizację Sali Kongresowej, by znowu mogła gościć największe wydarzenia - mówił referując budżet w połowie grudnia prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Na ostatniej prostej wydatki zwiększono o kilkadziesiąt milionów złotych. - Po latach problemów, spółek, które padały, coraz większej ilości azbestu, który był odkrywany, wreszcie możemy jasno powiedzieć, że wyszliśmy na prostą - przekonywał Trzaskowski.

Czy faktycznie uda się wyjść na prostą? Tu kłopotem może okazać się dotrzymanie ostatniej daty zakończenia remontu. Termin to grudzień 2026, ale wielu w niego powątpiewa. - Będziemy się starać, by była to końcówka 2026, a jeśli nie, to na pewno 2027 - przekonuje Agnieszka Wyrwał z KO, szefowa komisji kultury w radzie miasta.

- Nie, nie doczekamy się tego w terminie - przekonuje jednak  opozycja. Dla krytyków to właśnie brak rzetelnej kalkulacji na starcie był jednym z głównych grzechów tej inwestycji. - Jeżeli nie ma pełnej dokumentacji powykonawczej, jeżeli nie przeprowadza się dokładnych badań, to później odkrywanie kolejnych problemów musi kosztować - mówi Tomasz Herbich z PiS.

Azbest, czyli problem jak refren piosenki 

Remont był konieczny, bo salę trzeba było dostosować do współczesnych wymogów. Zamknięto ją jesienią 2014 roku. Już od samego początku wszystko szło jak po grudzie. Najpierw problematycznym okazał się brak planów, potem tzw. worki akustyczne, które były całkowicie do wyrzucenia i nie spełniały żadnych norm przeciwpożarowych. Tam gdzie powinna być wełna mineralna, która miała służyć do pochłaniania dźwięku, odkrywano puste worki po cemencie. Kluczowy był 2016 rok, gdy z powodów finansowych wykonawca remontu zszedł z placu budowy. Swoje dołożyła pandemia, miasto nawet nie miało pieniędzy by szukać nowego wykonawcy, a ceny dokończenia prac rosły w zastraszającym tempie. Pod koniec 2023 roku udało się wreszcie podpisać umowę. Prezydent Rafał Trzaskowski przekonywał dziennikarzy, że to koniec opóźnień, że prace ruszą na dobre. - Mam nadzieję, że Sala Kongresowa odzyska blask sprzed lat i już niedługo będziemy mogli tu podziwiać gwiazdy formatu Milesa Davisa czy The Rolling Stones - mówił Trzaskowski, wpisując remont Kongresowej w plany budowy Nowego Centrum Warszawy.

Największym wyzwaniem jest azbest, który, odkrywany etapami, stał się jednym z najczęściej przywoływanych powodów opóźnień. Dla sceptyków to dowód na to, że inwestycja była źle przygotowana już na samym początku. - Prezydent Trzaskowski permanentnie komunikuje, że coś się wywraca: a to azbest odkryty, a to coś innego - mówi Tomasz Herbich. Jego zdaniem to nie przypadek, lecz konsekwencja braku kompleksowego rozpoznania stanu technicznego obiektu przed rozpoczęciem remontu. W tym względzie odpowiedź miasta pozostaje niezmienna: nie dało się wszystkiego przewidzieć.

Polityka w tle remontu

Remont Sali Kongresowej od dawna przestał być wyłącznie kwestią techniczną. Stał się elementem politycznego sporu o sposób zarządzania miastem. Jedno z najczęściej powracających pytań ze strony opozycji brzmi: czy ktoś poniósł lub poniesie za to odpowiedzialność. - To kumulacja różnych błędów, które następowały przez kilkanaście lat - przekonuje Agnieszka Wyrwał. Krytycy uważają jednak, że rozmywanie odpowiedzialności jest wygodne. - To nie wyjątek, to reguła - grzmi opozycja i przypomina historię, o której głośno było w Warszawie równo 10 lat temu. Wtedy w sprawie Kongresowej zawiadamiana była prokuratura, mówiło się o korupcyjnych propozycjach. 

Otworzyć salę, zamknąć ten etap

Przed remontem sala mogła pomieścić 2880 widzów, natomiast po zakończeniu modernizacji zmieści się w niej ok. 2572 osób. Przepisy przeciwpożarowe wymagają szerszych przejść, będzie mniej rzędów foteli, ale powstanie za to więcej miejsca na kolana. Same fotele będą w tej samej charakterystycznej kolorystyce. Dla Warszawiaków to symbol, historia i wspomnienia. 

To tam grali na swoim pierwszym koncercie w Polsce The Rolling Stones, po raz ostatni wyprowadzono sztandar PZPR, przez scenę przemaszerowały najpiękniejsze kobiety świata, a kibice piłki nożnej emocjonowali się losowaniem grupy do Euro 2012. 

- Pamiętam gdy byłam pierwszy raz w Kongresowej. Zaskoczyła mnie akustyka. Teraz to wstyd się przyznać, ale byłam z mamą na koncercie Chóru Aleksandrowa - wspomina pani Alicja. - Pamiętam, że gdy tupnęli, to aż podskoczyłam z wrażania, tak to się niosło - opowiada.

Wspomnienia z salą mają w zasadzie wszyscy, z którymi rozmawiamy. - Pamiętam, że oglądałam koncert Golec uOrkiestry - mówi szefowa komisji kultury z rady miasta Agnieszka Wyrwał, która na co dzień jest projektantką. - Patrzyłam, jak prezentują się ich stroje - dodaje. Ostatnią artystką w Sali Kongresowej była Katie Melua. Potem grano jedynie... na dachu Kongresowej. Koncert nagrała grupa Behemoth, występ dał też Pezet.

Na razie jednak pierwszy koncert w nowej Kongresowej to wciąż pieśń przyszłości. 

źródło: TOK FM