advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Mazowieckie

Szokujące nagranie ws. katastrofy F-16. Prokurator zabrał głos

Aleksandra Gruszczyńska
4 min. czytania
30.08.2025 12:15

Na lotnisku w Radomiu, gdzie w czwartek doszło do katastrofy polskiego myśliwca F-16, kolejny dzień pracuje zespół m.in. prokuratorów i biegłych z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Lotnisko będzie nieczynne co najmniej do wtorku w nocy. Tymczasem jak podała TVN24, do katastrofy mógł przyczynić się błąd kontrolera ruchu lotniczego. Prokuratura nie potwierdza jednak autentyczności nagrań, do jakich dotarła stacja. 

fot. Adam Burakowski/East News
  • W czwartek wieczorem podczas prób do pokazu AirShow w Radomiu doszło do katastrofy samolotu wojskowego F-16;
  • Pilot maszyny major Maciej Krakowian nie zdążył się katapultować i zginął w wyniku zderzenia samolotu z ziemią;
  • Lotnisko w Radomiu jest zamknięte, na miejscu wciąż pracują śledczy, a prokuratura prowadzi dochodzenie;
  • Tymczasem redakcja TVN24 dotarła do szokujących nagrań, z których wynika, że do katastrofy mógł przyczynić się błąd kontrolera ruchu lotniczego;
  • Autentyczności nagrań nie potwierdza jednak prokuratura, która nie wyklucza, że mogły zostać spreparowane przez sztuczną inteligencję. 

W śledztwo w sprawie wypadku lotniczego, w którym zginął pilot polskiego F-16 zaangażowanych zostało 14 wojskowych prokuratorów z Warszawy i Lublina.

Jak tłumaczył Polskiej Agencji Prasowej rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, jest to podyktowane tym, że oględzinom musi być poddany duży teren, około 20 ha.

Katastrofa F-16 w Radomiu. Nowe ustalenia prokuratury

- Samolot uderzając w ziemię, dwukrotnie w kształcie elipsy przekroczył pas startowy na przestrzeni długości około 700 do 1000 metrów i szerokości około 200 metrów. Te szczątki znajdują się w różnych miejscach - mówił PAP prokurator.

Cały areał został podzielony na pięć różnych sektorów. - Do oględzin każdego z nich zostało przydzielonych kilku prokuratorów - powiedział prok. Skiba.
Dodał, że wraz z prokuratorami pracuje kilkudziesięciu funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej, którzy dokonują oględzin razem z technikami wojskowymi znającymi budowę samolotów F-16.

- Wspierani jesteśmy w sposób bardzo zharmonizowany przez przedstawicieli Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego akredytowanej przy Ministerstwie Obrony Narodowej, z którymi cały czas dochodzi do wymiany uwag odnośnie tego, jak należy przeprowadzać i w jakiej kolejności poszczególne etapy oględzin - dodał prokurator.

Prokurator podkreślił, że działania śledczych skupiają się w tym momencie przede wszystkim na bardzo rzetelnym i szybkim zgromadzeniu materiału dowodowego. Służby pracujące na lotnisku korzystają ze specjalistycznego sprzętu. Już w piątek nad ranem zostały zeskanowane całe połacie lotniska, aby zlokalizować wszelkie części rozbitego samolotu.

Oprócz tego trwają intensywne przesłuchania świadków. Jako pierwsi przesłuchani zostali m.in. pracownicy obsługi naziemnej i główny technik samolotu.  Analizowana jest też cała dokumentacja związana z lotem treningowym F-16, który uległ katastrofie.

Według prok. Skiby czynności na terenie bazy lotniczej w Radomiu będą prowadzone na pewno przez kilka dni.

Szokujące nagranie. Do katastrofy mógł przyczynić się kontroler ruchu lotniczego

Tymczasem na jaw wychodzą nowe fakty ws. katastrofy F-16. Jak ujawniła redakcja TVN24, mogło dojść do feralnej pomyłki. Samolot, którym leciał major Maciej Krakowian, mógł dostać błędne wskazówki przekazane przez kontrolera ruchu lotniczego. "Tiger01" albo "Tiger1" to kryptonim radiowy Krakowiana, natomiast "Eagle01" to kryptonim pilota samolotu FA-50, który w tym samym czasie latał nad lotniskiem w Radomiu.

Jak informuje TVN24, w pewnej chwili kontroler wieży miał wydać polecenie, żeby jeden z samolotów nie wznosił się na wysokość wyższą niż 12 tys. stóp (ok. 3,6 km), czyli powyżej poziomu 120. Na nagraniach słychać, jak pilot F-16 odpowiada, że zrozumiał, że teraz 120. Szkopuł w tym, że podczas prób do AirShow w Radomiu komunikacja między wieżą kontrolną a pilotami prowadzona była w sposób błędny, po każdej ze stron. Prawidłowo najpierw wywołuje się załogę, a dopiero potem przekazuje komunikat. W tym przypadku miało tak nie być.

Dodatkowo trening F-16 zaplanowany był na godzinę 19:13, doszło jednak do opóźnienia w harmonogramie, o czym nie poinformowano majora Krakowiana. Major Krakowian będąc już w powietrzu, poinformował wieżę kontrolną, że w jego przestrzeni znajduje się inny samolot, czyli FA-50. Powtórzył to dwukrotnie co słychać na nagraniach, do których dotarło TVN24. I tu miało dojść do katastrofalnej pomyłki kontrolera lotów, który w pewnej chwili miał przekazał majorowi Krakowianowi błędną informację.

- Jedyny ruch w tym rejonie to ty i i F-16 na poziomie lotu 120 - padło zapewnienie z wieży - wynika z nagrań. Według dziennikarzy to nagranie może być dowodem, że kontroler lotów lotniska w Radomiu pomylił maszyny dwukrotnie. Najpierw, zamiast przekazać pilotowi samolotu FA-50, że ma się trzymać na poziomie 120, przekazał to pilotowi F-16, a następnie wprowadził go ponownie w błąd, mówiąc, że przestrzeń wokół niego jest "czysta".

To właśnie major Krakowian miał uświadomić kontrolera ruchu, że przekazuje błędne informacje. Dzięki temu kontroler ruchu skierował szybko samolot FA-50 w inny rejon, a pilot F-16 dostał informacje o tym, że w jego pobliżu nie znajduje się już inny samolot. 

Prokuratura nie potwierdza autentyczności nagrań 

Jak poinformował Polską Agencję Prasową prok. Piotra A. Skiba, Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie potwierdza autentyczności nagrań z Radomia ujawnionych w sobotę przez TVN24. Nie pochodzą one z materiałów zabezpieczonych w postępowaniu w sprawie wypadku F-16 - dodał. 

- Nie wykluczamy, że mogą być stworzone przy pomocy sztucznej inteligencji - powiedział prok. Skiba. Zaznaczył, że w sprawie wypadku F-16 na lotnisku w Radomiu nie doszło do żadnego zatrzymania.