Tajna operacja GRU w Warszawie. Tak polskie służby przechytrzyły Kreml
"Gazeta Wyborcza" opisała kulisy sprawy Aleksandra B., 44-letniego Rosjanina podejrzanego o koordynowanie działań dywersyjnych GRU w Europie. Choć rosyjska prokuratura żądała jego wydania, Polska odmówiła ekstradycji.
- Pożary paczek kurierskich w Niemczech, Polsce i Wielkiej Brytanii w 2024 r. były elementem operacji GRU. Śledztwo doprowadziło do zatrzymania grupy dywersantów i identyfikacji Aleksandra B. jako koordynatora;
- Rosja usiłowała odzyskać agenta, przedstawiając go jako kryminalistę i żądając ekstradycji. O ekstradycję poprosił także sam Aleksander B.;
- Polska odmówiła, wskazując na ryzyko tortur i braku sprawiedliwego procesu w Rosji.
Śledztwo rozpoczęło się po serii podpaleń paczek kurierskich w Niemczech, Polsce i Wielkiej Brytanii w lipcu 2024 r. Według służb była to operacja rosyjskiego wywiadu wojskowego. Aleksandr B., mieszkający w Warszawie, miał pełnić rolę koordynatora, a jego współlokator, Ukrainiec Wiaczesław C., zajmował się nadawaniem paczek. Po obławie B. uciekł, został zatrzymany w Bośni i Hercegowinie, a następnie przekazany Polsce mimo równoczesnego wniosku Rosji o ekstradycję.
Moskwa konsekwentnie przedstawiała go jako kryminalistę. Prokuratura Generalna FR zarzuciła mu m.in. handel narkotykami, a sam B. w polskim postępowaniu ekstradycyjnym niespodziewanie odpowiedział, że zgadza się na ekstradycję i poprosił, by wydać go Rosji. Źródła "Wyborczej" uznały to za potwierdzenie, iż działał na zlecenie GRU.
Dywersant chciał do Rosji, wiceminister odmówił. "Najmocniejszy cios"
17 lipca 2025 r. Sąd Okręgowy w Radomiu, a następnie 4 sierpnia Sąd Apelacyjny w Lublinie, stwierdziły brak przeszkód do wydania Rosjanina. Jednak 20 sierpnia wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha odmówił ekstradycji, wskazując na ryzyko tortur i braku rzetelnego procesu w Rosji. "Zachodzi podejrzenie, że także prawa Aleksandra B. zostałyby naruszone. To zaś prowadzi do wniosku, że jego wydanie - zarówno teraz, jak i w przyszłości - byłoby sprzeczne z polskim prawem" - napisał w uzasadnieniu.
Była oficer ABW Anna Grabowska-Siwiec podkreśla, że nagłe upominanie się Rosji o "gangstera" to dowód, jak ważny był dla nich Aleksandr B.. - Tym samym Rosjanie pokazują, że bardzo im na tym człowieku zależy - wskazała. Zdaniem informatorów "Wyborczej" jego aresztowanie było "najmocniejszym ciosem zadanym przez polskie służby rosyjskiemu GRU w ostatnich latach".
Posłuchaj:
Źródło: Gazeta Wyborcza