,
Obserwuj
Mazowieckie

"Byliśmy pilnowani 24 godziny na dobę". Sąd przyznał migrantom ponad 70 tysięcy złotych zadośćuczynienia

3 min. czytania
27.04.2023 10:04
Kongijska rodzina, która przyjechała do Polski w 2020 roku i trafiła do strzeżonego ośrodka dla cudzoziemców, powinna otrzymać 72,5 tys. złotych zadośćuczynienia - taki wyrok, już prawomocnie, wydał Sąd Apelacyjny w Warszawie. Cudzoziemcy od początku zgłaszali, że przyjechali do Polski po doświadczeniach związanych z przemocą, ale nikt nie wziął tego pod uwagę.
|
|
fot. AGNIESZKA SADOWSKA

Pochodzący z Kongo Azi (imię zmienione) - wraz z córką w wieku szkolnym i żoną - trafił do Polski w 2020 roku. Przylecieli samolotem, od razu na lotnisku poprosili o status uchodźcy. Mężczyzna doświadczył w swoim kraju przemocy i prześladowań, sprzeciwiał się władzy i został przez nią uznany wroga. Przemocy doświadczyła też jego żona, którą nachodzono i prześladowano. Zdecydowali się więc na ucieczkę.

Teoretycznie po złożeniu wniosku o status uchodźcy migranci powinni poczuć się bezpiecznie, ale tak się nie stało. Umieszczono ich w zamkniętym, strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców w Kętrzynie. - Nikt niczego nam nie wytłumaczył. To było dla nas bardzo trudne, ponieważ uciekliśmy od przemocy w naszym kraju, żeby znaleźć tutaj schronienie. Nam to przypominało więzienie, bo byliśmy pilnowani 24 godziny na dobę przez funkcjonariuszy w mundurach. Nie mogliśmy wychodzić. To było w okresie zimowym. Cały czas byliśmy w naszym malutkim pokoju - wspomina Azi, cytowany przez Stowarzyszenie Interwencji Prawnej. Rodzina spędziła w ośrodku dwa i pół miesiąca.

To właśnie warszawskie stowarzyszenie zapewniło rodzinie bezpłatną pomoc prawną. Walka o nadanie migrantom statusu w Polsce trwała trzy lata. Dziś zarówno Azi, jak i jego bliscy otrzymali pozytywną decyzję o udzieleniu ochrony uzupełniającej. To oznacza, że mogą się poczuć bezpiecznie i nikt ich z Polski nie wyrzuci.

Co więcej, dzięki prawniczkom ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał Kongijczykom łącznie 72,500 zł zadośćuczynienia za niezgodne z prawem przetrzymywanie w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców. - To ważny i ciekawy wyrok, m.in. ze względu na to, co powiedział sąd - jak prawidłowo powinno się stosować przepisy detencyjne - mówi TOK FM mecenas Małgorzata Jaźwińska. Decyzję z pierwszej instancji - mimo innego stanowiska prokuratury - podtrzymał w całości Sąd Apelacyjny w Warszawie.

Jak informuje Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, sąd podkreślił, że rodzinę umieszczono w ośrodku po to, aby zebrać informacje dotyczące ich wniosku uchodźczego. Informacje te przez dłuższy czas nie były jednak zbierane, mimo pogarszającego się stanu psychicznego cudzoziemców. Nie uwzględniono też dobra dziecka, co powinno być priorytetem.

Sąd przypomniał, że zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka,

"zastosowanie środka polegającego na pozbawieniu wolności (rodziny z dzieckiem - przypis red.) winno mieć miejsce dopiero po upewnieniu się w praktyce co do braku możliwości zastosowania jakiegokolwiek innego, mniej dotkliwego środka". Kluczowe jest m.in. to, że cudzoziemcy od początku zgłaszali, że przyjechali do Polski po doświadczeniach związanych z przemocą, a nikt nie wziął tego pod uwagę.

Jak wskazuje stowarzyszenie, sąd zwrócił także uwagę m.in. na fakt, że cudzoziemcy, w tym dziecko, po przybyciu do ośrodka zostali przeszukani z rozebraniem ich do naga, odebrano im posiadane telefony i - ze względu na barierę językową - mieli trudność w zrozumieniu, co się z nimi dzieje.

Sąd Apelacyjny w Warszawie przypomniał, że obowiązuje bezwzględny zakaz detencji (umieszczania w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców) osób, wobec których istnieje domniemanie, że mogli doświadczyć przemocy. Orzeczenie jest prawomocne.