advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Mazowieckie

Połączenie historii z przyrodą. Takiego parku w Warszawie jeszcze nie było

Krzysztof Horwat
4 min. czytania
02.08.2023 11:26
Zakończyła się modernizacja Parku Akcji "Burza" na warszawskim Czerniakowie. Park powstał na zboczach Kopca Powstania Warszawskiego, który po wojnie został usypany z gruzów. Przestrzeń w szczególny sposób łączy historię z przyrodą, eksponując fragmenty ruin zniszczonej Warszawy i rośliny, które przez dziesięciolecia na nich wyrosły.
|
|
fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

31-metrowy Kopiec Powstania Warszawskiego to miejsce - symbol. Został usypany z wojennych gruzów Warszawy. Przez lata służył jako miejsce zwałki różnych odpadów budowlanych. Dopiero w latach 90. ubiegłego wieku stał się miejscem pamięci o powstaniu. Zaczęto tam organizować rocznicowe uroczystości. Wtedy na jego szczycie stanął też pomnik - Kotwica Polski Walczącej.

Podobnych wzniesień, usypanych z gruzów, jest w Warszawie więcej. To m.in. Górka Szczęśliwicka i Kopiec Moczydłowski. Żadne z nich nie przypomina jednak o swojej historii w taki sposób, jak Kopiec Powstania Warszawskiego w nowej odsłonie.

Gruz jest jednym z głównych bohaterów parku. Widać to już przy wejściu od ulicy Bartyckiej. Powstało tam lapidarium z wysokimi metalowymi koszami, do którego wsypano fragmenty ruin. Na koszach znajdują się tablice ze zdjęciami i opisami akcji odgruzowywania stolicy.

Można przeczytać też o pracy z gruzem oraz procesie jego sortowania i przetwarzania. Wiele warszawskich budynków zaraz po wojnie zbudowano z gruzów. To, co się nie nadawało do odbudowy, lądowało na wysypisku. - Jeśli chodzi o tę aranżację, chcieliśmy tutaj przywołać to, co się pojawia we wspomnieniach ludzi wracających do Warszawy po wojnie, czyli błądzenie w labiryncie ruin. Po prostu wzięliśmy ten gruz i zrobiliśmy coś w rodzaju ruin, żeby przywołać to wspomnienie - mówi Maciej Kaufman z firmy Archigrest, architekt, współautor projektu parku.

Gruz na każdym kroku

Na szczyt kopca prowadzą dwie trasy. Jedna z nich wiedzie Aleją Godziny "W", która zyskała nowe schody. Na nich też ustawione są metalowe kosze z gruzem. Druga trasa to wijąca się po zboczach ścieżka, przechodząca przez dwa wąwozy, w których znowu gruz odgrywa znaczącą rolę. Jest jednym z budulców ścian oporowych. Powstał z tzw. zlepieńca. Jak tłumaczy Maciej Kaufman, to mieszanka cementu z gruzem, pozyskanym na miejscu, odpadem z produkcji betonu i kruszywem kamiennym.

- Naszym zadaniem było pokazanie, że kopiec jest zrobiony z gruzu, ponieważ ta świadomość była dosyć niska. Wiele osób, które tu przychodziły, nie wiedziało o tym i oczekiwało, że gruz będzie uprzątnięty ze ścieżek, co było niemożliwe, bo on był i jest wszędzie pod nami - mówi Kaufman.

Spacerując wąwozem, można zauważyć fragmenty ścian czy kafli. To kolejne lapidarium. Nie zawsze jednak będzie ono tak widoczne. Niebawem ściany mają porastać mchem. Zostały opryskane specjalną mieszanką, powstałą z połączenia mchu zebranego z gruzu, maślanki i wody. Natura powinna zrobić resztę. Do tej pory na kopcu radziła sobie nieźle. Stąd zresztą kręty charakter ścieżek i wąwozów. Chodziło o to, żeby ochronić już istniejące gatunki. Opowiadają o nich tablice stojące przy ścieżce przyrodniczej, w którą płynnie przechodzi wąwóz.

- Tutaj są dwie narracje, historyczna i przyrodnicza. Pokazujemy odwiedzającym historyczność i gruz kopca, a także to, co przyroda sobie zaanektowała i jak tutaj wygląda - wyjaśnia zastępczyni dyrektora ds. inwestycji i rozwoju Zarządu Zieleni m.st. Warszawy Olga Rosłoń-Skalińska.

Sporo tutaj tzw. roślin ruderalnych, czyli takich, które porastają tereny zmienione i opuszczone przez człowieka. - To jest tak naprawdę przyszłość myślenia o krajobrazie miejskim i zieleni w mieście - twierdzi Olga Rosłoń-Skalińska. - Takich miejsc, gdzie jest tzw. czwarta przyroda, gdzie samoistnie i w sposób zupełnie wolny ta przyroda, bez ingerencji człowieka się rozwijała, jest dużo i warto je wykorzystywać. Po pierwsze będą to miejsca niezwykle ciekawe, a po drugie miejsca o niedużej potrzebie ingerencji w pielęgnację, więc tańsze w utrzymaniu. Mało tego, jest tutaj roślinność w dużej części bardziej odporna na zmiany klimatyczne i susze, a w mieście to szczególnie istotne - dodaje.

W ramach przebudowy na terenie kopca dodatkowo posadzono ponad 450 młodych drzew parkowych i około 8,5 tys. sadzonek drzew leśnych, a także krzewy i byliny.

Jedną z atrakcji parku jest metalowa kładka wśród drzew, która łączy się ze ścieżką przyrodniczą. Można na nią wejść lub wjechać wózkiem od ul. Grupy AK "Północ". Dzięki nowym alejkom i kładce kopiec jest dostępny dla osób z niepełnosprawnościami, poruszających się na wózkach inwalidzkich czy rodziców z dziećmi. Specjalnie dla dzieci powstała też strefa rekreacyjna w niższej partii kopca.

Miejsce pamięci

Liftingu doczekał się także plac na szczycie. Jest dwupoziomowa platforma widokowa, na której mogą odbywać się uroczystości rocznicowe. Odnowiony został symbol Polski Walczącej, który zyskał też nowy cokół. Jest też miejsce na ognisko pamięci.

- Cały czas staraliśmy się balansować pomiędzy przyrodą, która jest miejscem rekreacji dla ludzi, a tą formą upamiętnienia - mówi Maciej Kaufman. Przypomina, że inicjatorem budowy pomnika i przemianowania nazwy kopca był Eugeniusz 'Kotwa' Ajewski, powstaniec i architekt Biura Odbudowy Stolicy. - On zawsze zakładał, że to będzie teren rekreacyjny i że trzeba połączyć te dwie funkcje - dodaje Kaufman.

Przebudowa kosztowała ponad 24 mln zł. Projekt przygotowały pracownie topoScape i Archigrest. Prace budowlane wykonała firma Remondis. Na przebudowę czeka jeszcze plac wejściowy do parku od ul. Bartyckiej.