Marsz Miliona Serc w Warszawie. Jaką pójdzie trasą? PO zbiera zapisy na transport
Donald Tusk zapowiedział Marsz Miliona Serc już w połowie lipca. Miało to związek z historią pani Joanny z Krakowa. Kobieta, która po zażyciu tabletki poronnej źle się poczuła i trafiła do szpitala, przeszła intymną kontrolę policyjną. Na miejsce przyjechało aż sześcioro funkcjonariuszy, którzy - mimo protestów obecnego na miejscu lekarza - odebrali pacjentce telefon i laptopa.
- Ten wstrząsający obraz to jest coś więcej niż kolejny dramat Polki w państwie rządzonym przez PiS - stwierdził wtedy Tusk. - 1 października w Warszawie zorganizujemy Marsz Miliona Serc, który da wszystkim pewność zwycięstwa. Nie pozwolimy na to, żeby zło panoszyło się w naszym codziennym życiu - zapowiedział lider PO.
Marsz Miliona Serc. Jaka trasa?
Do tej pory partia nie podawała szczegółów dotyczących wydarzenia, w tym trasy. Tę ujawniła w poniedziałek stołeczna 'Gazeta Wyborcza'. Z informacji dziennikarzy wynika, że pochód ruszy o godzinie 12 z ronda Dmowskiego - zwanego przez organizacje kobiece rondem Praw Kobiet. Następnie przejdzie Marszałkowską, Świętokrzyską, al. Jana Pawła II do ronda Radosława, gdzie się zakończy.
Platforma Obywatelska organizuje bezpłatny transport dla swoich członków i sympatyków. Zapisy trwają m.in. w Opolu i na Dolnym Śląsku.
W Marszu Miliona Serc wziąć udział mają także niektóre inne ugrupowania opozycyjne. Obecność Lewicy zapowiedział w PAP Krzysztof Gawkowski. - W kampanii wyborczej wszystkie siły polityczne muszą mieć świadomość, że robią swoją kampanię. Ale dzisiaj dla opozycji cel jest wspólny - wygrać wybory, więc wielu ludzi Lewicy będzie na tym marszu, bo po prostu chcę przyłożyć cegiełkę do tego, żebyśmy mogli wygrać wspólnie wybory. Nie ma wroga na opozycji, Lewica współpracowała i współpracuje ze wszystkimi i dalej będzie się tak zachowywała - podkreślił.
W wydarzeniu nie będzie za to raczej Trzeciej Drogi. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz - w niedzielę w programie Radia Zet i Wirtualnej Polski powiedział, że opozycyjne komitety wyborcze w weekend na dwa tygodnie przed wyborami mają wielkie zadanie - zmobilizować jak największą grupę wyborców. - Niekoniecznie marsze prowadzą do zwycięstwa - ocenił.
Źródła: 'Gazeta Wyborcza', PAP