,
Obserwuj
Mazowieckie

Sprawa Wąsika i Kamińskiego. Rzecznik dyscypliny wezwał prezesa Izby Pracy. "Nie mam nic do ukrycia"

3 min. czytania
15.01.2024 15:26
Rzecznik dyscyplinarny Jakub Iwaniec wezwał na świadka prezesa Izby Pracy Sądu Najwyższego Piotra Prusinowskiego. Chodzi o postępowanie dotyczące sędziów, którzy orzekali w sprawie Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego. - Nie mam nic do ukrycia - mówi nam Prusinowski.
|
|
fot. Piotr Prusinowski

O tym, że rzecznik dyscyplinarny przy Sądzie Okręgowym w Warszawie prowadzi czynności wyjaśniające dotyczące działań sędziego, który orzekał w sprawie Macieja Wąsika i Michała Kamińskiego, pisaliśmy już na naszym portalu. Chodzi o Tomasza Trębickiego z Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście. Sędzia - przypomnijmy - podjął czynności wykonawcze, na skutek których obaj politycy trafili do aresztu.

Teraz Jakub Iwaniec wezwał na świadka sędziego Piotra Prusinowskiego, prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Sądzie Najwyższym. Prusinowski pismo w tej sprawie dostał dopiero dziś (poniedziałek, 15 stycznia), mimo że data nadania dokumentu to 8 stycznia.

"(...) wzywam Pana do osobistego stawiennictwa w siedzibie Sądu Okręgowego w Warszawie w dniu 29 stycznia 2024 roku o godz. 13.00" - pisze Iwaniec. I zastrzega, że jeśli sędzia Prusinowski - jako świadek - nie stawi się przed nim jako rzecznikiem dyscyplinarnym, będzie musiał liczyć się z karą finansową w wysokości do trzech tysięcy złotych.

Co na to sędzia Prusinowski?

Sędzia Prusinowski - w rozmowie z TOK FM - potwierdził, że pismo dostał w poniedziałek. Poinformował też, że zamierza wybrać się na rozmowę z rzecznikiem dyscyplinarnym. - Nie mam nic do ukrycia - podkreśla prezes Izby.

Warto przypomnieć, że Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego stwierdziła, że wygaszenie mandatu poselskiego Mariuszowi Kamińskiemu przez marszałka Sejmu było zasadne i odrzuciła odwołanie polityka w tej sprawie. Jednocześnie sędziowie Izby Pracy uznali, że orzeczenie Izby Kontroli Nadzwyczajnej z 5 stycznia w tej samej jest nieważne.

Dyscyplinarka dla sędziego?

Jakub Iwaniec to jeden z sędziów, których nazwiska przewijały się w sprawie tzw. afery hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości (postępowanie w prokuraturze cały czas trwa). W sprawie sędziego Trębickiego sprawdza, czy doszło do ewentualnych przewinień o znamionach przestępstw. Jak twierdzi, chce zbadać, czy któryś z sędziów (decydujących ws. Kamińskiego i Wąsika) nie dopuścił się "oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa" i "uchybienia godności urzędu". Postępowanie jest prowadzone "w sprawie", a nie przeciwko komuś.

Cała sprawa wzbudza duże emocje. "Polityczny siepacz dyscyplinarny sędziów Jakub Iwaniec, bohater afery hejterskiej, ściga sędziów, którzy wykonali swoją pracę i zrealizowali wyroki Kamińskiego i Wąsik (...) Ani kroku w tył z nimi!" - skomentowała w serwisie X posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Sędzia Tomasz Trębicki orzeka od około 10 lat, aktualnie w X Wydziale Karnym (w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście), pełni funkcję zastępcy przewodniczącego tego wydziału.

Przypomnijmy - byli szefowie CBA zostali skazani na dwa lata pozbawienia wolności za udział w tzw. aferze gruntowej. Prawomocny wyrok zapadł 20 grudnia 2023 roku. Obaj skazani od początku go podważają, bo - w ich ocenie - prezydent ich skutecznie ułaskawił w 2015 roku, choć ułaskawienie to miało miejsce jeszcze przed wydaniem prawomocnego wyroku.

Nagła prośba Bodnara zdziwiła lubelskich sędziów. 'Gest spotkał się z akceptacją'