,
Obserwuj
Mazowieckie

Afera z Paradą Równości w Warszawie. Jest zawiadomienie do prokuratury

5 min. czytania
29.03.2024 06:33
Wszystko wskazuje na to, że w Warszawie w czerwcu odbędą się dwie Parady Równości. Nowe i stare władze fundacji organizującej wydarzenie są w konflikcie. Nadzieją na porozumienie są jeszcze mediacje, które mają się odbyć w najbliższym czasie. Jednocześnie nowy prezes zarzuca swojej poprzedniczce wyprowadzenie z organizacji 100 tysięcy złotych. Jest wniosek do prokuratury.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Warszawska Parada Równości, czyli wielkie święto otwartości i tolerancji, jest od lat organizowana przez Fundację Wolontariat Równości. Na jej czele przez ostatnie lata stała Julia Maciocha. 11 stycznia została z tej funkcji odwołana. Prezesem fundacji został Rafał Dembe, o czym pisaliśmy na naszym portalu. Odwołanie Maciochy doprowadziło do konfliktu między osobami, które w ostatnich latach tworzyły Paradę Równości, a nowym zarządem fundacji. W efekcie pojawiła się zapowiedź, że parady w tym roku będą dwie.

Dwie Parady Równości w Warszawie? Zaskakująca zmiana w fundacji

Dwie Parady Równości w Warszawie

Aktualnie plany są takie, że 15 czerwca odbędzie się parada organizowana przez Fundację Wolontariat Równości, a 22 czerwca - przez wolontariuszy, którzy byli zaangażowani w ubiegłoroczne wydarzenie.

- Mamy już potwierdzoną lokalizację. Pracujemy nad logistyką, a dla tych, którzy zdecydują się zostać z nami w Miasteczku Równości, zaproponujemy wyjątkowe wydarzenie towarzyszące, jakiego do tej pory jeszcze nie było - zapowiada prezes fundacji Rafał Dembe. Jak twierdzi, trwają rozmowy ze sponsorami i partnerami parady, w tym np. ambasadą Australii.

"Zespół Parady Równości pracuje nad przygotowaniem różnorodnego i bezpiecznego wydarzenia. Od lutego trwa rejestracja grup i platform na marsz oraz stoisk w Miasteczku Równości - nie zabraknie organizacji i grup, które od lat biorą udział w Paradzie Równości. Przede wszystkim, nie zabraknie osób, z których każda ma unikatową historię i powód uczestnictwa w Paradzie, ale wszystkie łączy to, że chcą żyć w akceptującej i równej Polsce" - napisała z kolei w przesłanej nam informacji Alicja Herda, reprezentująca drugich organizatorów.

"Już teraz możemy również zaprosić na oficjalne after party Parady Równości organizowane przez kolektyw Ciężki Brokat - Parada Dziwności. Impreza odbędzie się w klubie Lunapark nad Wisłą" - dodała.

Hostel LGBT do zamknięcia? 'Po wygranej opozycji nasza sytuacja się pogorszyła'

Jak słyszymy, na razie jest nikła szansa na to, że dwie strony się dogadają. Ale - jak ustaliło TOK FM - obie zgodziły się na mediacje z udziałem zewnętrznego mediatora. - Jest to inicjatywa Stowarzyszenia Lambda Warszawa, które zaprosiło nas do tych mediacji. Stowarzyszenie zleciło je profesjonalistom. My wierzymy w możliwość powodzenia tych mediacji, ale jednocześnie - nie ma co się oszukiwać - ryzyko ich niepowodzenia istnieje, a wtedy będziemy mieć dwa wydarzenia, dwie Parady Równości, tydzień po tygodniu - mówi Rafał Dembe.

Parada Równości. Zawiadomienie do prokuratury

Mediacje mogą być jednak utrudnione, zwłaszcza że nowe władze Fundacji Wolontariat Równości właśnie poinformowały, że złożyły zawiadomienie do prokuratury, dotyczące działań byłej prezeski Julii Maciochy. Jak mówi TOK FM Rafał Dembe, dzień przed odwołaniem z funkcji prezeski miała ona przelać z konta fundacji około 100 tysięcy złotych na konta trzech innych organizacji: 40 tysięcy złotych na rzecz Fundacji BASTA Barta Staszewskiego oraz po 29,7 tysięcy złotych na rzecz szczecińskiej Lambdy Polska oraz Republiki Różnorodności z Poznania.

- Nigdy wcześniej takich przelewów - w formie darowizny - nie było. Były jakieś pojedyncze, ale na o wiele mniejsze kwoty - mówi Dembe. - Te wszystkie działania były połączone z tym, że tego samego dnia Julia dokonała cesji naszej domeny, na której stała nasza strona internetowa, właśnie na rzecz jednej z tych fundacji. Jest to też połączone z tym, że nie przekazała nam dostępów do kanałów komunikacji w mediach społecznościowych, a one - dla tego rodzaju inicjatywy - są niezwykle istotne - tłumaczy prezes Wolontariatu Równości.

Zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów zawiera kilka zarzutów z Kodeksu karnego. Chodzi m.in. o art. 296 par. 2, który dotyczy "wyrządzenia znacznej szkody majątkowej związanej z nadużyciem uprawnień lub niedopełnieniem obowiązku", art. 284 kk: "Kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3" czy art. 271, który mówi o poświadczeniu nieprawdy. W zawiadomieniu jest też mowa o zniesławieniu (art. 212 kk).

Maryja z tęczową aureolą obraża uczucia religijne? Sąd nie miał wątpliwości

Gdy pytamy Julię Maciochę o przekazane trzem organizacjom darowizny, odpowiada krótko: "Tu naprawdę nie ma żadnej sensacji". - To, że przelewy wyszły 10 stycznia, to zbieg okoliczności. Decyzję o tych darowiznach podjęliśmy jeszcze w grudniu. Wcześniej wspieraliśmy organizacje, opłacając przedstawione przez nie rachunki, ale to zajmowało za dużo czasu. Stąd decyzja o darowiznach - mówi nam Maciocha.

Jak wskazuje, fundacje z Poznania i Szczecina miały przeznaczyć środki z darowizny na organizację marszy równości m.in. Gnieźnie, Jeleniej Górze, Pile czy Gryfinie. - Decyzja o przekazaniu darowizn została podjęta kolektywnie, wsparliśmy te najmniejsze marsze, które są organizowane przez grupy nieformalne. Wszystko w pełni zgodnie ze statutem fundacji - dodaje aktywistka w rozmowie z TOK FM.

Dlaczego 40 tysięcy złotych trafiło do fundacji Bartosza Staszewskiego? Julia Maciocha tłumaczy, że jest to organizacja, która walczy z homofobią choćby poprzez monitorowanie mediów pod tym właśnie kątem. - To jest monitoring robiony m.in. na potrzeby Koalicji Miast Maszerujących - o tym, co się dzieje na różnych marszach, o wybrykach homofobicznych. A to z kolei stanowiło pewną bazę do 'pchania' do przodu nowelizacji Kodeksu karnego, która ma zakazać mowy nienawiści na tle orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej. Dlatego również ich wzięliśmy pod uwagę - tłumaczy była prezeska.

Aktywista LGBT złożył skargi na TVP i Radio Maryja. Sąd: KRRiT powinna je rozpatrzyć

Podkreśla też, że w całej tej historii czuje się osobą, którą ktoś próbuje zaszczuć i zniszczyć. Zresztą nie tylko ją. - To jest opowieść o tym, że ktoś próbuje przemocowo zniszczyć wieloletnią pracę wielu ludzi, w tym wielu wolontariuszy. Poprzednia ekipa stawia opór nowym władzom fundacji, bo nikt nie chce pracować w warunkach przemocy i przymusu, więc Rafał Dembe i Tomasz Bączkowski próbują takimi medialnymi atakami osłabiać zaufanie do osób, które od lat robiły tę imprezę wolontariacko. Po zmianie władzy próbują przyjść na gotowe i zawłaszczyć to, co budowali inni - mówi Julia.

- Widzę tutaj niestety działania, które mają podważać moją reputację czy zaufanie do mnie ze strony różnych osób czy podmiotów. Jeżeli rzeczywiście będzie jakieś postępowanie w prokuraturze, ja oczywiście deklaruję pełną współpracę. Nie mam nic do ukrycia - zapewnia nasza rozmówczyni. Wskazuje jednocześnie, że Fundacja Wolontariat Równości zarządzała niemałym budżetem, bo sam budżet Parady Równości wynosił około 300 tysięcy złotych. - Więc te darowizny przekazane przez nas naprawdę nie były jakieś duże - podsumowuje.