O relacji Żydów z Polakami chce mówić inaczej niż PiS. "Nie powinniśmy przerzucać się liczbami"
Dr Michał Trębacz objął obowiązki dyrektora Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie 20 marca. Minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz wcześniej odwołał z tego stanowiska Monikę Krawczyk, o co apelowała część pracowników. W liście do szefa resortu, a także w rozmowie z TOK FM, zarzucali byłej już szefowej niekompetencję i autorytarne rządy. Relacjonowali m.in., że niektóre osoby z ŻIH "korzystają z pomocy terapeutów", a są też takie, "które muszą się leczyć u psychiatry". Monika Krawczyk nie zgadzała się z zarzutami. Szerzej opisywaliśmy sprawę TUTAJ.
Dr Michał Trębacz przez wiele lat pracował w Muzeum Żydów Polskich POLIN. Kierował tam Działem Naukowym. - Pierwsze problemy do rozwiązania w Żydowskim Instytucie Historycznym są bardzo przyziemne i polegają głównie na tym, że trzeba usprawnić komunikację wewnętrzną. Chcę, żebyśmy wszyscy się dobrze rozumieli i wspólnie wypracowywali szeroko rozumianą politykę ŻIH - dotyczącą choćby badań naukowych czy działań wystawienniczych. Zależy mi na bardziej kolegialnym wymyślaniu określonych działań czy podejmowaniu decyzji, inaczej niż to było do tej pory - mówi TOK FM nowy dyrektor ŻIH.
Podkreśla, że jest przeciwnikiem autorytarnego stylu zarządzania. - Myślę, że duże znaczenie ma to, że przyszedłem z Muzeum POLIN, które jest instytucją bardzo otwartą, w której oczywiście jest pewna hierarchiczność, ale nie zaburza ona normalnego, koleżeńskiego funkcjonowania i współpracy. Mam nadzieję, że i tu uda się to zrealizować, że nikt nie będzie się czuł dyskryminowany czy marginalizowany. Kluczem dla mnie jest wzajemny szacunek - mówi Trębacz. Zapewnia, że drzwi jego gabinetu są i będą otwarte dla każdego pracownika.
Chcą odwołać dyrektorkę od Glińskiego. 'Alarmujące informacje'
"Nie będziemy się ścigać z Muzeum POLIN"
I Żydowski Instytut Historyczny, i Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN zajmują się relacjami polsko-żydowskimi oraz szeroko rozumianymi studiami o tematyce żydowskiej. - ŻIH z całą pewnością nie będzie instytucją walczącą z Muzeum POLIN. Nasze relacje widzę jako współpracę i wzajemne uzupełnianie się. Wierzę, że będzie to możliwe - mówi dr Trębacz.
- Nie ma wątpliwości, że Muzeum POLIN nie ma tak bogatej i unikatowej kolekcji dokumentów, fotografii, sztuki, jaką ma ŻIH. Aktualnie w POLIN przygotowywana jest nowa wystawa, która ma być poświęcona powrotom Żydów, czyli temu, co się działo z nimi po 1945 roku. I mogę powiedzieć, że bardzo duża część kolekcji ŻIH będzie udostępniana na tej wystawie. To jest kierunek, w którym chcemy iść - dodaje gość TOK FM.
Żydowski Instytut Historyczny to instytucja z unikatową kolekcją dokumentów, zdjęć, archiwaliów z czasów II wojny światowej. Zawiera słynne Archiwum Ringelbluma, które jest zbiorem dokumentów stanowiących jedno z najważniejszych świadectw o zagładzie Żydów polskich. To m.in. dokumenty z warszawskiego getta, w którym 19 kwietnia 1943 roku doszło do powstania.
Szykuje się zmiana narracji?
Przez ostatnie lata przedstawiciele poprzedniej władzy szeroko opowiadali o tym, jak Polacy ratowali Żydów w czasie wojny. Gdy któryś z naukowców wskazywał, że narracja nie powinna być tak jednostronna, musiał liczyć się z konsekwencjami. Przykładem może być chociażby prof. Barbara Engelking, która w TVN24 wskazała, że "Żydzi nieprawdopodobnie rozczarowali się co do Polaków w czasie wojny". W efekcie spotkała się z potężną krytyką ze strony chociażby byłego ministra edukacji i nauki. Przemysław Czarnek mówił m.in. o tym, że pani profesor "w skandaliczny i bezczelny sposób szkaluje naród polski" albo że "wylewa antypolskie pomyje na temat narodu polskiego". Engelking pozwała go za to do sądu.
Znane nazwiska w Radzie Muzeum POLIN. Sienkiewicz podjął decyzję
Jak mówi TOK FM dr Michał Trębacz, zmiana poprzedniej narracji będzie wymagała czasu. Nie tygodni czy miesięcy, ale nawet lat. - Jestem głęboko przekonany, że nie powinniśmy się przerzucać argumentami o jakichś mniejszych czy większych liczbach ani o tym, czy Polacy pomagali, czy nie pomagali albo w jakim stopniu prześladowali Żydów, a w jakim nie. By wyjść z tego sporu, próbując oddać to, co można wyczytać z dokumentów, uważam, że trzeba przechodzić do poziomu indywidualnego. Jeśli będziemy mówić o Polakach jako całości, jako całym społeczeństwie, to naprawdę nie jesteśmy w stanie osiągnąć konsensusu w tych sporach, które są - tłumaczy dyrektor ŻIH.
W jego ocenie, konkretna jednostkowa historia może "pokazać pewną dynamikę, która była między ratowanymi a ratującymi". - Wówczas być może lepiej zrozumiemy kogoś, kto po latach - pomimo tego, że np. został uratowany - w gorzkich słowach wypowiedział się o osobach, które go uratowały. Takie podejście pomaga zrozumieć też kontekst i warunki, w jakim przyszło funkcjonować tym ludziom w czasie II wojny światowej. Dlatego takie podejście do tematu uważam za słuszne i bardziej skuteczne niż jakiekolwiek inne - dodaje dr Trębacz.