Jarosław Kaczyński w centrum awantury. Co się stało na placu Piłsudskiego?
W środę późnym wieczorem, na placu Piłsudskiego w Warszawie, gdzie znajduje się pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, doszło do niemałej awantury. Na miejscu pojawili się politycy Prawa i Sprawiedliwości z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Była też policja i aktywiści, związani m.in. z grupą Obywatele RP. Wszystko działo się w związku z kolejną miesięcznicą katastrofy smoleńskiej.
Po ostrej wymianie zdań politycy PiS zabrali wieniec, który stał przed pomnikiem i na którym było napisane: "Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski. Stop kreowaniu fałszywych bohaterów!".
Nocna awantura pod pomnikiem smoleńskim. Kaczyński zabrał wieniec
Nocną awanturę przed pomnikiem smoleńskim komentowano w 'Poranku Radia TOK FM'. - Te sceny są gorszące - stwierdził jasno Jacek Gądek z 'Newsweeka'. - Rzeczą, która - mówiąc nieładnie - odpala Jarosława Kaczyńskiego, jest oskarżanie jego brata bliźniaka o to, że ma krew na rękach. A nie ma żadnych dowodów na to, żeby Lech Kaczyński nakazał lądowanie w Smoleńsku i żeby był winny tej katastrofy - rozwinął Gądek.
Awantura przed pomnikiem smoleńskim. 'Męczący rytuał'
Wojciech Szacki z Polityki Insight zwrócił uwagę, że przed pomnikiem smoleńskim co miesiąc dochodzi w zasadzie do takiej samej awantury, której powodem jest ten sam wieniec. - Prezes Jarosław Kaczyński go podnosi, potem są utarczki z policjantami. Tak po prostu w tej naszej Polsce się dzieje. I ja się już jakoś do tego przyzwyczaiłem, traktuję to jako męczący rytuał - stwierdził analityk.
Wspomniany wieniec należy do Zbigniewa Komosy, aktywisty i przedsiębiorcy z Warszawy. Kaczyński rzeczywiście już wcześniej próbował go zabierać.
W opinii Dominiki Wielowieyskiej te comiesięczne awantury nie biorą się znikąd. - Mam poczucie, że strona antypisowska czy też krytyczna wobec PiS, obchodzi się z katastrofą smoleńską przeważnie bardzo ostrożnie. To znaczy ze względu na to, że te osoby nie żyją, nie wskazuje się winnych, a ci winni jednak są. Problemem było zachowanie generała Andrzeja Błasika i problemem było zachowanie Lecha Kaczyńskiego przy locie do Gruzji, gdzie pilot, który chciał przestrzegać procedur, został potem absolutnie zmieszany z błotem przez Kaczyńskiego i innych polityków PiS - mówiła prowadząca 'Poranek Radia TOK FM'.
Jej zdaniem, właśnie z tego względu, że obecna władza zajmuje się sprawą bardzo 'delikatnie', wzmaga się działalność aktywistów, co z kolei 'uruchamia' prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Słuchaj całej rozmowy!