Znany sędzia z Poznania zapytał o neosędziów. Polska czeka na ważną decyzję TSUE
Sąd Rejonowy Poznań - Stare Miasto jeszcze w 2021 roku wystąpił do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z tzw. pytaniem prejudycjalnym w sprawie statusu sędziów powołanych przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa po 2018 roku. Sądy mają prawo zwracać się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi na temat "wykładni Traktatów, ważności i wykładni aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii Europejskiej". Sprawa z Poznania dotyczy prawa cywilnego - to proces o zapłatę, w którym pozwany złożył wniosek o wyłączenie sędziego.
Poznański sąd - a dokładniej sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy stowarzyszenia Iustitia - postanowił zapytać TSUE, czy sądem - w rozumieniu prawa europejskiego - jest sędzia rekomendowany przez Krajową Radę Sądownictwa, która została powołana niezgodnie z Konstytucją i wobec której jest szereg zastrzeżeń co do jej bezstronności i niezależności. To sprawa, do której przed TSUE, przyłączył się również Rzecznik Praw Obywatelskich.
Polska przedstawiła swoje stanowisko przed Wielką Izbą TSUE
Pierwotnie poprzedni minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wychodził z założenia, że organ unijny w ogóle nie powinien się takim tematem zajmować, bo nie ma prawa tego badać. Uznał, że pytania prejudycjalne są w tej sytuacji niedopuszczalne. Obecne Ministerstwo Sprawiedliwości wychodzi z zupełnie innego założenia - pytania uznaje za w pełni dopuszczalne i zasadne. We wtorek przed Wielką Izbą TSUE Polska przedstawiła swoje stanowisko w tej sprawie.
Po latach pracy zostali na lodzie. Do TOK FM odzywają się kolejni niedoszli sędziowie
W roli pełnomocniczki polskiego rządu wystąpiła prawniczka dr Barbara Grabowska-Moroz. Poinformowała, że przeprowadzono analizę stanowisk przed TSUE dotyczących wymiaru sprawiedliwości. - Częściowo jest to podyktowane wykonaniem przez rząd wyroku ETPC Wałęsa przeciwko Polsce, który systemowo wskazał na istnienie problemu z szeroko pojętym wymiarem sprawiedliwości, w szczególności z niezależnością polskiego sądownictwa - przekazała pełnomocniczka. To był jeden z kluczowych wyroków, w którym Trybunał wprost zobowiązał polskie władze do wyeliminowania problemów systemowych, które są źródłem naruszania Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, w tym prawa do sądu ustanowionego ustawą, który ma być sądem niezależnym i niezawisłym. Chodzi o neoKRS, ale też Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, która w większości składa się z sędziów powołanych po 2018 roku.
'Niezależność tej Izby jest absolutnie kluczowa'. W tle - wybory
- Jest to bardzo istotna sprawa w kontekście ogólnej debaty na temat statusu sędziów powołanych przez Krajową Radę Sądownictwa po 2018 roku. Ich obecna liczba wynosi ponad trzy tysiące osób, w związku z czym odpowiedź na pytanie prejudycjalne będzie miała bardzo istotne znaczenie dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce w ostatnich latach - zaznaczała dr Barbara Grabowska-Moroz. Przedstawicielka Polski mówiła przed TSUE m.in. również o tym, że instytucje europejskie już wcześniej zwracały uwagę na to, że neoKRS nie ma gwarancji niezależności m.in. dlatego, że 23 na 25 członków tego organu zostało powołanych przez organy polityczne.
Powołując się na stanowisko ETPC, podkreśliła, że dla rozwiązania problemu konieczne są środki o charakterze generalnym, które przywrócą niezależność sędziowską, ale zabezpieczą przy tym stabilność całego systemu sądownictwa. Odnosząc się do Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN, pani doktor wskazała z kolei, że Izba ta została również wadliwie powołana, a jednocześnie nadano jej niezwykle kluczowe kompetencje, w tym decyzję o orzekaniu ważności wyborów. - Niezależność tej Izby jest absolutnie kluczowa dla realizacji wymogu demokratycznego państwa prawa - powiedziała przed TSUE Barbara Grabowska-Moroz.
W rozprawie przed Wielką Izbą uczestniczył Polak, od którego cała sprawa się zaczęła - czyli pozwany, który wniósł o wyłączenie sędziego przed Sądem Rejonowym Poznań Stare Miasto.
- Dlaczego złożyłem wniosek o wyłączenie sędziego? Sprawa, której dotyczyła sprawa, wiązała się z transportem międzynarodowym, a dokładniej - wspólnotowym po terytorium Unii. I w trakcie rozprawy padło stwierdzenie, że osoba prowadząca sprawę - czyli ta sędzia - nie widzi podstaw do stosowania prawa unijnego. I to było przesłanką, na podstawie której złożyłem wnioseko o wyłączenie sędziego, mówiąc, że nie jest sądem ustanowionym ustawą, bo nie spełnia zasad art. 47 Karty Praw Podstawowych - mówił przed TSUE. Sam zamieścił swoje wystąpienie na Facebooku, dlatego je publikujemy.
W rozprawie - na miejscach dla publiczności - wziął udział również sędzia Bartłomiej Przymusiński. Jak wyjaśnia w rozmowie z TOK FM, polski rząd przedstawił stanowisko, zgodnie z którym uznaje, że w każdej sprawie - indywidualnie - powinno się rozważać, czy wyłączyć sędziego, czy też nie. Mówiąc inaczej, że sam brak prawidłowo ukształtowanej KRS czy brak kontroli sądowej (bo Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych działa niezgodnie z prawem) to za mało do wyłączenia sędziego. Iustitia od początku stoi na innym stanowisku.
- Stanowisko rządu wskazywało, że rząd uważa, iż trzeba byłoby szukać czegoś więcej na sędziego niż tylko to, że były te dwa warunki spełnione. Czyli, że np. trzeba byłoby szukać, czy ta sprawa ma kontekst polityczny, albo tego, czy dany sędzia dostał nominację za zasługi polityczne - mówi sędzia Przymusiński. Zwraca też uwagę na coś jeszcze - wcześniej TSUE zajmował się sprawami tylko z Sądu Najwyższego. - Może się okazać, że teraz TSUE uzna, że nie za bardzo są podstawy do tego, by odmawiać ludziom prawa do sądu należycie powołanego tylko dlatego, że to jest sąd powszechny, a nie najwyższy. A więc może przyjąć, że także w przypadku sędziów sądów powszechnych ta prawidłowość nominacji powinna być kontrolowana według tych samych standardów, co w stosunku do Sądu Najwyższego - tłumaczy rzecznik Iustitii.
Decyzję w tej sprawie poznamy 29 kwietnia - wtedy Rzecznik Generalny TSUE wyda swoją opinię w sprawie statusu sędziów.
Co dalej z neosędziami?
Przypomnijmy, wciąż nie mamy projektu ustawy o statusie neosędziów. Ministerstwo Sprawiedliwości kilkanaście tygodni temu przedstawiło swoją koncepcję na spotkaniu z prawnikami - była to koncepcja pokazywana na slajdach - ale zastrzeżenia do jej założeń zgłosiła Komisja Wenecka . W tej chwili czekamy na projekt ustawy w tym zakresie, projekt który ma uwzględniać uwagi Komisji Weneckiej.
- Komisja Wenecka odpowiadała na abstrakcyjne pytania dotyczące tego, jak poradzić sobie ze statusem sędziów powołanych po 2018 roku. Projekt ustawy będzie przygotowywany w duchu i w zgodzie z jej opinią - powiedział minister sprawiedliwości Adam Bodnar.