"GW": "Paragony grozy" w Biedronce na Wilanowie. "Błąd ludzki" czy walka o premie?
- Klienci jednego ze sklepów sieci Biedronka w Miasteczku Wilanów (woj. mazowieckie) skarżą się, że na kasie nabijane są im produkty, których nie kupili - podała "Gazeta Wyborcza". Gdy zgłaszają problem kierownikowi, ten zwraca pieniądze, ale nie oddaje paragonu;
- Zdaniem starszego menedżera sprzedaży w sieci Biedronka Michała Śmiesznego działanie kasjerów na pewno nie jest celowe. Przedstawiciel sklepu nie wykluczył jednak 'błędów ludzkich';
- W ocenie kierowniczki jednego ze sklepów sieci na warszawskim Śródmieściu dodatkowe produkty na paragonie mogą być efektem "podbijania paragonów pod targety".
Pieniądze zwrócił, ale paragonu już nie. "Dokładnie wiedział, co robi"
Klienci jednego ze sklepów Biedronka zlokalizowanego w pobliżu Świątyni Opatrzności Bożej w Miasteczku Wilanów (woj. mazowieckie) zgłaszają, że na ich paragonach widnieje więcej produktów, niż kupili - poinformowała "Gazeta Wyborcza".
Gdy jedna z klientek zgłosiła problem kierownikowi sklepu, ten nie wydawał się zaskoczony. Wycofał produkt, zwrócił jej pieniądze, ale paragon zatrzymał. "Miałam wrażenie, że dokładnie wiedział, co robi" - oceniła kobieta w rozmowie z "GW".
'Podnosi ciśnienie'. Po pracy w Biedronce idą na kozetki do 'zetek'. Wiemy, co słyszę
Starszy menedżer sprzedaży w sieci Biedronka Michał Śmieszny zaprzeczył, jakoby kasjerzy celowo naliczali dodatkowe produkty, jednak - jak podkreślił "nie można wykluczyć błędów ludzkich". - "(...) Zwłaszcza w przypadkach tzw. krótkich kodów, które trzeba wprowadzić ręcznie na poszczególne grupy produktów" - wyjaśnia pracownik Biedronki, mając na myśli produkty na wagę, w przypadku których kasjer wpisuje kod ręcznie.
Jak jednak wynika z relacji rozmówców "Wyborczej", "błędy ludzkie" dotyczą także produktów nie na wagę jak chipsy, a nawet garnki. "To głupie siedem złotych, ale nie o pieniądze przecież chodzi" - skomentował jeden z klientów pan Jan, któremu - jak wyżej wspomnianej klientce - wraz z pieniędzmi nie zwrócono paragonu.
Rosyjski dyskont w Siedlcach. 'Nikt już nie skanduje: Dość morderstw i egzekucji'
"Podbijanie paragonów pod targety"? Przedstawiciel Biedronki zaprzecza
"Gazeta Wyborcza" rozmawiała również z pracownikami innych sklepów sieci Biedronka. Ich zdaniem dodatkowe produkty na paragonie to skutek błędnego wprowadzenia kodów kreskowych do systemu lub "podbijania paragonów pod targety".
"Chodzi o premie, które są wypłacane jeśli sklep przekroczy 100 proc. celu sprzedażowego. (...) Jeśli sklep ma mało klientów, to często redukowane są w nim etaty. Przenosi się pracowników do innych punktów, a ci, którzy zostają, mają potem problem z urlopami, bo jest mała elastyczność grafikowa" - wyjaśniła kierowniczka jednej z Biedronek w warszawskiej dzielnicy Śródmieście.
Pracownicy popularnej sieci sklepów mają dość. 'Nie wykluczamy strajku'
Według Michała Śmiesznego pracownicy nie mają racji, ponieważ po "wieloaspektowej" analizie sytuacji w sklepie na Wilanowie nie doszukano się nieprawidłowości. "Na podstawie dostępnych danych, nie zidentyfikowaliśmy sytuacji świadczących o nieprawidłowościach dokonywanych przez naszych pracowników na niekorzyść klientów" - zapewnił starszy menedżer sprzedaży.
Posłuchaj: