W restauracji w Łazienkach Królewskich regularnie interweniuje policja. Mieszkańcy mają dość
Mieszkańcy ulicy Sułkiewicza, graniczącej z Łazienkami Królewskimi w Warszawie, od miesięcy skarżą się na hałas dochodzący z restauracji Belvedere. - Oni organizują tam w weekendy wesela. (...) Słychać w całej okolicy. (...) Jakby to była jakaś tancbuda, a nie prestiżowa restauracja, głośniki mają jak na koncercie - mówi Jan, mieszkaniec ulicy w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
- Cztery wspólnoty mieszkaniowe złożyły apel do Muzeum Łazienki Królewskie, wskazując na "wielokrotne i uporczywe zakłócanie odpoczynku nocnego" przez restaurację;
- Policja wielokrotnie interweniowała w lokalu, a do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieście trafił wniosek o ukaranie właścicieli;
- Dyrekcja Belvedere twierdzi, że poziom hałasu nie przekracza norm, a skargi mogą wynikać z "nieprzystającej do warunków wielkomiejskich wrażliwości" mieszkańców.
- Basy dudnią w głowie, nie da się spać. Często słyszałam te dźwięki do czwartej rano, bo przecież wesela długo trwają - dodaje Anna.
Cztery wspólnoty mieszkaniowe wystosowały apel do Muzeum Łazienki Królewskie, wskazując na "wielokrotne i uporczywe zakłócanie odpoczynku nocnego lokatorów (…) poprzez emisję akustyczną muzyki niskiej częstotliwości podczas organizowanych (…) całonocnych imprez komercyjnych". Policja interweniowała już kilkakrotnie i skierowała do sądu wniosek o ukaranie właścicieli lokalu.
Mieszkańcy skarżą się na hałas w okolicach Łazienek Królewskich. Dyrektorka restauracji komentuje
Dyrekcja restauracji odpiera zarzuty. - Imprezy takie organizujemy od kilkudziesięciu lat, a w aktualnej konfiguracji nagłośnienia, od 2014 r. (…) Nie ma w tym nic dziwnego, bo najbliżsi sąsiedzi są oddaleni od restauracji o co najmniej 200 metrów, a obok ich budynków biegnie ruchliwa ul. Belwederska - mówi dyrektorka Anna Knapczyk. Jej zdaniem źródłem skarg jest "jeden szczególnie aktywny mieszkaniec".
Podkreśla, że restauracja zamontowała kotary dźwiękochłonne i zleciła profesjonalne pomiary, które wykazały, iż "emitowany przez restaurację dźwięk nie tylko nie przekracza norm hałasu w porze nocnej, ale jest od nich znacząco niższy". - Restauracja nie zakłóca ciszy nocnej, a ewentualne skargi są być może wynikiem szczególnej, nieprzystającej do warunków wielkomiejskich wrażliwości skarżącego - dodała ironicznie Knapczyk.
Muzeum Łazienki Królewskie, które dzierżawi teren restauracji, staje po stronie lokalu. - Z naszej wiedzy wynika, że restauracja wdrożyła rozwiązania ograniczające ewentualne uciążliwości akustyczne i nie stosuje nagłośnienia na zewnątrz obiektu. Muzeum pozostaje w stałym kontakcie z najemcą i monitoruje sytuację - podkreśliła rzeczniczka instytucji Anita Kacprzyk.
Posłuchaj:
Źródło: Gazeta Wyborcza