,
Obserwuj
Mazowieckie

Warszawski "beton" z PO nie chce nocnej prohibicji. "Bezkarni jak PZPN i Episkopat"

Koprz
3 min. czytania
07.09.2025 13:00

Radni z Warszawy nadal nie chcą przegłosować nocnej prohibicji. - To dziki skandal - oburzał się w "Sabacie Symetrystów" Grzegorz Sroczyński. - PiS-owcy są za tym zakazem i w takich sprawach pozostają bardziej do przodu niż beton platformiany, który rządzi Warszawą. Coś nieprawdopodobnego! - dodał gospodarz podcastu TOK FM.

Prezydent Rafał Trzaskowski z radnymi Warszawy
Prezydent Rafał Trzaskowski z radnymi Warszawy
fot. Pawel Wodzynski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego radni z Warszawy - wbrew mieszkańcom - nie chcą ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach?
  • Jakie korzyści przynosi nocna prohibicja i skąd to wiemy?

Władze Warszawy nadal nie wprowadziły nocnej prohibicji. W ubiegłym roku większość mieszkańców (ponad. 80 proc,), którzy wzięli udział w konsultacjach społecznych, opowiedziało się za ograniczeniem nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach. Rada miasta zajęła się tematem kilka tygodni temu - ale bez konkretów. Zdecydowano, że najpierw projekty dotyczące nocnej prohibicji zostaną przekazane do zaopiniowana dzielnicom.

Aż 14 z nich negatywnie oceniło projekt, a pozytywnie tylko cztery. "Podczas głosowań dochodziło do paradoksów: radni KO głosowali przeciwko propozycji prezydenta Trzaskowskiego, a radni PiS byli za" - pisała "Gazeta Wyborcza". O sprawie szeroko pisaliśmy również na tokfm.pl.

Jest to dziki skandal. Dlatego że wszystkie statystyki i badania, ale też przykłady innych miast (które wprowadziły nocną prohibicję - przyp. red.) pokazują, że ten zakaz powoduje radykalny spadek drobnej przestępczości i awantur. Policja podaje, że w Krakowie jest o 70 proc. mniej takich zdarzeń - - mówił w podcaście "Sabat Symetrystów" Grzegorz Sroczyński.

Dlaczego więc samorządowcy z Warszawy są ślepi na te statystyki? - Może są uwikłani w jakieś interesy z biznesem alkoholowym i dlatego tak głosują? Nie sugeruję łapówek, bo tego nie wiem. Ale te budy z alkoholem kupują koncesje i płacą duże pieniądze do budżetów dzielnic. Jednak w głowie mi się nie mieści, że warszawscy radni Platformy Obywatelskiej są w jeszcze gorszej jaskini niż PiS-owcy. (...) Coś nieprawdopodobnego! - podkreślił Sroczyński.

Jego rozmówca - publicysta Galopujący Major - dodał, że w Polsce są trzy środowiska, które uważają się za bezkarne: PZPN, Episkopat i właśnie radni PO z Warszawy. - Wiedzą, że i tak zostaną ponownie wybrani, bo postraszą, że PiS to faszyzm. Cyk i kolejna kadencja. Po nich można się spodziewać najgorszego - tłumaczył i dodał, że dlatego w stolicy nie można uchwalić nocnej prohibicji. Jego zdaniem jeśli część samorządów nie potrafi tego zrobić, to Sejm powinien przegłosować odgórną ustawę w tej sprawie.

Budy z alkoholem utrapieniem dla mieszkańców. "Obrzygane po nocach"

Sroczyński nie krył swojego wzburzenia, bo - jak przyznał - sam mieszkał w pobliżu "budy" z alkoholem i wie, jak bardzo one są uciążliwe dla mieszkańców. - Te budy są obrzygane po nocach i jest w nich wokół wielki hałas - opisywał, a Galopujący Major dodał, że problem nocnego picia przekłada się na awantury w mieście, ale także na wzrost przemocy domowej.

- W Polsce jest zaszczepione neoliberalne myślenie, że prohibicja nie działa. I że jak się ją wprowadzi, to cały kraj będzie w melinach. Ale okazuje się, że tak nie jest (co potwierdzają przykłady kolejnych miast, które taki zakaz wprowadzają - przyp. red.). Mamy to czarno na białym. Ale czy to dotrze do betonu samorządowego w Warszawie? - skwitował współautor "Sabatu Symetrystów".

Nocna prohibicja w Warszawie. Na jakim etapie jest ta sprawa?

Przypomnijmy - propozycje dotyczące ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu w Warszawie są dwie. Pierwszy projekt został złożony przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego, a drugi przez radnych Miasto Jest Nasze oraz Lewicę. Są podobne, różni je jedynie godzina obowiązywania zakazu oraz moment wejścia przepisów w życie. 

Prezydent zaproponował, by sklepy nie sprzedawały alkoholu od godziny 23 do 6 rano, a przedsiębiorcy mieli trzy miesiące na przygotowanie się do zmian. Radni z kolei chcieli zakazu od godziny 22 do 6 i wejścia w życie nowego prawa już po 30 dniach.

Ograniczenie sprzedaży miałoby obowiązywać w sklepach i na stacjach benzynowych. Nocna prohibicja nie objęłaby restauracji, barów czy pubów.

Źródło: TOK FM