Wraca głośna sprawa sędziego i kolizji po alkoholu. "Niestety, mamy związane ręce"
17 lutego mija trzymiesięczny termin zawieszenia sędziego Jakuba Iwańca, który miał kierować samochodem pod wpływem alkoholu. Wniosku o uchylenie mu immunitetu do dziś nie rozpatrzyła Izba Odpowiedzialności Zawodowej - powołana przez prezydenta Andrzeja Dudę, w której większość mają tzw. neosędziowie. Jeśli tego nie zrobi - od środy sędzia będzie mógł wrócić do orzekania.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty stawia sędziemu prokuratura?
- Czym jest Izba Odpowiedzialności Zawodowej?
Jakub Iwaniec to sędzia wydziału karnego Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa. Jest zawieszony od połowy listopada. Chodzi o zdarzenie drogowe, do którego doszło w sobotę 11 października ub. roku w okolicy Rejowca na Lubelszczyźnie. Z ustaleń prokuratury wynika, że za kierownicą samochodu siedział właśnie sędzia Iwaniec - miał pojechać po pizzę i wracając, uderzyć w drzewo. On oraz jego pełnomocnik twierdzą, że było inaczej. Prokuratura dysponuje jednak zeznaniami świadków, którzy mówią, iż za kierownicą widzieli właśnie sędziego.
Np. jego sąsiadka zeznała, że około godziny 22:50 widziała, jak znany jej od wielu lat warszawski sędzia uderzył prowadzonym przez siebie samochodem w drzewo, a następnie odjechał, przejeżdżając kilkadziesiąt centymetrów od niej i innych osób. Mężczyzna miał jechać sam.
27 października prokuratura poinformowała o wysłaniu do Izby Odpowiedzialności Zawodowej wniosku o uchylenie sędziemu immunitetu w związku z przestępstwem kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości - bez tego nie można mu postawić zarzutów. Jednak do dziś wniosku nie rozpoznano i nie wiadomo, kiedy zostanie rozpoznany. Wysłaliśmy do Sądu Najwyższego pytania w tej sprawie - Maciej Brzózka, główny specjalista do spraw kontaktów z mediami odpisał nam, że rzeczywiście, nie ma jeszcze terminu. Wskazał, że wpłynęły zażalenia - dwa od obrońców i jedno od samego sędziego.
Jednocześnie w listopadzie Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego (która zastąpiła nielegalną Izbę Dyscyplinarną), zawiesiła sędziego Iwańca na trzy miesiące - odsunięto go od orzekania.
Ten termin mija we wtorek, 17 lutego. Co dalej? Ministerstwo Sprawiedliwości apeluje do Izby Odpowiedzialności Zawodowej, by jak najszybciej podjęła decyzję w tej sprawie. Problem w tym, że tego tematu nie ma na wokandzie Sądu Najwyższego. To oznacza, że - teoretycznie - Jakub Iwaniec od środy będzie mógł wrócić do orzekania.
Po naszych mailach w tej sprawie i po publikacji tekstu wyznaczono termin w sprawie z wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu - na 20 maja.
- Prosimy sąd o to, żeby jak najszybciej rozpoznano termin w tej sprawie. Z jednej strony chodzi o dalsze zawieszenie sędziego, a z drugiej - o rozpoznanie wniosku prokuratury o uchylenie temu panu immunitetu. Nie wiem, dlaczego nie wyznaczono terminu posiedzenia. W mojej ocenie, za poprzedniej władzy tak skonstruowano ten system, by koledzy nie mogli skrzywdzić kolegów. W efekcie, mamy to co mamy i niestety mamy związane ręce - mówi sędzia Dominik Czeszkiewicz, dyrektor Departamentu Nadzoru Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Jak dodaje, to historia podobna do wielu innych, w tym byłego rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba. - Przepisy skonstruowano tak a nie inaczej, celowo i w pełni świadomie. W efekcie pan Schab wziął udział w partyjnym kongresie, zabierał na nim głos (chodzi o kongres organizowany przez Grzegorza Brauna i jego współpracowników - przyp. red.) i on się tego nie wstydzi. Sam kiedyś jako rzecznik dyscyplinarny za podobne sytuacje stawiał zarzuty innym sędziom, a dzisiaj czuje się bezkarny. My wyznaczyliśmy do tej sprawy rzecznika dyscyplinarnego ad hoc, który zbada okoliczności udziału sędziego w tym spotkaniu, ale gdyby nie rzecznicy ad hoc, to przepisy skonstruowano tak, że panu Schabowi i innym nikt nie mógłby postawić żadnego zarzutu - dodaje sędzia Czeszkiewicz w rozmowie z TOK FM.
Czym jest Izba Odpowiedzialności Zawodowej?
To izba, która zastąpiła nielegalną Izbę Dyscyplinarną. Orzeka m.in. w sprawach zawieszenia, czy w kwestiach uchylenia immunitetu sędziom czy prokuratorom. Jej członków powołał prezydent Andrzej Duda. Większość w niej mają tzw. neosędziowie. Dziś, gdy nie rządzi już PiS, a ministrem sprawiedliwości nie jest Zbigniew Ziobro - wiele wniosków prokuratury i innych instytucji miesiącami czeka na rozpoznanie. Jak choćby słynny wniosek śledczych w sprawie możliwości uchylenia immunitetu byłemu szefowi Prokuratury Regionalnej w Lublinie, Jerzemu Ziarkiewiczowi (temu od ukrywanych w garażu akt). Do dziś wniosku nie rozpoznano.
- Izba Odpowiedzialności Zawodowej blokuje nam bardzo dużo spraw. Czekają po wiele miesięcy, a nawet - z tego co wiem - są też sprawy kilkuletnie. I myślę, że wcześniej czy później w sądach międzynarodowych zapadną orzeczenia, które będą kwestionowały tę izbę. Póki co takiego orzeczenia nie ma, ale jak wiemy, większość osób w niej to neosędziowie i jestem przekonany, że ich status będzie w którymś momencie kwestionowany przez podsądnych. My monitujemy czy prosimy Izbę Odpowiedzialności Zawodowej o przyspieszenie rozpoznania jakiegoś wniosku, ale - z naszego doświadczenia - tak się nie dzieje - mówi Dominik Czeszkiewicz z Ministerstwa Sprawiedliwości.
Światełko w tunelu
7 lutego w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej SN zapadło ważne rozstrzygnięcie - pierwsze, w którym podważono legalność tej izby. Jak pisze okopress.pl, z orzeczenia wynika, że sąd uznał, iż cała izba jest wadliwa, bo sędziów i neo-sędziów wskazał do niej osobiście prezydent i w większości nie były to przypadkowe osoby. Rozstrzygnięcie wydała sędzia Barbara Skoczkowska, która sama jest członkinią Izby Odpowiedzialności Zawodowej.
źródło: TOK FM