Po co Xi spotkał się z Trumpem? "Być może tu jest też pies pogrzebany"
Stany Zjednoczone i Chiny traktują ograniczanie innym państwom dostępu do technologii związanych z AI podobnie jak ograniczanie dostępu do broni jądrowej, czyli jako sposób na zapewnienie sobie przewagi - ocenił w TOK FM szef warszawskiego biura Aspen Institute Bartłomiej Kot.
Po co Xi spotkał się z Trumpem? "Być może tu jest też pies pogrzebany"
Pekin i Waszyngton uzgodniły wzajemną redukcję ceł o wartości 30 mld USD oraz powołanie formalnego mechanizmu dialogu na temat sztucznej inteligencji (AI) - przekazało w niedzielę chińskie MSZ. To główne efekty państwowej wizyty przywódcy ChRL Xi Jinpinga w USA.
- Niewiele udało się załatwić w trakcie tej wizyty. Jeżeli popatrzymy na to z punktu widzenia stricte wizerunkowego, to była to pierwsza wizyta od 10 lat, czerwony dywan, próba odpłacenia się trochę ze strony amerykańskiej za przyjęcie Trumpa w Pekinie, ale też oczywiście pokazania przez Amerykanów, że jedno Imperium podejmuje drugie Imperium - skomentował w "Poranku TOK FM" Bartłomiej Kot, dyrektor warszawskiego biura Aspen Institute.
Gość TOK FM zwrócił przy tym uwagę, że rozmowy Trumpa z Xi o AI przypominały niegdysiejsze rozmowy o broni jądrowej.
- Oba mocarstwa mają świadomość, że dostęp do przełomowych aspektów technologii, rozwijanie ich, ale też być może ograniczanie dostępu do najnowszych osiągnięć z zakresu sztucznej inteligencji dla innych państw będzie mechanizmem zapewniania sobie przewagi w przyszłości. Dlatego też zaczynają stosować myślenie, które jest jest podobne do ograniczania rozprzestrzeniania się broni masowego rażenia - dopowiedział gość Aleksandry Karasińskiej.
"Być może tu jest też pies pogrzebany"
W kwestiach międzynarodowych uznano, że Iran powinien "wywiązać się ze zobowiązania do nierozwijania broni nuklearnej", a żaden kraj ani instytucja nie mogą narzucać opłat na międzynarodowych szlakach wodnych.
Przywódcy zadeklarowali wsparcie i zamiar osobistego udziału w nadchodzących szczytach Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC) w Chinach oraz G20 w USA.
Bartłomiej Kot podkreślił w tym kontekście, że wbrew pozorom relacje amerykańsko-chińskie mają wpływ na to, co jest bliższe nam, czyli nie tylko i wyłącznie na ceny ropy wynikające z wojny w Iranie, ale także na wojnę w Ukrainie.
- Mam takie przeświadczenie, że bardzo rzadko o tym dyskutujemy, a widzimy już, że wpływ Chin na Rosję w pewnym momencie zapobiegał eskalacji Rosji w stosunku do Europy. Być może tu jest też pies pogrzebany. Czytaj: włączenie Chińczyków w działania deeskalacyjne mogą mieć kluczowy wpływ na rezultat wojny - podsumował w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP
Quiz: Ile wiesz o wydarzeniach mijającego tygodnia? Sprawdź się w quizie TOK FM
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.