,
Obserwuj
Polska

Jajka "na tacę" i przykuwanie do ściany za grzechy. Tak Kościół wkroczył na wieś

3 min. czytania
27.09.2026 12:00

Jak wyglądała religijność mieszkańców małopolskiej wsi 500 lat temu? Jak Kościół próbował zmienić swoich wiernych? Ile kosztowało uczestnictwo w życiu religijnym? - Pleban potrafił w czasie uroczystości pogrzebowej posłać swoich pachołków do chałupy zmarłego, żeby ją rozebrać. Zawsze była to jakaś opłata - mówił w TOK FM historyk prof. Tomasz Wiślicz.

Przydrożne krzyże (zdjęcie ilustracyjne)
Przydrożne krzyże (zdjęcie ilustracyjne)
fot. GERARD/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • kiedy rozpoczęła się chrystianizacja mieszkańców wsi;
  • jak zmieniło to sytuację wiejskiego duchowieństwa;
  • jakie koszta wiązały się z uczestnictwem w życiu parafii.

Oficjalne struktury Kościoła dotarły na wieś - w tym przypadku małopolską - w XIV wieku. - Wtedy mniej więcej ukształtowała się tam sieć parafialna. Przynajmniej do XIX wieku była prawie niezmienna. Żeby ludzie byli chrześcijanami, muszą mieć kościoły w zasięgu dojścia na piechotę. I to jest właśnie ten przełom XIV wieku, więc wtedy możemy mówić o początkach rzeczywistej chrystianizacji szerokich mas ludowych - mówił w audycji "OFF Czarek" historyk prof. Tomasz Wiślicz.

Wczesnonowożytny standard religijności oznaczał pewne wymagania - człowiek miał być świadomy swojego wyznania, znać prawdy wiary, kontrolować swoje sumienie i osobiście odpowiadać za swoją religijność. A mieszkańcy nie tylko polskich wsi mieli w tych kwestiach sporo do nadrobienia. - Dam przykład z Anglii z mniej więcej tego samego okresu. Wizytator próbował dowiedzieć się od miejscowych, czy wiedzą coś na temat Jezusa Chrystusa. Jeden starszy parafianin stwierdził, że coś mu się obiło o uszy, bo kilka lat temu był w sąsiedniej parafii na jakimś przedstawieniu, prawdopodobnie na wielkanocnej pasji i tam był jakiś człowiek, który wisiał na drzewie i było dużo krwi. Wizytator oczywiście się załamał. Również na terenach polskich pewna część ludności wiejskiej nie miała pojęcia, o co chodzi w chrześcijaństwie, mimo że co tydzień przychodziła do kościoła - podkreślił ekspert z Instytutu Historii im. Tadeusza Manteuffla, Polskiej Akademii Nauk, autor książki "Zarobić na duszne zbawienie. Religijność chłopów małopolskich od połowy XVI do końca XVIII wieku".

"Do parafii przyjeżdżał biskup, a ksiądz obrabiał pole"

Także rzeczywistość księży uległa zmianie. - Jednym z podstawowych problemów dla Kościoła było to, żeby wszyscy duchowni mieli odpowiednie źródła dochodu, reprezentowali odpowiedni poziom materialny, że nie musieli np. sami obrabiać ziemi. Jeszcze w końcu XVI wieku były przypadki, że w niedzielę do parafii przyjeżdżał biskup, a ksiądz obrabiał wołami pole. Natomiast jego małżonka i dzieci uciekali przez okno - opisywał prof. Tomasz Wiślicz.

Zresztą, kapłan będący w związku z kobietą nie był wówczas niczym specjalnie wyjątkowym. - W naszej części Europy duża część duchownych miała półoficjalne małżonki. (...) W pewnym momencie kobiety zniknęły z parafii i domów parafialnych - powiedział historyk w "OFF Czarku".

W tamtym okresie pojawiła się również spowiedź w formie, w jakiej znamy ją dziś. - Wierni byli przyzwyczajani do tego, że powierzają plebanowi swoje najskrytsze tajemnice, a pleban ich dotrzymuje. Choć to też nie było takie oczywiste, bo są przypadki, że pleban w czasie spowiedzi tak zdenerwował się tym, co usłyszał, że krzycząc wyciągał penitenta z kościoła i - w charakterze pokuty - przykuwał do kuny (żelaznej obręczy przytwierdzonej do murów świątyni - red.) - mówił rozmówca Cezarego Łasiczki. 

Redakcja poleca

Cennik usług kościelnych to nic nowego. "Znamy przypadki konfliktów"

Czy mieszkaniec wsi mógł po prostu nie brać udziału w życiu parafialnym? Według prof. Tomasza Wiślicza właściwie nie. - Z tego klubu nie można było się wypisać - powiedział. I dodał, że z członkostwem w tym "klubie" wiązały się koszty. - Kościół swoje kosztował. Regularnie płaciło się rozmaite daniny, ale też indywidualne opłaty, chociażby opłatę mszalną. Do kościoła przychodziło się na przykład z jajkami, przynajmniej w większe święta - wskazał gość "OFF Czarka".

Płaciło się również za sakramenty. - Ponieważ w pewnym momencie zaczynało dochodzić do nadużyć, zwłaszcza jeżeli chodzi o koszta pogrzebów, reakcją było wydawanie przez poszczególne diecezje opłat za usługi religijne, więc można było z góry się dowiedzieć, jakie to powinny być opłaty. Teoretycznie zasada była taka, że najubożsi powinni dostawać je za darmo. No i jest pytanie, co to znaczy "najubożsi". Zawsze jest to problem, jakie są granice nadużycia. Znamy przypadki konfliktów między parafiami, a ich pasterzami. Pleban potrafił w czasie uroczystości pogrzebowej posłać swoich pachołków do chałupy zmarłego, żeby ją rozebrać. Chałupy były z drewna, więc drewno się przyda. Zawsze była to jakaś opłata. Proszę sobie wyobrazić zapłakaną rodzinę, która wraca na miejsce chałupy, której już nie ma, ponieważ w czasie pogrzebu udało się ją rozebrać - opisywał w TOK FM ekspert. 

Źródło: TOK FM