,
Obserwuj
Podkarpackie

Każą mieszkańcom ściągać banery Lewicy? "To, co ksiądz powie, jest święte"

3 min. czytania
29.05.2024 16:28
Mieszkańcy Kołaczyc, Lublicy i Sieklówki (Podkarpackie) twierdzą, że lokalni proboszcze zmuszają ich do ściągania z ogrodzeń banerów kandydatki Lewicy Iwony Urban. "Wspominał o zamawianych przez nas mszach w intencji zmarłej mamy, jakby chciał zasugerować, że mogą się nie odbyć, jeśli nie ściągniemy plakatów" - mówiła jedna z mieszkanek. Sprawę opisała Wirtualna Polska.
|
|
fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Iwona Urban jest kandydatką do Parlamentu Europejskiego z 9. miejsca na liście Lewicy w województwie podkarpackim. Jej banery wyborcze z hasłem 'Europa dla Ciebie' można zobaczyć na co najmniej kilkunastu domach, m.in. w jej rodzinnych Kołaczycach koło Jasła oraz sąsiedniej Lublicy czy Sieklówce.

Jak opisuje Wirtualna Polska, pewnej nocy kilka banerów polityczki Lewicy zostało zerwanych. Właściciele posesji podejrzewają, że stoją za tym lokalni proboszcze, którzy mieli nawoływać wiernych do ich ściągnięcia.

Osoba, która wiesza - nieodpowiednie w ocenie duchownych - banery, oprócz publicznego potępienia musi liczyć się także z tym, że nie zostanie zatrudniona do prac przy kościele. Ponadto księża mają straszyć wiernych, że Urban przywiezie z Brukseli 'eutanazję i wąglika w torebce'.

Mieszkańcy ulegają proboszczowi? 'Każdy chce mieć spokój'

Część mieszkańców zdjęła banery. 'To, co ksiądz powie, to jest święte. Tak ma być i koniec. To małe miasto i nikt nie chce, żeby o nim gadać. Każdy chce mieć spokój' - skomentowała pani Monika, jedna z mieszkanek.

Duchowni z Sieklówki, Lublic i Sieklówki odmówili dziennikarzom szerszego komentarza na temat swojej działalności. 'Nikomu nikt nic nie kazał. Była taka propozycja, dyskusja z mieszkańcami' - usłyszeli od tego ostatniego reporterzy WP.

Głośny region

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się 9 czerwca. Polacy wybiorą 53 przedstawicieli. Podkarpacie - gdzie dzieje się opisywana przez WP historia - to ostatnio głośny region także z innego powodu. To tutaj jedynką na liście Prawa i Sprawiedliwości jest Daniel Obajtek. Były prezes Orlenu w mediach społecznościowych przekonuje, że prowadzi aktywną kampanię i uczestniczy w spotkaniach z wyborcami, lecz w rzeczywistości bywa różnie, co opisała w środę 'Gazeta Wyborcza'.

Daniel Obajtek nie przyszedł również na przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą ds. afery wizowej, na której miał się stawić we wtorek (28 maja). Wydał oświadczenie, w którym poinformował, że nie dostał prawidłowo doręczonego wezwania i nie będzie 'małpą w cyrku' Michała Szczerby (KO), który jest przewodniczącym tej komisji.

Działania Daniela Obajtka były jednym z tematów środowego 'Poranka Radia TOK FM'. Dominika Długosz z 'Newsweeka' zwróciła uwagę, że były szef Orlenu już wcześniej podobnie się zachowywał. - Traktował tak wszystkich włącznie z Jackiem Sasinem [byłym ministrem aktywów państwowych - red.], któremu teoretycznie podlegał. Na Nowogrodzkiej odbywały się spotkania, na których Sasin skarżył się, że Obajtek go po prostu ignoruje. Że są spotkania z wszystkimi szefami spółek Skarbu Państwa, a Obajtek nie przyjeżdża i ma to w nosie - opowiadała publicystka.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>