,
Obserwuj
Podkarpackie

Tutaj nawet młody powie, że niebo jest zachmarate. Ruszli tropić dawne zwyczaje

4 min. czytania
22.12.2024 09:00
- W Niebieszczanach mówi się w sposób tradycyjny. Nawet młodsze osoby o pochmurnym dniu powiedzą, że niebo jest zachmarate, drzwi nie są zamknięte tylko zaparte, kwiatki to wazonki i nie są podlane, a podlate - słyszymy na Podkarpaciu. Entografowie i kulturoznawcy ruszyli w teren, aby sprawdzić, czy dawne tradycje przetrwały w nowych czasach. Co im z tego wyszło?
|
|
fot. Adam Lawnik/East News

Dlaczego akurat Podkarpacie naukowcy wzięli na pierwszy ogień? Nasi rozmówcy wskazują, że to właśnie tutaj wyjątkowo widoczne są tradycje ludowe, w których dostrzegalne są jeszcze wpływy łemkowskie, ukraińskie i żydowskie. - Chcemy sprawdzić, ile tej kultury ludowej jest współcześnie. Bo jej motywy są widoczne - chociażby w postaci straży grobowych w Wielkanoc, ale też na przykład w Rzeszowie ciągle odbywa się przegląd zespołów ludowych - wylicza Małgorzata Jasztołt, etnografka z Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi, które prowadzi cały projekt. Nie kryje, że sama jest ciekawa jego wyników.

Aby dowiedzieć się, co obecni mieszkańcy wsi wiedzą i myślą o dawnych tradycjach, przeprowadzono 60 wywiadów. Pytania dotyczyły tego, co ludzie zapamiętali z domów rodzinnych, ale też tego, co przenieśli do swoich domów i co przekazują dzieciom.

Jedną z osób, które przeprowadzały te rozmowy, była Katarzyna Wojtal-Krowiak z sanockiego skansenu. Tak się złożyło, że spotkała się z trzema kobietami - mieszkankami Jaćmierza, Niebieszczan i Nowosielec pod Sanokiem. Jedną z nich była Ola Błaszczak, 17-latka, uczennica Liceum Ogólnokształcącego w Rymanowie. Dziewczyna interesuje się historią - nie tylko swojej wsi, ale całego regionu - i wniosła ciekawy wątek związany z dawnym, lokalnym językiem. - W Niebieszczanach mówi się w sposób tradycyjny. Nawet młodsze osoby o pochmurnym dniu powiedzą, że niebo jest zachmarate, drzwi nie są zamknięte tylko zaparte, kwiatki to wazonki i nie są podlane, a podlate - opowiada.

Ale etnografowie pytali nie tylko o miejscową gwarę. W każdej miejscowości zadawali te same pytania - o obrzędowość doroczną (np. Wielkanoc, Boże Narodzenie), rodzinną (chrzciny, imieniny, urodziny, wesela), o folklor lokalny, kulinaria (potrawy świąteczne i codzienne) i aktywność społeczną. - Jako badacze obserwujemy wzmożoną aktywność kół gospodyń wiejskich, Ochotniczej Straży Pożarnej, stowarzyszeń, fundacji, które działają na terenach wiejskich. Interesowało nas, jak ich członkowie oddziałują na lokalną społeczność i jak są postrzegani - zaznacza szefowa Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie Elżbieta Dudek-Młynarska.

Niezwykłe znaleziska w zabytkowej studni. 'Niesamowita historia. Nie wszyscy uwierzyli'

- Staramy się zapewnić komfortowe warunki takiego spotkania. Ja przeprowadzam wywiady w domach rozmówców. Siedzimy sobie, pijemy herbatę, rozmawiamy na luzie. Dyktafon leży obok, ale szybko się o nim zapomina i półtorej godziny na rozmowę okazuje się za mało - uśmiecha się Katarzyna Wojtal-Krowiak.

Pierwsze takie badania od czasów Kolberga 

Koordynatorką projektu w województwie podkarpackim jest szefowa Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie Elżbieta Dudek-Młynarska. Podkreśla, że ten region wybrano jako pierwszy nie tylko ze względu na tradycje, kultywowane albo reaktywowane, ale też bogate zasoby archiwalne tutejszych muzeów (m.in. Muzeum Etnograficzne w Rzeszowie, Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej i Muzeum Regionalne w Stalowej Woli).

Cały program nawiązuje do badań Oskara Kolberga, który w XIX wieku zgłębiał kulturę wsi. W sanockiem i przemyskiem był wielokrotnie (od 1861 r. do 1885r.), ale badał całą Polskę. Jako nauczyciel muzyki szczególnie skupiał się właśnie na niej. W roku 1839 w okolicach Warszawy (Wilanów i Czerniaków) po raz pierwszy zanotował ze słuchu melodie ludowe, a potem wydał nuty do nich. Kolberg jest nazywany pierwszym polskim etnografem i największym badaczem terenowym wsi. Od jego czasu nikt kompleksowo nie zbadał kultury jej mieszkańców. - Jest bardzo dużo badań regionalnych, lokalnych, albo badających określoną dziedzinę. Jednak badań ogólnopolskich nie było. Uznaliśmy, że są potrzebne - mówi Małgorzata Jaszczołt z Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi.

Teraz badacze wrócili nie tylko tam, gdzie w XIX wieku był Kolberg, ale także do wsi, które od lat 50. XX wieku badał rzeszowski etnograf Franciszek Kotula. - Zmiany wtedy postępowały błyskawicznie, na polską wieś docierał prąd. My dziś mamy szanse udokumentować, jak zmieniło się życie w tych miejscach. - podkreśla Elżbieta Dudek-Młynarska. Rozmowa z najstarszymi mieszkańcami np. na Rzeszowszczyźnie jest codziennością pracy etnografów i kulturoznawców, a ten projekt jest inny, bo zakłada rozmowy z najmłodszymi.

Pora na Małopolskę i Śląsk

Cały projekt nosi tytuł: "Etnomozaika. Współczesne dziedzictwo kulturowe wsi". Może zająć nawet 10 lat - docelowo ma objąć całą Polskę. W grudniu badania terenowe rozpoczęły się już nawet w województwie małopolskim, kolejnym ma być śląskie. W następnych latach badania miałyby się toczyć już równoległe w dwóch lub trzech województwach.

Podsumowaniem będzie album liczący 16 tomów - zgodnie z liczbą województw - z opracowaniami wywiadów, tekstami specjalistów i zdjęciami. Pierwsze jego części powinny być wydane w 2026 r. Materiały zebrane w czasie projektu "Etnomozaika. Współczesne dziedzictwo kulturowe wsi" trafią do archiwum Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi w Warszawie.