Wstrzymali produkcję po 30 latach. Przedsiebiorca z Podkarpacia pisze do Tuska. "Obiecał Pan"
- Ekolot - istniejący od 1995 roku producent ultralekkich samolotów z siedzibą na Podkarpaciu - wstrzymał produkcję. Właściciel Henryk Słowik w liście otwartym do premiera Donalda Tuska oskarżył urzędników o doprowadzenie firmy do upadku;
- Słowik jako główne przyczyny decyzji o wstrzymaniu produkcji wskazał na opóźnienia w procesie certyfikacji w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego oraz nałożenie 125-procentowych ceł antydumpingowych na chiński komponent;
- ULC odrzucił zarzuty, twierdząc, że certyfikacja miała dobiec końca już 4 kwietnia, jednak Ekolot zdecydował się wstrzymać produkcję wcześniej.
Ekolot kończy działalność. Właściciel pisze list do Donalda Tuska
Po trzech dekadach działalności producent ultralekkich samolotów Ekolot z Podkarpacia ogłosił wstrzymanie produkcji - podał serwis Biznes Info. Przedsiębiorstwo, którego maszyny cieszyły się uznaniem na całym świecie i były sprzedawane m.in. w obu Amerykach, Azji, Australii, a także na Mauritiusie, Nowej Kaledonii i Reunionie, poinformowało o decyzji w liście otwartym do premiera Donalda Tuska.
Debata w Końskich to tylko zmyłka. Prof. Dudek demaskuje 'motyw sztabu Trzaskowskiego'
'To jest tylko dowód, że ten system nie działa'
Słowik jako bezpośrednią przyczynę wstrzymania produkcji wskazał na działania Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) i Urzędu Celno-Skarbowego w Przemyślu. Jak zaznaczył, kluczowymi problemami były "niezrozumiałe opóźnienia w wydawaniu potrzebnych certyfikatów" oraz "cła antydumpingowe w wysokości 125 proc. wartości towaru" na sprowadzany z Chin komponent niedostępny w Europie.
"Nie obwiniam pojedynczych osób w ULC o tę sytuację. To jest tylko dowód, że ten system nie działa, a w zasadzie działa na szkodę już nielicznych polskich producentów branży" - podkreślił Słowik. Przedsiębiorca ironizował przy tym, że "ULC uważa, że najlepiej jest, jak nic nie lata, bo wtedy jest bezpiecznie".
Tak Jasionka żegna Amerykanów. 'Tam czuli się jak królowie'
Właścicielowi Ekolotu szczególnie nie podoba się sposób, w jaki prowadzony był proces certyfikacji nowego modelu Topaz 600. "ULC prowadzi proces certyfikacji naszego Topaza 600 już DWA lata. [?] Chodzi o to, aby dbać o własny stołek. Urzędnicy jak mantrę powtarzają: '?no wie Pan, ja nie chcę mieć kłopotów, bo jak mnie ktoś sprawdzi za kilka lat to?'".
Jak relacjonował właściciel w liście do szefa rządu, mimo interwencji Kancelarii Premiera i Ministerstwa Finansów, które uznało cło za "niemożliwe do nałożenia", działania nie przyniosły skutku: "Pan Naczelnik Urzędu Departamentu Ceł wystosował w moje sprawie pismo do odpowiednich urzędników w UE, ale pomimo wielokrotnych monitów nie otrzymał do dzisiaj odpowiedzi. W międzyczasie Urząd Skarbowy zajął mi konto bankowe i dokonał egzekucji, pozbawiając mnie środków finansowych w znacznej części".
TV Republika i wPolsce24 bez koncesji. Przestaną nadawać? Ekspert nie zostawia złudzeń
Urząd Lotnictwa Cywilnego odpowiada na oskarżenia
Do zarzutów odniósł się Urząd Lotnictwa Cywilnego, którego zdaniem list otwarty Henryka Słowika zawiera wiele nieścisłości i nieprawdziwych informacji. ULC zaznaczył, że próby wytrzymałości wykazały konieczność wzmocnienia jednego z elementów konstrukcji i że certyfikacja była już na końcowym etapie - wydanie dokumentu dla Topaza 600 planowane było na 4 kwietnia. Ekolot miał podjąć decyzję o wstrzymaniu produkcji wcześniej.
Urząd przypomniał również, że proces certyfikacji poprzedniego modelu Topaz (472 kg) trwał trzy lata i dwa miesiące, a certyfikacja porównywalnego samolotu Dynamic WT9 przez EASA zajęła prawie 7 lat.
Firma Ekolot zatrudniała 25 osób i - jak zaznacza Słowik - odprowadzała do ZUS składki w wysokości pół miliona złotych. Produkcja została zawieszona, a dalszy los przedsiębiorstwa pozostaje niepewny. Możliwa jest jego sprzedaż.
Posłuchaj: