"Iwan zostaje". Nie ma zgody na usuniecie pomnika żołnierza radzieckiego w Żukowie
Kilkumetrowy pomnik przedstawiający czerwonoarmistę z pepeszą stoi na wzniesieniu w samym centrum Żukowa, tuż przy głównej drodze prowadzącej do Gdyni. Został postawiony w sąsiedztwie Cmentarza Żołnierzy Armii Czerwonej, w latach 80. ubiegłego wieku. I od początku budził kontrowersje.
Władze Żukowa kilkukrotnie próbowały usunąć "Iwana". Chcieli tego też sami mieszkańcy, powołując się na traumatyczne doświadczenia z przeszłości. Ale próby sprzed lat nie doprowadziły do usunięcia monumentu.
Pomnik owinięty folią
Po ataku Rosji na Ukrainę - w lutym tego roku - temat wrócił. Mieszkańcy zażądali natychmiastowego usunięcia "Iwana". Niektórzy mówili wprost o obaleniu. W marcu na monumencie zaczęły się pojawić antywojenne i niecenzuralne hasła. Pomnik został owinięty folią, a gmina rozpoczęła kolejne starania o jego likwidację lub przeniesienie. Pismo w tej sprawie trafiło do Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. Teraz przyszła odpowiedź. Odmowna.
Wojewoda pomorski Dariusz Drelich - po konsultacji z ministrem kultury i dziedzictwa narodowego - uznał, że "zmiany na grobach wojennych oraz pomnikach żołnierzy radzieckich wymagają konsultacji ze stroną rosyjską". To nawiązanie do umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Federacji Rosyjskiej o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji z dnia 22 lutego 1994r. "Wobec bieżącej sytuacji geopolitycznej realizacja zaproponowanych działań jest obecnie niewskazana" - można przeczytać w piśmie wojewody.
- Pojawił się taki pomysł, żeby wydzielić działkę, na której stoi pomnik z terenu całej nekropoli. Bo naszym celem jest wyłącznie usuniecie pomnika, a nie naruszanie miejsca spoczynku żołnierzy radzieckich - mówi nam Tomasz Szymkowiak, wiceburmistrz Żukowa. Ale - jak się okazuje - wyodrębnienie działki też nie wchodzi w grę.
Jak czytamy w piśmie z Urzędu Wojewódzkiego, "zalecenie ministra pozostaje wiążące nawet po wyodrębnieniu działki pod pomnikiem". "Jeżeli uregulowania prawne lub sytuacja międzynarodowa zmienia się na tyle, aby możliwe było usunięcie pomnika, niezwłocznie poinformujemy o tym fakcie" - podają urzędnicy wojewody.
- Sprawa jest delikatna. Nie zamierzamy działać wbrew przepisom, ale nie chcemy tego pomnika - przyznaje Szymkowiak. - Chcielibyśmy wyrównać skarpę, na której stoi pomnik, uporządkować teren i zrobić miejsce postoju dla autobusu, który dowozi dzieci do pobliskiej szkoły - dodaje. Władze Żukowa szukają rozwiązania, które pomogłoby zniknąć "Iwanowi". - Planujemy zakryć go tak, żeby nie był widoczny w przestrzeni miasta - mówi wiceburmistrz. Ale konkretnych planów jeszcze nie ma.