Ma niespełna 30 lat i jest lokalnym mistrzem w robieniu kroszonek. "Pierwszych wzorów nauczyła mnie mama"
Patryk Blania już drugi raz jest sołtysem w Obrowcu na Opolszczyźnie. Wieś słynie z tradycji wielkanocnych, których nie ma już nigdzie indziej, jak wodzenie niedźwiedzia czy pogrzeb basa. Przede wszystkim znana jest jednak z bogatych tradycji kroszonkarskich, czyli techniki zdobienia jajek.
Pan Patryk wyskrobuje na jajkach wzory od ponad 20 lat. Jak mówi, kroszonki robiła jego prababcia, babcia, mama, a teraz także on i jego kuzynki. - Z naszej wsi wywodzą się najbardziej znani kroszonkarze. Kroszonkarstwo przechodzi u nas z pokolenia na pokolenie. Pierwszych wzorów nauczyła mnie mama. Z biegiem lat te wzory nieco się modyfikuje, jednak na konkursach oceniane są te wzory tradycyjne - mówi.
Blania słynie ze swojego autorskiego wzoru. - Nazywa się 'Znikąd donikąd'. To wzór, który nie ma początku ani końca. Chociaż ja wiem, gdzie jest początek, bo wiem, gdzie zaczynałem - śmieje się sołtys. - To wzór niezwykle pracochłonny - dodaje.
W tym tylko roku pan Patryk zajął pierwsze miejsce w XXXI Wojewódzkim Konkursie Plastyki Obrzędowej w skansenie w Bierkowicach. - W sumie cała moja rodzina stała na podium - podkreśla. - Tak samo było w gminie Gogolin, też rodzinnie stanęliśmy na podium. Nie traktuję tego oczywiście jako rywalizacji, tylko jako wspólne spotkanie, na którym wymieniamy się doświadczeniami - nadmienia.
Sposób na idealną kroszonkę
Pytany o zdobienie jaj, wskazuje, że wzór na kroszonce ma być "przede wszystkim czytelny". - Nie może się zlewać, ma być wyraźny i widoczny. To bierze pod uwagę jury konkursów kroszonkarskich - mówi Blania.
Oprócz roślin, pan Patryk wykonuje na kroszonkach również zwierzęta czy motywy architektoniczne. - Na prowadzonych przeze mnie warsztatach staram się wytłumaczyć, na czym polega różnica pomiędzy pisanką a kroszonką. Pisankę zdobi się woskiem, a kroszonka to jajko lub wydmuszka najpierw barwiona, a potem na niej wyskrobywany jest wzór - tłumaczy.
Kroszonkarstwem zajmują się głównie panie, ale coraz więcej chłopców też się do tego garnie. Startują nawet w konkursach.
Pomoc Ukraińcom
Przed wybuchem wojny w Ukrainie pan Patryk gościł w tym kraju około 30 razy. Teraz gości u siebie swoich znajomych, którzy uciekli z Buczy. - Moi goście z Ukrainy starają się podpatrzeć, jak robię kroszonki, starają się też coś sami zrobić - mówi Blania.
Pan Patryk prowadzi też warsztaty kroszonkarskie dla dzieci i młodzieży Z Ukrainy. - To technika u nich mniej znana. Oni opowiadają nam o swojej technice pisanek, a ja im opowiadam o kroszonkach. U nich popularne są pisanki wykonywane kiską [patyczek z metalową rynienką - red.], do których wlewa się wosk pszczeli. Najlepsze kiski kupuje się w Ukrainie. Tam jeżdżą po nie moi znajomi - mówi sołtys Obrowca.