Upadł pierwszy sklep socjalny w Polsce. To był ratunek dla najuboższych
Po pięciu latach działalności katowicki Spichlerz zamyka się. Będzie działać tylko do końca stycznia. Był to pierwszy sklep socjalny w kraju, w którym najubożsi mogli robić zakupy, wydając dużo mniej pieniędzy niż w najtańszych dyskontach. Zdaniem prezesa fundacji zabrakło dobrej woli polityków.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaka jest idea sklepów socjalnych?
- Gdzie Fundacja Wolne Miejsce otworzyła takie sklepy i co z nich zostało?
- O jakie zmiany w prawie apeluje Fundacja Wolne Miejsce?
- Jak informację o zamknięciu Spichlerza przyjęli jego klienci?
Spichlerz na os. Tysiąclecia w Katowicach został otwarty pod koniec 2020 r. Kolejne takie placówki Fundacja Wolne Miejsce otwierała w Warszawie, Katowicach-Ligocie oraz Tychach. Jednak od 2024 r. sklepy były zamykane - z różnych powodów. Przykładowo - w Warszawie fundacja była skonfliktowana z urzędnikami magistratu, a sprawa o niezapłacony czynsz znalazła swój finał w sądzie.
Pionierski katowicki Spichlerz działał najdłużej, choć po drodze zmienił zasady funkcjonowania. Od sierpnia mógł już tu zrobić zakupy każdy, nie tylko osoba korzystająca z pomocy MOPS. Co prawda obroty wzrosły, ale fundacja straciła dofinansowanie Urzędu Miasta w Katowicach na prowadzenie sklepu socjalnego. Obecnie - jak przyznaje Mikołaj Rykowski, prezes Fundacji Wolne Miejsce - prowadzenie placówki stało się nieopłacalne, choć mogłoby być, gdyby przeprowadzono zmianę w prawie.
O jakie zmiany apeluje fundacja?
- Prosimy o nią od pięciu lat. Chodzi o to, by towar, który dzisiaj w Polsce wolno rozdawać, gdy minie jego data ważności, mógł być także sprzedawany. To jest istota sprawy - mówi Rykowski. I wyjaśnia: "Przysłowiowy Kowalski może obecnie dostać za darmo puszkę czy makaron po upływie daty ważności i to jest zgodne z prawem, ale gdyby miał zapłacić złotówkę, to okazuje się, że to nielegalne".
Jednocześnie społecznik zaznacza, że takie sprzedawanie rzeczy po terminie za grosze byłoby dozwolone tylko w sklepach socjalnych. - W miejscach, które są specjalnie do tego przygotowane, a osoby które tu kupują, mają skierowanie z Miejskich Ośrodków Pomocy Społecznej. To bardzo wąska grupa - dodaje. I przekonuje, że dziś ten towar jest marnowany, a mógłby zostać wykorzystany przez uboższych.
- Tak jest w prawie wszystkich krajach Unii Europejskiej, a my powinniśmy się wstydzić z tego powodu. Wystarczy 15 posłów, którzy wniosą do Sejmu projekt zmian i skończy się marnowanie żywności, a zacznie się piękna era sklepów socjalnych, tak jak we Francji - twierdzi prezes Fundacji Wolne Miejsce.
Rykowski tłumaczy, że rozdawanie żywności po terminie ważności ma obecnie sens w przypadku jakichś doraźnych akcji, takich jak np. Wigilia czy Wielkanoc dla ubogich. Natomiast żadna organizacja nie jest w stanie każdego dnia tym się zajmować i nie zbankrutować. - Trzeba zapłacić za paliwo, za energię elektryczną. Nie można zmuszać, by w sklepie socjalnym pracowali tylko wolontariusze. Chodzi o pomaganie z godnością, a nie rozdawanie żywności. Przecież można ją sprzedać za ułamek ceny, np. chleb za 50 groszy - podkreśla społecznik.
Klienci Spichlerza są rozczarowani
Klienci katowickiego Spichlerza są rozczarowani pomysłem zamknięcia sklepu. - Korzystam z niego od początku. Mam prawie 90 lat i mogę tu dużo taniej kupić np. jogurt czy chleb - opowiada pan Stefan.
- Mam 3 tys. złotych emerytury, a tu - nawet jeśli kupuję coś o złotówkę taniej [niż gdzie indziej], to i tak mi się opłaca. Każdy grosz się przecież liczy. Najczęściej kupuję jajka czy pieczywo. Kartka z informacją o zamknięciu sklepu mnie bardzo zasmuciła - mówi TOK FM pani Halina.
Spichlerz "to nie tylko sklep"
Agnieszka Piątek, katowicka radna, ubolewa nad zamknięciem Spichlerza, bo sama jest mieszkanką osiedla Tysiąclecia i widzi na co dzień, jaką rolę spełnia to miejsce. - Są tu oczywiście tańsze produkty, ale jest to również miejsce spotkań osób starszych. To nie tylko sklep, ale i kawiarenka, gdzie ceny są bardzo przystępne - dodaje.
Oprócz apeli do posłów i polityków Fundacja Wolne Miejsce apeluje też do Polaków o podpis pod petycją ws. zmiany w przepisach. - Dla mnie, prezesa Fundacji Wolne Miejsce, zebranie 100 tys. podpisów jest nierealne. Ale wierzę w to, że z pomocą mediów znajdą się chętni, którzy podpiszą się pod zmianą ustawy. Chodzi o to, by nie trzeba było marnować żywności, ale przekazać ją do sklepów socjalnych i oferować ludziom najuboższym za ułamek ceny - mówi Rykowski.
Fundacja Wolne Miejsce organizuje Wigilie oraz Śniadanie Wielkanocne dla samotnych. W centrum Katowic, od października 2023 roku prowadzi również Społeczne Ministerstwo ds. Samotności, oferujące bezpłatne dyżury wsparcia psychologicznego, terapeutycznego i prawnego. Wolontariusze fundacji gotowali posiłki dla potrzebujących po trzęsieniu ziemi w Turcji, na granicy polsko-ukraińskiej po ataku Rosji, a także dla powodzian w Polsce.
Źródło: TOK FM