,
Obserwuj
Śląskie

"Nie mówmy dziecku, że w szkole 'będzie dobrze', bo przecież sami tego nie wiemy"

Magdalena Tkaczyk-Zielińska
5 min. czytania
03.09.2023 08:00
- Pokażmy dziecku, że szkoła to nie tylko wyzwania i zadania, ale także fajna przestrzeń do poznawania świata - mówi tyska psycholożka Agata Olczak. I przestrzega: Zbytnia opiekuńczość może przynieść więcej szkody niż pożytu. Jak zatem dobrze przygotować młodego człowieka na pierwszy dzień w szkole?
|
|
fot. Robert Krzanowski / Agencja Wyborcza.pl

W tym roku szkolnym dzieci i młodzież do szkoły idą 4, a nie 1 września (ten dzień wypadał w piątek). W tyskich szkołach naukę rozpocznie 14 822 uczniów. To o ośmioro mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym. 9 250 dzieci będzie uczyć się w podstawówkach - przy czym dla 1 270 szkolny dzwonek zabrzmi po raz pierwszy.

2 557 uczniów pójdzie do liceów ogólnokształcących, a 2 136 do techników. 679 osób to uczniowie szkół branżowych. W szkole podstawowej specjalnej naukę podejmie 115 uczniów, w szkole branżowej specjalnej - 35 oraz w szkole specjalnej przysposabiającej do pracy - 50 osób. Aby zapewnić miejsca chętnym kandydatom, w trakcie naboru w Tychach uruchomionych zostało dodatkowych sześć oddziałów w publicznych szkołach ponadpodstawowych.

Nowy rok przedszkolny rozpoczynają także maluchy z tyskich przedszkoli, których jest około 3 070. Miejska inauguracja roku szkolnego odbędzie się w poniedziałek 4 września w Szkole Podstawowej nr 13 w Tychach.

'Wyrwa'. Reporterska opowieść o szkole czasu wojny. I dzieciach, które muszą się w niej odnaleźć

Niewątpliwie rozpoczęcie nauki w szkole jest wyzwaniem dla dzieci. Młody człowiek mierzy się z sytuacją, w której poznaje nowe miejsce. - Tak naprawdę do tego typu zadań rodzice i opiekunowie przygotowują dzieci już od pierwszych lat życia, budując w nich ciekawość do otaczającego świata, ale też otwartość i pewność siebie. Na pewno takim maluchom łatwiej jest w późniejszych latach radzić sobie z wyzwaniami, jakie stawia przed nimi nowa rzeczywistość - tłumaczy dyrektorka Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Tychach Agata Olczak. Jest ona psychologiem, pedagogiem i coachem. W swojej pracy codziennie ma do czynienia z dziećmi i dorosłymi, którzy potrzebują wsparcia.

Niejednokrotnie początek roku szkolnego spędza sen z powiek także rodzicom - zwłaszcza pierwszoklasistów. - Ważne, by dorosły sam zastanowił się, jaką on ma postawę wobec szkoły. Czy może nie jest tak, że to rodzic ma jakieś wątpliwości wobec miejsca, do którego ma trafić syn czy córka. Bo niestety wtedy może swoim lękiem zarażać - mówi Agata Olczak. I dodaje, że często nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale dzieci zauważają nasze wahanie, niepokój, stres i wszystkie te emocje również im się udzielają. Ważnym aspektem jest zatem pozytywne nastawienie i pokazanie młodemu człowiekowi, że miejsce, do którego je zaprowadzamy, jest dobre - wskazuje nasza rozmówczyni.

"Nie mówmy: Nie martw się, będzie dobrze"

Należy pamiętać, że dziecko może mieć różnie przemyślenia na temat szkoły. Obok pozytywnego nastawienia i ciekawości, może to być też niepewność i napięcie. Ważne - jak podaje Olczak - by znaleźć przestrzeń do rozmowy o tych emocjach. By dać sygnał, że je widzimy, wykazać dla nich zrozumienie i nie bagatelizować. - Nie mówmy przy tym: "Nie martw się, będzie dobrze", bo tak naprawdę sami nie wiemy przecież jak będzie - tłumaczy Olczak. - Pokażmy młodemu człowiekowi, że nawet jeśli coś się nie uda, to jesteśmy obok i razem postaramy się znaleźć dobre wyjście z danej sytuacji - dodaje.

Zabraknie 40 tys. nauczycieli, a resort min. Czarnka uważa, że jest 'wspaniale'. 'No to poczekajmy do września'

Rozpoczęcie roku szkolnego może być wyjątkowo trudne dla dzieci, które zmieniły placówkę i zaczynają edukację w nowej szkole. - Zmiany to zawsze pytanie, jak to będzie. Tu potrzebne może być dłuższe przygotowanie i dbanie o to, by budować w dziecku odporność emocjonalną. Sprawdzać, jak sobie ono radzi w trudnych sytuacjach. Warto bazować na ciepłym kontakcie dorosłego z młodym człowiekiem, aby zawsze mógł się zwrócić do nas o pomoc - podpowiada Agata Olczak. - Postarajmy się przy tym o pozytywne nastawienie i w opowieści o nowym miejscu wplatajmy przekonanie, że zmiana szkoły może nieść dużo dobrego. Dobrze też towarzyszyć dziecku w pierwszym dniu w nowym miejscu - dopowiada.

Wyzwaniem jest rozpoczęcie roku szkolnego dla maluchów, które pierwszy raz idą do przedszkola. To olbrzymie przeżycie dla całej rodziny i także wymaga przygotowania. Tu też warto z dzieckiem porozmawiać i opowiedzieć, czego maluch może się spodziewać, ile czasu spędzi w przedszkolu. Chodzi o to, by zbudować w dziecku przekonanie, że to bezpieczne miejsce, w którym dobrze spędzi czas.

- Dla dzieci wysoko wrażliwych to może być dłuższy proces i warto, by przebiegał małymi krokami. Dobrze wtedy wcześniej odwiedzić z maluchem daną placówkę. Pokazać drogę do przedszkola, jego budynek, wejść do środka i obejrzeć przestrzeń, w której dziecko będzie spędzać czas, a także poznać ludzi, którzy tworzą przedszkolną społeczność. Placówki coraz częściej zresztą organizują dni otwarte, podczas których jest też okazja, by poznać nauczycieli - mówi Agata Olczak. I zaznacza, że w pierwszych dniach przedszkola należy postarać się, by dziecko nie przebywało w nim zbyt długo. Potem ten okres można stopniowo wydłużać.

"Nie straszmy dziecka"

Ważne jest podkreślenie roli rodzica - zarówno w pierwszym dniu w przedszkolu, jak i w pierwszym dniu szkoły. Jak podaje nasza rozmówczyni, wiele zależy od emocji dorosłych. - Gdy dziecko idzie do przedszkola, nie straszmy go wyzwaniem "będziesz bez mamy", a gdy idzie do szkoły - słowami "będą obowiązki". Oba te miejsca pokażmy w dobrych barwach. Jako przestrzeń do zabawy i poznawania świata. Zbudujmy w młodym człowieku ciekawość i świadomość, że przedszkole i szkoła to miejsce, w którym można się rozwijać - miejsce nowych wyzwań, przygody, możliwości i nowych grup rówieśniczych, które można poznać. Jeżeli tak uda nam się zbudować świadomość dziecka, to jego nastawienie do nowego będzie bardziej pozytywne i wejście w nowy rok szkolny będzie łatwiejsze dla wszystkich - przekonuje ekspertka.

Aktywiści alarmują: Coraz większy hejt na dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Co na to lubelska kurator oświaty?

A co zrobić, gdy już w czasie roku szkolnego pojawi się problem z nauką? Olczak mówi o znalezieniu tzw. złotego środka. - Po przyjściu ze szkoły pozwólmy naszym dzieciom na krótki odpoczynek. Nie zaganiajmy ich od razu do książek, bo zmuszanie do ciągłej nauki może się przyczynić do niechęci do zajęć - podkreśla i dodaje, że przecież każdy potrzebuje mieć czas na chwilę oddechu.

Podobnie jest w przypadku ocen. Olczak podkreśla, że dzieci mają różne zdolności do nauki. Nastawienie rodzica, do tego by osiągać sukcesy, może być dla młodego człowieka dużym obciążeniem. Trzeba jasno powiedzieć, że nie zawsze w szkole będzie łatwo.

- Przy pytaniu: "Czy oceny są ważne?" jestem zwolenniczką, by mówić, że są momenty, że oceny są ważne, jak i momenty, że niekoniecznie. Bo przecież oceny będą istotne w ósmej klasie, gdy zdecydują, do jakiej szkoły średniej młody człowiek się dostanie. Ale na przykład w siódmej kasie jeszcze tego nie ma. Wtedy warto dziecku powiedzieć, że ważna jest wiedza, ale o tych momentach, w których oceny są ważne też trzeba pamiętać - dodaje nasza rozmówczyni.

"Zbytnia nadopiekuńczość może ograniczać"

- Od lat w naszej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Tychach staramy się wspierać zarówno rodziców, jaki nauczycieli w tych momentach, które uważamy, że są kluczowe, jeśli chodzi o zmiany. Na gotowość dziecka do rozpoczęcia szkoły ważny jest rozwój w różnych sferach. Zarówno poznawczej jak i emocjonalno-społecznej. Gdy tu mamy harmonię, to jest szansa, że młody człowiek dobrze sobie w nowej rzeczywistości poradzi. Zbytnia nadopiekuńczość może niestety ograniczać. Ważne, by od najmłodszych lat w dziecku rozwijać samodzielność, która daje poczucie sprawczości - radzi Olczak.