,
Obserwuj
Śląskie

Gdy dziecko zadało to pytanie, matki wpadały w popłoch. "Przestań, cicho, tak się nie mówi"

4 min. czytania
26.05.2024 08:00
- Kiedyś, gdy dziecko na widok białej laski pytało, co to jest, mamy czy babcie wpadały w popłoch. "Przestań, cicho, tak się nie mówi, potem ci wytłumaczę" - mówiły. Teraz jest inaczej - opowiada Hanna Pasterny, która działa na rzecz osób z niepełnosprawnościami i sama jest osobą niewidomą.
|
|
fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Hanna Pasterny mieszka w Jastrzębiu Zdroju, jest osobą niewidomą od dziecka, ale podkreśla, że stara się żyć pełnią życia. Skończyła filologię romańską, a potem - podyplomowo - poradnictwo psychologiczne i interwencję kryzysową. Jest też absolwentką kursu 'Otwarty dialog i rozwój sieci społecznych w sytuacji kryzysu psychicznego'. 

Na co dzień działa na rzecz innych osób z niepełnosprawnościami. Pracuje w dwóch organizacjach pozarządowych: Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych "Cris" w Rybniku - jako konsultantka do spraw osób niepełnosprawnych i w Fundacji Wielogłosu, która działa na rzecz zdrowia psychicznego. 

"Przestań, cicho, tak się nie mówi"

W jej ocenie świadomość Polaków na temat niepełnosprawności, w tym potrzeb osób niewidomych, powoli zmienia się na lepsze, ale wciąż jest wiele do zrobienia. - Kiedyś, gdy dziecko na widok białej laski pytało, co to jest, mamy czy babcie wpadały w popłoch. 'Przestań, cicho, tak się nie mówi, potem ci wytłumaczę' - mówiły. Teraz jest inaczej. Od kilku lat już się z tym nie spotykam. Kiedy dziecko pyta, to osoba dorosła spokojnie mu tłumaczy, czym jest biała laska, jak żyją osoby niewidome, jak sobie radzą. Nie ma już takiego poczucia niezręczności - opowiada Hanna. 

Ale problemów w codziennym życiu nie brakuje. - Niedawno składałam wniosek o zapewnienie dostępności Krajowego Rejestru Karnego, z którego musiałam pobrać zaświadczenie o niekaralności. To musi być zmienione. Już przy rejestracji okazało się, że trzeba przepisać kod z obrazka, co było dla mnie bardzo trudne. Potem były też inne problemy, by z tego rejestru skorzystać - opowiada gościni TOK FM.

Hanna Pasterny
Hanna Pasterny
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Hulajnogi na chodnikach i muzyka w autobusie

Hanna zwraca też uwagę na porzucane na chodnikach hulajnogi, o które łatwo się potknąć i przewrócić. - Zostawiając taką hulajnogę, pomyślmy, że może iść ktoś z białą laską i mieć problem z przejściem tą drogą. Pamiętajmy, że ani po ulicy, ani po chodnikach nie chodzimy sami - apeluje nasza rozmówczyni. O jednym z wypadków właśnie z elektryczną hulajnogą pisaliśmy niedawno na naszym portalu.

Problemem dla osób niewidomych są też pasażerowie autobusów, którzy słuchają na głos muzyki. - Wiele pojazdów komunikacji miejskiej ma system dźwiękowy informujący np. o kolejnych przystankach. Bywa, że słuchana przez kogoś muzyka uniemożliwia osobie niewidomej usłyszenie, gdzie powinna wysiąść - opowiada Hanna. 

Problemy, jak dodaje, bywają też w bankach. Nasza rozmówczyni ma konto internetowe, robi przelewy on-line, ale niejednokrotnie ma z tym kłopot, bo coś w systemie nie działa. - Czasem ktoś mi mówi, że mogę się przenieść do innego banku, a to przecież nie o to chodzi. Rzecz w tym, by poszczególne instytucje pamiętały o dostępności cyfrowej - apeluje. I od razu dorzuca kolejny przykład - spółdzielni mieszkaniowej. - Od lat nie mogę się doprosić o to, by ogłoszenia, które wieszają na klatce schodowej, a których ja nie widzę, wysyłali mi e-mailem. Przecież to nie rodzi dla nich żadnych kosztów i jest takie proste - dziwi się gościni TOK FM. Gdy ma coś na ekranie, po prostu może to odsłuchać. 

Bulwersujące zachowanie kierowcy. 'Nie byłam w stanie się poruszać'. Zostałam sama na środku drogi

Hanna wspomina jeszcze o jednym przykładzie. - Na dworcu kolejowym w Rybniku zamontowano nakładki na poręczach w alfabecie Braille'a. Można pomyśleć - super. Tyle że zrobiono to bez konsultacji z kimkolwiek, do góry nogami i nie da się tego przeczytać. Próbowałam się dowiedzieć, czy da się coś z tym zrobić, ale niestety nie ma szans, bo zostało to przyklejone do metalu i tak już zostanie. Ktoś pewnie ma poczucie, że zrobił coś fajnego dla niewidomych, tylko to nikomu nie służy - rozkłada ręce nasza rozmówczyni. 

Szkolenia dla sędziów i prokuratorów

Pasterny od kilku lat współpracuje z Krajową Szkołą Sądownictwa i Prokuratury. Razem z koleżanką prowadzi szkolenia dla sędziów i prokuratorów. - Te szkolenia są fajne, zwłaszcza gdy odbywają się na żywo, stacjonarnie. Wtedy lepiej wychodzą. Sędzia czy prokurator może się przejść z białą laską, tak jak na co dzień chodzą osoby niewidome - opowiada Hanna. Kobieta uczy prawników, co jest ważne w komunikacji z osobą niewidomą, np. jak wskazać miejsce w sali sądowej, jak powinien zareagować sędzia, gdy osoba niewidoma się zgłasza i chciałaby coś powiedzieć. - Ważne, by powiedział na głos, że to widzi. Bo ja - jako osoba niewidoma - nie wiem, czy sędzia patrzy w akta, na protokolanta czy może właśnie na mnie - tłumaczy.

'Tego ślepego już więcej nie brać'. Proboszcz odesłał organistę, bo 'nie lubi niewidomych'

- Kilka lat temu w ramach jednego z projektów wydaliśmy broszurę "Osoby z niepełnosprawnościami a wymiar sprawiedliwości" i rekomendacje dla policji, straży miejskiej, prokuratury, sądu czy organizacji pozarządowych. Piszemy tam np. o przesłuchaniach i o tym, że niektóre osoby z niepełnosprawnością intelektualną czy spektrum autyzmu mogą potrzebować więcej czasu. Ta broszura jest dostępna na mojej stronie hannapasterny.pl, skąd można ją sobie pobrać - dodaje gościni TOK FM, jednocześnie autorka książek "Moje podróże w ciemno" i "Tandem w szkocką kratkę".