"Prezenty za miliony monet". Nauczyciele zdradzili, co dostają na koniec roku
Ponad 4,6 mln uczniów w całej Polsce kończy rok szkolny. Przed nimi dwa miesiące słodkiego lenistwa i zasłużonego odpoczynku. Jeszcze tylko trzeba dopełnić ostatnich formalności: przeżyć szkolną akademię, odebrać świadectwo, pożegnać się z ciałem pedagogicznym i można cieszyć się wolnością. W Polsce utarł się zwyczaj, że na koniec roku klasa wręcza nauczycielowi, czy to wychowawcy, czy po prostu ulubionemu belfrowi, drobny upominek. Kiedyś sprawa była prosta, składano się na bukiet kwiatków czy kosz słodkości. Dziś na giełdzie prezentów dominują zupełnie inne podarunki. Zapytaliśmy więc nauczycieli i rodziców, co teraz jest w modzie. Takich odpowiedzi się nie spodziewaliśmy.
Karty podarunkowe i bony do SPA. Wachlarz prezentów dla nauczycieli jest bogaty
- Kwiaty czy czekoladki są już passe. Teraz uczniowie chcą raczej zaskoczyć nauczyciela czymś wyjątkowym, sprawić mu przyjemność, rozśmieszyć, a czasem wzruszyć. Słyszałam nawet o Termomixie, ale nie wiem, czy to prawdziwa historia - śmieje się Monika, matka trzecioklasistki i ośmioklasisty. Jak dodaje, wszystko zależy jednak od pomysłowości samych uczniów i zasobności portfeli rodziców. Zdarzają się więc vouchery na loty w tunelu aerodynamicznym, balonem, kina czy kręgielni. Nauczyciele dostają także wejściówki do restauracji, lekcję gotowania czy możliwość degustacji wina. Często pojawia się bon na biżuterię.
- W klasie u mojej córki sprawa była prosta. Żegnają wychowawczynię, która uczyła ich przez ostatnie trzy lata, dlatego prezent będzie bardzo osobisty. Zdecydowaliśmy się na pamiątkowy kubek z podpisami wszystkich dzieciaków, a także voucher dla dwojga na kolację w modnej restauracji. Do tego tradycyjnie: kwiaty i czekoladki. U syna, który kończy podstawówkę, prezent dla wychowawczyni jest w podobnym stylu. Bon upominkowy na biżuterię, kwiaty i kosz smakołyków. W sumie rodzice składali się po 35 i 50 zł - opowiada Monika.
Kto powinien decydować o pracach domowych? Raczej nie Nowacka [SONDAż]
- Mój syn kończy pierwszą klasę liceum. Rodzice zdecydowali o kupnie vouchera do SPA za 250 zł. Nie musieliśmy się dodatkowo składać. Prezent został sfinansowany z tak zwanych pieniędzy na cele klasowe, a mieliśmy sporą nadwyżkę, bo z wycieczki zostało jeszcze 400 zł do zagospodarowania - opoiwada tokfm.pl Marta.
Skromniejszy koniec roku szykuje się w jednej z katowickich podstawówek. - U nas bez szaleństw. W klasie u starszej córki kupujemy wychowawczyni kwiaty i bon do księgarni. U młodszej, która kończy trzecią klasę podstawówki i żegnają panią, każde dziecko robi rysunek. Pakujemy to do ozdobnego pudełka. Do tego kwiatki i czekoladki. Na prezent składaliśmy się po 20 zł, dało może trzy czwarte rodziców. O bonach do SPA pierwsze słyszę. U nas na szczęście w granicach rozsądku - mówi nam Zofia.
Wyjątkowe prezenty nie muszą kosztować milionów monet
Sami nauczyciele potwierdzają, że prezentowe trendy zmieniły się na przestrzeni lat. Zamiast naręczy kwiatów, zwykle jest jeden bukiet. Ale też nie zawsze. Owszem, w modzie wciąż są słodkości, jednak zamiast zwykłej bombonierki dominują raczej te spersonalizowane. A to czekoladowy domek, a to kwiatek, ale też śmieszne praliny np. ze zdjęciem klasy na opakowaniu czy czekolady z wypisanym cytatem pasującym do nauczyciela. Uczniowie stawiają też na sentymentalne upominki. Zwłaszcza dzieciaki z młodszych klas bardziej cenią rękodzieło niż sklepowy upominek.
- Laurka ze zdjęciami klasy i nauczyciela, zmontowane przez uczniów filmiki ze szkolnego życia i ważnych dla klasy chwil, podobnie jest z kolażami ze zdjęciami, malowane przez uczniów obrazy, czy robiona z masy solnej biżuteria. Takie prezenty pojawiają się najczęściej - mówi Lena, nauczycielka podstawówki integracyjnej. Dodaje jednak, że pod koniec trzeciej klasy pojawiają się bardziej materialne prezenty.
- Zwykle droższe prezenty pojawiają się kiedy uczniowie kończą dany etap nauki. Są standardowe kosze ze słodkościami czy kwiatami. Bywają też vouchery na biżuterię - dodaje.
'Ordo Iuris nie bądź urządzać nam szkoły'. Nauczyciele buntują się przeciw nowemu kanonowi lektur
Mateusz uczy w technikum fotografii. Jak sam przyznaje "droższe" prezenty zwykle zdarzają się od klas maturalnych. Czasem to dobrej jakości pióro albo biżuteria. Zwykle dominują jednak drobne upominki takie jak kubki, śmieszne dyplomy, laurki. Tak, starsi uczniowie też takie wręczają. - Dużo zależy od rodziców, wiadomo, jak się jakaś matka uprze, to pewnie klasa musi się i na "Zeptera" składać. U mnie na szczęście przeważają te zabawne gifty plus słodycze i kwiaty. Często są to też albumy ze zdjęciami zrobionymi przez uczniów - opowiada.
Mniej religii w szkole. Posłanka poszłaby dalej. 'Religię powinien finansować Kościół, a nie my'
Nauczyciele są jednak zgodni. Prezenty na koniec roku szkolnego nie muszą być drogie. Ba, nawet nie powinny, bo to wpędza część kadry w zakłopotanie. - Nie wszyscy nauczyciele w naszej szkole przyjmują bony na biżuterię czy elegancką kolację. Co sprawia, że finalnie głupio czują się nie tylko oni, ale też rodzice i uczniowie, którym jest przykro - mówi Lena. Mateusz dodaje, że zamiast "prezentów za miliony monet" lepsze są te, dzięki którym zapamięta daną klasę. Wtóruje mu Lena, która uważa, że najcenniejsze są podarunki wykonane bezpośrednio przez uczniów. Takie, w które włożyli serca i pracę.
- Najpiękniejszym prezentem, jaki odstałam od klasy, były puzzle tworzące mój portret, ale wykonane ze zdjęć zrobionych przez uczniów. Popłakałam się ze wzruszenia - podkreśla Lena. Z kolei Mateusz dostał od klasy elektryczną zapalniczkę, bo jest osobą palącą i jego uczniowie o tym wiedzą. - Prezentem, którego nigdy nie zapomnę, jest za to łazienkowa płytka podłogowa z podpisami moich uczniów. Dumnie stoi w widocznym miejscu w moim domu, chwale się każdemu, kto mnie odwiedza - śmieje się Mateusz.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>