Stracili bagaż wart 50 tys. złotych, bo pociąg odjechał za wcześnie. "Przykro nam"
- Dwójka pasażerów jadąca pociągiem PKP Intercity do Czech, straciła bagaż warty 50 tys. złotych, ponieważ pojazd odjechał wcześniej, niż zapowiedziano w komunikacie;
- Według rzecznika spółki Macieja Dutkiewicza - podróżni opuszczający pociąg na czas przerwy technicznej zostali poproszeni o nieoddalanie się i zostali poinformowani, że czas postoju może ulec zmianie;
- Zdaniem radny prawnego Tymoteusza Machowskiego, choć PKP Intercity popełniło szereg błędów, to udowodnienie winy przewoźnikowi nie będzie łatwe. 'Konieczne będzie udowodnienie, że do utraty bagażu doszło po odjeździe pociągu […], a nie w czasie postoju' - powiedział 'Gazecie Wyborczej'.
Gdy pasażerowie spacerowali, ich bagaż odjechał. "Bez żadnej zapowiedzi"
Dwójka bohaterów tekstu "GW" udawała się na festiwal muzyczny w Czechach. Pan Tomasz i pani Katarzyna wyjechali o godz. 6.09 pociągiem IC 105 z Warszawy Centralnej do Ostrawy, gdzie planowo mieli przybyć o godz. 10:49.
Na stacji Racibórz (woj. śląskie) pasażerowie zostali poinformowani o przerwie technicznej, która miała trwać minimum 45 - 60 minut. Opuścili więc wagony i udali się na spacer po terenie dworca. W międzyczasie pociąg odjechał. "Przyszliśmy na peron po około 30 minutach i okazało się, że pociąg odjechał bez żadnej wcześniejszej zapowiedzi, zabierając ze sobą wszystkie pozostawione w nim przez nas rzeczy" - relacjonował pan Tomasz.
Pomarańczowe koperty dla mieszkańców, mandaty dla turystów. Nowe regulacje w Zakopanem
PKP Intercity: Kierownik pociągu wygłosił komunikat dla podróżnych
Według PKP Intercity postój pociągu trwał 28 minut, a - jak zaznaczył rzecznik spółki Maciej Dutkiewicz - podróżni opuszczający pociąg na czas przerwy technicznej zostali poproszeni o nieoddalanie się. "Zgodnie z obowiązującymi procedurami kierownik pociągu wygłosił komunikat dla podróżnych, informując o przyczynie i przewidywanym czasie postoju oraz zaznaczył, że ten może ulec zmianie" - podkreślił. "Przykro nam z powodu powstałego zdarzenia" - przekazał przewoźnik w odpowiedzi na pismo wysłane przez pana Tomasza.
Po odjeździe składu para próbowała interweniować na infolinii PKP oraz kontaktować się z czeskimi i austriackimi przewoźnikami. "Mimo obietnic ze strony przewoźnika, nikt przez prawie godzinę do nas nie oddzwonił" - mówił mężczyzna.
Gorzka prawda o pociągu do Chorwacji. 'Chciało się wysiąść i całować tory'
Bagaż pasażerów ostatecznie odnaleźli pracownicy firmy z Wiednia, którzy wysłali zdjęcie bagażu. "Niestety, na fotografii nie było widać torby na laptopa z całą zawartością, czyli m.in. z komputerem i kluczami do mieszkania" - opisywał pan Tomasz. Dzień później podróżni pojechali do Austrii, by odzyskać pozostawione rzeczy. - "Wśród odzyskanego mienia brakowało torby z drogim laptopem […]. Szacowana wartość straty to około 50 tys. złotych" - podkreślił.
Sprawa została zgłoszona na policję, a przewoźnik rozpatruje reklamację. "Zgodnie z regulaminem przewozu pasażer przewozi bagaż pod własnym nadzorem" - wskazał Dutkiewicz.
PKP Intercity odpowie za straty? Radca prawny wyjaśnia
Według radny prawnego Tymoteusza Machowskiego, PKP Intercity ma się z czego tłumaczyć. "Wina przewoźnika polegała na błędnym poinformowaniu podróżnego o czasie trwania przerwy technicznej, niepoinformowaniu pasażerów o zakazie opuszczania pociągu, a następnie niepodjęciu jakichkolwiek czynności mających na celu zabezpieczenie bagażu" - wymienił. Zaznaczył jednak, że udowodnienie winy PKP może być trudne. "Konieczne będzie udowodnienie, że do utraty bagażu doszło po odjeździe pociągu […], a nie w czasie postoju, kiedy pasażerowie dobrowolnie opuścili skład" - zaznaczył.
Posłuchaj: