Klienci Africano Travel wracają do domu. "Takiego bałaganu w papierach dawno nie widziałem"
- Musimy we własnym zakresie ustalać, kto jaki ma wykupiony pobyt, za co zapłacono: za ile dni wyżywienia, noclegów. No i czy wykupiono miejsca powrotne w samolotach dla tych osób - opowiada Tomasz Wiktor z Wielkopolskiego Urzędu Marszałkowskiego. - Muszę przyznać, że takiego bałaganu w dokumentach już dawno nie widziałem. Do tej chwili nie jesteśmy pewni, ile dokładnie osób przebywa zagranicą. Aktualna liczba to ok. 190. Ale na pewno nikogo nie pozostawimy samemu sobie. Wciąż pracujemy nad ustaleniem liczby osób i miejsca pobytu.
- Niewątpliwie plusem jest fakt, że właściciel biura od początku rzetelnie z nami współpracuje - dodaje Tomasz Wiktor. - Ale to, z czym mamy do czynienia, to z pewnością wskazówka dla turystów, by dokładnie weryfikowali firmę, z którą wybierają się na wakacje.
Pieniądze musiał wyłożyć urząd
Dziś wracają z Egiptu cztery osoby. Nie było pewności, czy mają opłacony przelot, ale nie trzeba im było skracać pobytu zagranicą. - Z kolei koszt przylotu 17 osób, które wylądują nad ranem na Ławicy, sfinansuje z ubezpieczenia biura, czyli praktycznie na tą chwilę pieniądze musiał wyłożyć urząd marszałkowski. Musimy też opłacić transfer tych ludzi do Warszawy i Wrocławia. Te osoby miały zakończyć wakacje w sobotę - mówi TOK FM Wiktor.
Większą grupę osób "ściągniętych" z przedwczesnych wakacji urzędnicy planują na czwartek. - To 70 osób, którym pobyt miał się skończyć również pod koniec tygodnia.
Problemy finansowe Africano Travel są - według urzędników - bezpośrednio związane z zawieszeniem działalności innego poznańskiego biura - Alba Tour. Firmy razem wykupiły kursy samolotami czarterowymi do Egiptu. Ale właściciel tej ostatniej firmy nie chciał współpracować z urzędnikami. Pojawiają się informacje, że chciał nawet uciec z Polski. Dlatego sprawą zajmuje się policja. Tymczasem marszałek województwa wielkopolskiego złożył wczoraj do poznańskiej prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.